a
a
od 1 czerwca do 28 lipca obok krzyża stała prowizoryczna kapliczka, która po wielu aktach dewastacji została doszczętnie zniszczona przez wandali.
Porównali oni walkę o usunięcie krzyża z os. Młodynia do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, nakazującego usunięcie tych znaków z jednej z włoskich szkół. - Z wielkim bólem przyjęliśmy zapowiedź rozprawy sądowej, która ma się odbyć we wtorek 24 listopada o godz. 9.00 w Stalowej Woli, przy ul. Energetyków 11 - czytamy w liście. Wynika z niego, że parafia Nowosielec koło Niska chciała podarować swoją dawną, drewnianą świątynię dla Młodynia, aby nie obciążać wiernych kosztami budowy. Duchowni przypomnieli także, że Jan Paweł II miał wielkie uznanie dla postawy stalowowolan w latach ograniczonej przez system komunistyczny wolności religijnej i powiedział, że „Stalowa Wola jest miastem - symbolem wielkiej wiary ludzi pracy".
ZACZĘŁO SIĘ W LUTYM
Krzyż został umieszczony w młodyńskim lasku 27 lutego podczas Drogi Krzyżowej ulicami miasta. Tabliczka, którą na nim umieszczono informuje, że w tym miejscu stanie świątynia parafialna. Prezydent zareagował natychmiast, nazywając postawienie krzyża, samowolą budowlaną Kościoła. Według Szlęzaka, księża nie mieli prawa do postawienia krzyża na „Kokoszej Górce", która jest własnością miasta. W walkę z „nielegalnym" symbolem wiary zaangażował powiatowego i wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego, którzy uznali, że postawienie krzyża nie łamie przepisów prawa budowlanego. Wtedy sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Nisku, gdzie stwierdzono znikomą szkodliwość czynu i zamknięto postępowanie. Teraz ks. Jerzy Warchoł, dziekan dekanatu Stalowa Wola - Południe odpowie przed Sądem Rejonowym w Stalowej Woli, jako osoba odpowiedzialna za budowę kościola.
PRZERWANY DIALOG
Innego zdania jest Kuria Diecezjalna w Sandomierzu, która zgromadziła dokumenty świadczące o tym, że władze miasta od początku powstawania os. Młodynie chciały, aby na leśnym wzniesieniu stanęła parafialna świątynia. Drogę dwudziestoletniego dialogu między miastem, a kurią przerwał Andrzej Szlęzak, który odmówił przeznaczenia tego terenu pod zabudowę sakralną. Wniosek Kurii został poparty przez radnych, którzy podjęli inicjatywę sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania dla tej działki. Prezydent miasta zablokował uchwałę, zamykając możliwość demokratycznego wypowiedzenia się wszystkim zainteresowanym w tej sprawie.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS