a
a
- To wyróżnienie dla nas wszystkich, a nie tylko dla mnie - mówił Artur Pychowski, tegoroczny "Belfer Roku".
- Nasza piętnastka jest tylko przedstawicielami całej reszty nauczycieli. Młodzież głosowała akurat na nas, ale osobiście znam wielu o wiele lepszych nauczycieli. Ta nagroda jest raczej dla nauczyciela popularnego - powiedział w swoim krótkim wystąpieniu Pychowski.
Według „Belfra Roku 2010" receptą na popularność i wygraną w plebiscycie jest lubienie dzieci i młodzieży. - Ale nie tak do końca oczywiście, nie tak wprost zwłaszcza w szkołach średnich - dodał humorystycznie.
Drugie miejsce w plebiscycie zajęła nauczycielka przedmiotów zawodowych grupy ekonomicznej w popularnym „ekonomiku" Maria Piekarz, a trzecie Małgorzata Gołojuch ucząca biologii i wychowania do życia w rodzinie w LO.
ONI BUDZĄ SZACUNEK
„Belfer Roku" w zamierzeniu organizatorów ma być cyklicznym plebiscytem rozstrzyganym każdego roku 14 października. - To konkurs dla nauczycieli, którzy wzbudzają szacunek i uznanie swoich podopiecznych. Według nas wyróżnienie „Belfer Roku" ma dużo większe znaczenie niż nagroda pieniężna - mówił wicestarosta Janusz Zarzeczny, a zarazem pedagog z wieloletnim doświadczeniem.
Zbigniew Światowiec, prezes Wydawnictwa „Sztafeta" porównał to wyróżnienie do artystycznej nagrody publiczności. - Artysta cieszy się najbardziej z nagrody publiczności, bo to ona jest tym, kto ceni i kupuje danego artystę. Wy jesteście tymi artystami w swoich szkołach - podkreślił Światowiec.
Organizatorzy poinformowali, że plebiscyt cieszył się w tym roku bardzo dużym zainteresowaniem. W sumie wpłynęło 958 głosów. - To bardzo dużo - ocenił Światowiec. Plebiscyt trwał cztery tygodnie. Na jednorazowym kuponie można było wytypować trzech kandydatów spośród listy nominowanych.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS