autor: Anna Tomczyk / 12.10.2009
a |a |a

Szlęzak: mam nadzieję, że zakończymy rok bez dziury w budżecie

- Wszyscy muszą zacisnąć pasa. Cięcia zaczynamy od siebie. W tym roku nie będzie podwyżek dla administracji. Będą za to zwolnienia w Urzędzie Miasta – zapowiedział w czasie ostatniej sesji rady miasta Andrzej Szlęzak. - Jeszcze w kwietniu mówił pan w całej Polsce, że w Stalowej Woli nie ma kryzysu i że nasze miasto jest zieloną wyspą – zarzucił prezydentowi radny Lucjusz Nadbereżny.

Dopóki jestem prezydentem, miasto nie będzie się zadłużać. Nie ma mowy o kredytach - powiedział Andrzej Szlęzak Dopóki jestem prezydentem, miasto nie będzie się zadłużać. Nie ma mowy o kredytach - powiedział Andrzej Szlęzak
fot. Magdalena Sołtys +

Dyskusję rozpczęła Joanna Grobel-Proszowska. Radna zwróciła uwagę na to, że finanse miasta nie są w najlepszym stanie. - Brakuje 7 mln zł, głównie z podatków od nieruchomości – powiedziała. Prezydent to potwierdził i poinformował, że wpływy do budżetu zmniejszą się o ok. 15 mln zł. Podkreślił też, że nie planuje podwyżek podatków, jednak konieczne są oszczędności, ponieważ miasto musi mieć min. 30 mln zł na inwestycje, aby się rozwijać.

– Jesteśmy w absolutnie przełomowym okresie. Jeśli Stalowa nie zdobędzie terenów i pieniędzy na inwestycje to  się zmarginalizuje – tłumaczył. – Nie jest sztuką podzielić, jak jest za dużo, ale gdy brakuje, a u nas trzeba dzielić coraz mniej pieniędzy na coraz więcej zadań – podkreślił. Uspokoił jednak, że w mieście nie ma tragedii i wyraził nadzieję, że dzięki strukturze przemysłowej, do niej nie dojdzie. – Kryzys nas nie przewrócił – mówił. Według Szlęzaka, miasto było w dużo  gorszej sytuacji w latach 2002-2003. – Wtedy musieliśmy pożyczać na wypłaty. Groziła katastrofa socjalna – wspominał.

ŹLI POLITYCY

W związku ze złą sytuacją finansową konieczne było wykreślenie wielu zadań z budżetu lub zmniejszenie nakładów. Uchwała w tej sprawie została przyjęta, jednak nie wszyscy radni zgadzali się na pominięcie niektórych zadań. Głos w tej sprawie zabrał Dariusz Przytuła, który zwrócił uwagę na to, że na początku kadencji nikt nie myślał o tym, że w jej połowie przyjdzie się zmierzyć prezydentowi i radnym z pieniężnym problemem. - Rozumiem decyzję prezydenta i nie mam żadnych pretensji do zmian. Wierzę, że druga połowa 2010 roku przyniesie odbicie w górę i wówczas będziemy mogli wrócić do tych pominiętych inwestycji z bieżącego budżetu – powiedział TR24 radny.

Zdaniem Szlęzaka, za nasze problemy odpowiedzialni są „urzędnicy z Warszawy”. – Żyjemy w państwie źle zarządzanym, którego struktury nie ułatwiają nam radzenia sobie z kryzysem. Rząd robi ewidentne głupstwa, które utrudniają życie miastom takim jak Stalowa Wola – zaznaczył.

 


autor: Anna Tomczyk / 12.10.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz