a
a
Firma nie chce otwierać wiaduktu przed skończeniem wszystkich prac, ponieważ ruch po otwarciu utrudniałby ich zakończenie. Do położenia nawierzchni chodnika pracownicy potrzebują sześciu dni bez deszczu. Zanim kierowcy wjadą na północną nitkę trzeba wykonać jeszcze próbę szczelności kolektora, seperatorów, próbne obciążenie, montaż balustrady i odbiór latarni oraz kanalizacji.
- To są drobne rzeczy, ale jesteśmy w nich uzależnieni od podwykonawców albo organów odbierających, z którymi nie zawsze udaje nam się dogadać - podkreśla Grzyb. - Od swoich chłopaków mogę wyegzekwować żeby pracowali dzień i noc, ale od nich nie bardzo. Jeżeli nie będzie dobrej współpracy, albo coś ją zakłóci to z przyczyn niezależnych od nas inwestycja może się nie udać, ale mam nadzieję, że tak nie będzie - dodaje.
Remont drugiej części wiaduktu zaczął się już kilka tygodni temu. Wzmacniane są słupy i fundamenty. - Zrobiliśmy już 90 proc. wzmocnień - zaznacza Grzyb.
Prace na ul. KEN rozpoczęły się 4 lutego 2009 roku. Północna część wiaduktu miała zostać oddana jeszcze w grudniu ubiegłego roku, jednak zmiana projektu wydłużyła czas realizacji do końca stycznia. Dłuższa niż się spodziewano zima uniemożliwiła dotrzymania terminu. Wykonawcą robót jest firma MOTA-ENGIL. Zakończenie remontu całego wiaduktu zaplanowano na koniec października.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS