a
a
Na radzie miasta obecnili byli także mieszkańcy.
Pismo jest także apelem o niezwłoczne wycofanie pozwu z Sądu Rejonowego w sprawie naruszenia własności, w której jako pozwany występować ma ks. Jerzy Warchoł. Pierwsza rozprawa miała się odbyć we wtorek, jednak jak się dowiedzieliśmy z nieoficjalnego źródła została ona przełożona na bliżej nieokreślony termin.
POTRZEBNY DIALOG
Radni apelują o niezwłoczne podjęcie dialogu z Kurią Diecezjalną w Sandomierzu. - Najlepsze byłoby ugodowe rozwiązanie tej sprawy, bowiem takie zachowanie nie sprzyja żadnej ze stron - powiedział radny Andrzej Barwiński, który zaproponował referendum wśród mieszkańców Młodynia w sprawie krzyża na „Kokoszej Górce".
Za referendum jest także Dariusz Przytuła, który w imieniu swojej partii zapowiedział, że PO nie będzie uczestniczyła w walce o krzyż. - Nie my ją rozpoczęliśmy - argumentował. Radny podkreślił, że nie powinno dochodzić do takich rozwiązań jak rozprawa sądowa w sprawie poświęconego krzyża. - Symbol, który już wpisał się w historię naszego miasta, powinien tam pozostać - zakończył swoją wypowiedź.
SPEKTAKL HIPOKRYZJI
Radna Joanna Grobel - Proszowska ma wątpliwości czy na pewno sprawa dotyczy krzyża czy o kamienia węgielnego pod budowę nowego kościoła w młodyńskim „lasku". Sprawę „walki o krzyż" nazwała spektaklem hipokryzji. W podobnym tonie wypowiedziała się Małgorzata Ignarska. - Myślę, że prezydent nie ma nic przeciwko krzyżowi, ale boi się konsekwencji jego pozostawienia tzn. budowy kościoła - podsumowała radna.
Lucjusz Nadbereżny zapewnił, że nie chodzi o budowę świątyni tylko o usunięcie poświęconego krzyża i dialog prezydenta z kurią. Odpowiedział też na zarzut Przytuły, według którego radni PiS wykorzystują Boga i wiarę do kampanii wyborczej. - To nie jest żadna polityka. To nasze zdanie w sprawie usunięcia krzyża. Uważamy, że nie jest on przeszkodą dla miasta - tłumaczył radny.
WALKA ZAKWESTIONOWANA
Andrzej Szlęzak powiedział w poniedziałek, że nie walczy z krzyżem tylko stara się dochodzić słusznie należytych praw miasta do nienaruszania jego własności. Prezydent zapewnił także, że nie mówi stanowczego „nie" krzyżowi na Młodyniu. - Najpierw musi być sprawiedliwy wyrok dotyczący ochrony własności miasta. Później będzie czas na rozmowy - zapowiedział Szlęzak.
Krzyż stanął i został poświęcony w brzozowym lasku, w lutym podczas drogi krzyżowej ulicami miasta. W czerwcu pojawiła się obok niego prowizoryczna kapliczka, która już w lipcu po wielu aktach dewastacji, została zniszczona. Na krzyżu mieszkańcy os. Młodynie powiesili na wiosnę klepsydrę wspominając na niej ś.p. Lasek, który „zmarł tragicznie w imię ludzkiej próżności". Pojawiały się także wyryte ostrym przedmiotem wulgarne słowa.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS