autor: Monika Stojowska / 23.12.2009
a |a |a

Wiceprezydent Stasiak: na wigilijnym stole nie może braknąć "oleju rzymskokatolickiego"

O przygotowaniach do świąt, rodzinnych tradycjach, kontaktach żony ze św. Mikołajem,  planach na Sylwestra i potrzebie prywatności w okresie Bożego Narodzenia - mówi TR24 zastępca prezydenta Tarnobrzega, Wiktor Stasiak.

Wiktor Stasiak (drugi od lewej) podczas przedświątecznego spotkania z przedszkolakami. Wiktor Stasiak (drugi od lewej) podczas przedświątecznego spotkania z przedszkolakami.
fot. Agata Rybka +

TR24:  Jak zapowiadają się w tym roku Pańskie święta?

Wiktor Stasiak: Jak co roku staram się spędzać je w gronie rodzinnym. Cały rok człowiek jest na świeczniku, ciągle biega za różnymi publicznymi sprawami, więc jeżeli tylko jest taka możliwość, to na te parę dni Bożego Narodzenia staram się gdzieś zaszyć w cieple domowym i spędzić ten czas z najbliższymi.

TR24: Czego nie może braknąć w Państwa domu na wigilijnym stole?


Wiktor Stasiak: Wśród tych tradycyjnych potraw musi być ryba, ziemniaki i kapusta, pierogi, kompot z suszu...

TR24: A potrawa, za którą Pan najbardziej przepada?

Wiktor Stasiak: Bardzo lubię pierogi. Dania tego okresu bardzo mi odpowiadają. Najważniejsze, żeby nie brakło staropolskiego oleju. Jak powiada mój kolega: "olej rzymskokatolicki".

TR24: Jak wygląda czas przedświąteczny w Pańskiej rodzinie? Kto się zajmuje przygotowaniami?

Wiktor Stasiak: Mistrzem kuchni jest żona i staram się jej nie przeszkadzać, chyba, że trzeba coś pomóc. Natomiast w Wigilię, o ile przebywam w domu, to moim zadaniem i syna jest ubranie choinki. Jeżeli w Wigilię mnie nie ma, to ubieramy ją wcześniej.

TR24: Skoro Wigilia, to i podarunki.

Wiktor Stasiak: Są upominki, ale skromne. Dla nas takim czasem obdarowywania są jednak mikołajki i u nas generalnie obdarowywuje św. Mikołaj. Pod choinką zawsze coś się znajdzie, ale to już  ma mniejsze znaczenie.

TR24: Prezent od rodziny, który Pana najbardziej zaskoczył?

Wiktor Stasiak: Moja żona jest bardzo praktyczna. Myślę, że ona ma kontakty ze św. Mikołajem, w związku z tym w zasadzie mniej więcej wiem, co wymyślą. Ale co mnie tak szczególnie zaskoczyło? Nie, nie było takich super zaskoczeń.

TR24: A pomysł na niespodziankę dla żony?

Wiktor Stasiak: Od czasu do czasu to drobna biżuteria. Choć z tym jest zawsze ryzyko, bo do końca człowiek nie wie, czy akurat spodoba się wybór, którego się dokonuje.

TR24: Proszę opowiedzieć o planach na Sylwestra, na karnawał. Czy są jakieś?

Wiktor Stasiak: Myślę, że tegorocznego Sylwestera, jak kilka ostatnich, spędzę w gronie moich przyjaciół i sąsiadów, z którymi naprawdę świetnie się bawię.

TR24: Czyli nie na "wielkiej sali"?

Wiktor Stasiak: Nie. Tak samo, jak święta.   Myślę, że na tych wielkich salach człowiek bywa cały czas, więc jak jest ta możliwość w bardziej kameralnym gronie przyjaciół spędzić także i Sylwestra, to preferuję formułę prywatek.

TR24: Czy bywa tak, że są święta, a tu dzwoni telefon, trzeba się zbierać i zająć pracą?

Wiktor Stasiak: Działo się tak niejednokrotnie. Jak zajmuje się służbą publiczną, to różnie bywa. Ale na szczęście w ostatnich lalatch Sylwestry odbywały się spokojnie. Bez jakichś zaskoczeń do zrywu i obowiązków służbowych.

TR24: Można powiedzieć o Panu prezydent od dzieci? Pojawia się Pan wszędzie, gdzie one są. Ostatnio opłatek w przedszkolach, szkołach. Nie powszechnieje to Panu? Nie staje się nudne?

Wiktor Stasiak: Z racji obowiązków, ponieważ odpowiadam za sprawy społeczne, ten kontakt nie tylko z dziećmi, generalnie bezpośrednio z ludźmi, jest w moim zakresie. Powiem tak: lubię ten kontakt i, jak na razie, sprawia mi on naprawdę satysfakcję. A jak będzie w  przyszłości… życie się zmienia, zobaczymy. Ale do tej pory ten rodzaj pracy sprawia mi dużo satysfakcji, przynosi sporo radości. Czasami pojawiają się i pewne problemy, bo to typowe szczególnie jeśli się ma do czynienia z ludźmi. Życie bywa różne. Są i chwile radosne, ale przychodzą mieszkańcy z bardzo trudnymi sprawami, nie zawsze możliwymi do rozwiązania.

TR24: A czy zdarza się tak, że często przenosi Pan te problemy, z którymi ludzie przychodzą, do domu i o nich myśli?

Wiktor Stasiak: Staram się nie przenosić, ale każdy jest tylko człowiekiem i czasami odreagowuję i roztrząsam, "a dzisiaj mam to..." i już cały czas wokół tego tematu myśli krążą. Najlepiej, gdy  nauczy się też oddzielania pracy od prywatności, ale to nie jest takie łatwe i bardzo często  wieczorem, czy rano przy śniadaniu już myślę, co mnie czeka, w ciągu dnia, za kilka godzin.

TR24: A wracając do świąt, śpiewacie Państwo kolędy?

Wiktor Stasiak: Tak, śpiewamy kolędy głośno. Każdy, kto u nas gości czy na Wigilii, czy nawet w święta, zostaje zachęcony przez nas do śpiewu. Są pod ręką teksty, żeby nie było problemu z poradzeniem sobie z trzecią zwrotką.

TR24: To dobre rozwiązania. Czego życzyłby Pan swojej żonie na ten przyszły rok?

Wiktor Stasiak:
Przede wszystkim, żeby miała troszeczkę więcej męża dla siebie.

TR24: A sobie?

Wiktor Stasiak: Zdrowia  takiego, jak do tej pory. Chociaż, żeby mnie nie opuszczało i racjonalnego  podejście też do samego siebie, z pewnym dystansem. Chciałbym dostrzegać radość w wydarzeniach, które są dla mnie trudne.


autor: Monika Stojowska / 23.12.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz