a
a
- Nie wierzę, aby prezydent był aż tak słaby żeby wyciągać od razu kosę i kosić, bo to świadczy o słabości - ocenił Zaborowski.
- Pan Zaborowski nie jest już wiceprezydentem, sam się usunął i nie mam do niego o to pretensji - powiedział TR24 Szlęzak. - Nie będę rozpaczał po tym, co zrobił. To jego problem - dodał.
ROZWÓD NA EMERYTURZE
Zapytaliśmy wiceprezydenta jak odebrał informację o tym, że stracił zaufanie Szlęzak . - Ja to zaufanie już dawno straciłem, a szkoda, bo gdyby nie to moglibyśmy dalej współpracować - odpowiedział Zaborowski i zapewnił, że z jego strony braku lojalności nie było. - Jeśli mówimy o lojalności to ona powinna być obustronna. Jeśli ktoś po siedmiu latach współpracy mówi nagle o utracie zaufania to staje się to trochę śmieszne. To jak rozwód na emeryturze - podsumował.
A jak zareagował na informację o odwołaniu? - Nie wierzę, aby prezydent był aż tak słaby żeby wyciągać od razu kosę i kosić, bo to świadczy o słabości - ocenił Zaborowski.
Z kolei według Szlęzaka, przejawem słabości jest zachowanie jego byłego jak podkreśla, zastępcy. - Pan Zaborowski miał się u mnie stawić dziś o 9.00 po odwołanie, ale uciekł na urlop. To świadczy o tym, kto tu jest silny, a kto słaby - ocenił. - Jeśli ktoś nie potrafi się zmierzyć z konsekwencjami swoich decyzji to należy pozostawić to bez komentarza - dodał prezydent ubiegający się o reelekcję.
DO KOŃCA W POJEDYNKĘ
Szlęzak zapowiedział, że nie będzie szukał nowego zastępcy. - Będę miał teraz więcej obowiązków, ale dla mnie to nie pierwszyzna. Przez długi okres czasu byłem sam i nic się w mieście nie zawaliło ani nie pękło - podkreślił prezydent. - Teraz też tak będzie. Nie przewiduję żadnych problemów - dodał.
Na koniec rozmowy poprosiliśmy Szlęzaka o odpowiedź na pytanie czy jest zadowolony z dotychczasowej współpracy z Zaborowskim. - Urzędnik ma robić swoje. Ja daję swobodę i możliwości żeby się wykazał. On ma robić swoje i dopóki to robi to nie ma problemu - odpowiedział. - Jeśli coś jest nie tak to i tak ja jestem za to odpowiedzialny, ale jak jest coś OK to nie musi to być moja zasługa, ale to ja ostatecznie podpisuję wszystkie kwity. Nic nie dzieje się bez mojej wiedzy i zgody - dodał.
Prezydent podkreślił, że wymaga od swoich współpracowników lojalności i realizowania polityki przez niego ustalonej. - Jeżeli im się to nie podoba to mają prawo odejść. Dobrze by było gdyby robili to fair, ale jeśli im nie staje kindersztuby to jest to ich problem - zakończył Szlęzak.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS