autor: Anna Tomczyk / 15.11.2009
a |a |a

Prezydent Szlęzak ponownie spotka się z ks. Warchołem w sądzie

Po usunięciu kapliczki na osiedlu Młodynie w Stalowej Woli przyszedł czas na podjęcie ostatecznej decyzji w sprawie stojącego tam krzyża. W przyszły wtorek odbędzie się rozprawa sądowa między ks. dziekanem Jerzym Warchołem, a prezydentem hutniczego miasta, Andrzejem Szlęzakiem. W niedzielę w stalowowolskich kościołach można było usłyszeć komunikat bp. Krzysztofa Nitkiewicza oraz proboszczów i wikariuszy  w tej sprawie.

od 1 czerwca do 28 lipca obok krzyża stała prowizoryczna kapliczka, która po wielu aktach dewastacji została doszczętnie zniszczona przez wandali. od 1 czerwca do 28 lipca obok krzyża stała prowizoryczna kapliczka, która po wielu aktach dewastacji została doszczętnie zniszczona przez wandali.
fot. Anna Tomczyk +

Porównali oni walkę o usunięcie krzyża z os. Młodynia  do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, nakazującego usunięcie tych znaków z jednej z włoskich szkół. - Z wielkim bólem przyjęliśmy zapowiedź rozprawy sądowej, która ma się odbyć we wtorek 24 listopada o godz. 9.00 w Stalowej Woli, przy ul. Energetyków 11 - czytamy w liście. Wynika z niego, że parafia Nowosielec koło Niska chciała podarować swoją dawną, drewnianą świątynię dla Młodynia, aby nie obciążać wiernych kosztami budowy. Duchowni przypomnieli także, że Jan Paweł II miał wielkie uznanie dla postawy stalowowolan w latach ograniczonej przez system komunistyczny wolności religijnej i powiedział, że „Stalowa Wola jest miastem - symbolem wielkiej wiary ludzi pracy".

ZACZĘŁO SIĘ W LUTYM

Krzyż został umieszczony w młodyńskim lasku 27 lutego podczas Drogi Krzyżowej ulicami miasta. Tabliczka, którą na nim umieszczono informuje, że w tym miejscu stanie świątynia parafialna. Prezydent zareagował natychmiast, nazywając postawienie krzyża, samowolą budowlaną Kościoła. Według Szlęzaka, księża nie mieli prawa do postawienia krzyża na „Kokoszej Górce", która jest własnością miasta. W walkę z „nielegalnym" symbolem wiary zaangażował powiatowego i wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego, którzy uznali, że postawienie krzyża nie łamie przepisów prawa budowlanego. Wtedy sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Nisku, gdzie stwierdzono znikomą szkodliwość czynu i zamknięto postępowanie. Teraz ks. Jerzy Warchoł, dziekan dekanatu Stalowa Wola - Południe odpowie przed Sądem Rejonowym w Stalowej Woli, jako osoba odpowiedzialna za budowę  kościola.

PRZERWANY DIALOG

Innego zdania jest Kuria Diecezjalna w Sandomierzu, która zgromadziła dokumenty świadczące o tym, że władze miasta od początku powstawania os. Młodynie chciały, aby na leśnym wzniesieniu stanęła parafialna świątynia.  Drogę dwudziestoletniego dialogu między miastem, a kurią przerwał Andrzej Szlęzak, który odmówił przeznaczenia tego terenu pod zabudowę sakralną. Wniosek Kurii został poparty przez radnych, którzy podjęli inicjatywę sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania dla tej działki. Prezydent miasta zablokował uchwałę, zamykając możliwość demokratycznego wypowiedzenia się wszystkim zainteresowanym w tej sprawie.


autor: Anna Tomczyk / 15.11.2009
 
Dodaj komentarz
Komentarze (3)

->
JAKA UCHWAŁA ?? NIECH BISKUP Frankowski ...
|Katolik
2009.11.15
17:51
JAKA UCHWAŁA ?? NIECH BISKUP Frankowski wskarze nr uchwały i z jakiego dnia !! to jest K Ł A M S T W O !! Frankowski zabiera wiernych klasztorowi !! Frankowski z tym drugim biskupem powołuje sie na JANA PAWŁA II czy JAN PAWEŁ II nawoływał do kradzieży ?? ziemi ?? cytat: "Lokalizacja krzyża na osiedlu Młodynie wynikała z tego, że w myśl uchwały Rady Miejskiej miał tam stanąć kościół. Chodziło o to, by mieszkańcy nowego osiedla mieli zapewnioną właściwą opiekę duszpasterską, co zostało zasygnalizowane władzom miejskim przez Kurię Biskupią w Sandomierzu."

->
A ja myślę, że tu nie chodzi o to by ode...
|donek
2009.11.15
19:41
A ja myślę, że tu nie chodzi o to by odebrać wiernych Kapucynom... Tu chodzi o wygodę tych ludzi z Młodynia i o to by osoby starsze oraz takie którym nie po drodze do kościoła mogły do niego czasem zaglądnąć... Ja mieszkam w sąsiedztwie kościoła i powiem szczerze, że gdybym miał dryłować do kościoła 15 czy 20 minut to nie wiem czy byłbym jego częstym bywalcem gdyby nie silna wiara. Dla ludzi, którzy mają w sobie silną wiarę odległość od kościoła nie stanowi problemu ale dla leniwych duża odległość to duży problem. Podobnie jak dla ludzi chorych i starszych. Znam ludzi z Młodynia, którzy już czekają na tą chwilę kiedy będą mogli wreszcie pójść do swojego osiedlowego kościoła na msze. A bp Frankowski nie kłamie o uchwale. Uchwała była, ale nie przeszła. Podstawowy problem polegał na tym, że projekt został publicznie przedstawiony dopiero po fakcie, czyli jak krzyż już stał. Nie zmienia to jednak faktu, że ani bp Frankowski ani nikt inny nie kłamie tylko mówi prawdę. Proszę następnym razem się zorientować w sprawie zanim się wykrzyczy swój wyrok. Aha i żeby nie było, że jestem sługą księży i PiSu. Głosowałem na PO, a z księżmi rozmawiam tylko przez kratki konfesjonału.

->
Uchwały nie było. Prezydent Stalowej Wo...
|nico
2009.11.15
22:28
Uchwały nie było. Prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak powiedział, że Kościół zaczął się rządzić na terenie miejskim jak na swoim i dlatego do sądu trafił pozew o naruszenie własności. Według prezydenta, wzmiankowana w liście uchwała Rady Miasta nie dotyczyła budowy nowego kościoła, tylko planu zagospodarowania przestrzennego i została uchylona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Teren "zielony", na którym ustawiono krzyż, nie jest przeznaczony pod zabudowę - oznajmił prezydent. - Tu nikt z krzyżami nie walczy. Włączanie Stalowej Woli w kontekst Strasburga jest manipulacją - dodał. - Komunikat jest przemieszaniem kłamstwa i manipulacji. To nie jest walka z krzyżem tylko niezgoda na naruszenie czyjejś własności – powiedział nam prezydent Andrzej Szlęzak. – W Stalowej Woli z krzyżem nikt nie walczy, o czym świadczy jego obecność w pomieszczeniach Urzędu Miejskiego i utworzenie szkoły katolickiej – dodał. Przypomniał, że nie było żadnej ważnej uchwały radnych, którzy by dawali zgodę na budowę kościoła. – Porównywanie tego, co się stało w Stalowej Woli, z decyzją Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, jest próbą uniknięcia odpowiedzialności za łamanie prawa. W wolnym kraju łamanie prawa jest ścigane i karane – powiedział prezydent.