autor: Anna Tomczyk / 01.02.2011
a |a |a

Stalowa Wola: jest budżet na 2011 rok; 36 mln zł deficytu

Prawie 36 mln zł - na taką sumę obliczono deficyt w stalowowolskim budżecie na 2011 r. - Będziemy pokrywać go głównie z kredytów, ale jest to ostatni rok, w którym się zadłużamy - zapowiedział prezydent miasta Andrzej Szlęzak. Wydatki zaplanowano na niespełna 246,5 mln, a dochody na ponad 210,5 mln zł. Radni przyjęli budżet, ale przed przystąpieniem do głosowania wyrazili swoje uwagi. Padła również propozycja, aby przełożyć je na inny dzień.

- W tym roku ostatni raz się zadłużamy. Od przyszłego roku nie będzie mowy o złotówce kredytu. Będziemy musieli spłacać to, co już zostało wzięte i żeby były pieniądze na różne inwestycje trzeba będzie jeszcze mocniej zaciskać pasa - zapowiedział prezydent Andrzej Szlęzak. - W tym roku ostatni raz się zadłużamy. Od przyszłego roku nie będzie mowy o złotówce kredytu. Będziemy musieli spłacać to, co już zostało wzięte i żeby były pieniądze na różne inwestycje trzeba będzie jeszcze mocniej zaciskać pasa - zapowiedział prezydent Andrzej Szlęzak.
fot. Anna Tomczyk +

Rada miała zastrzeżenia do prezydenta związane z niedokończonymi inwestycjami, które nie znalazły się w tegorocznym budżecie. - Ograniczenia budżetowe spowodowały, że wiele zadań nie zostało uwzględnionych, m.in. finalizacja rozpoczętych inwestycji drogowych np. na ul. Żeromskiego, brakuje również zadań w zakresie budownictwa socjalnego - zauważyła  Elżbieta Komsa (PO).

Szlęzak tłumaczył, że "miasto nie ma pieniędzy na wszystko" i trzeba mieć świadomość ograniczeń finansowych. - W tym roku ostatni raz się zadłużamy. Od przyszłego roku nie będzie mowy o złotówce kredytu - zaznaczył prezydent. - Będziemy musieli spłacać to, co już zostało wzięte i żeby były pieniądze na różne inwestycje trzeba będzie jeszcze mocniej zaciskać pasa - zapowiedział Szlęzak.

ODŁOŻYĆ BUDŻET NA PÓŹNIEJ


Najwięcej emocji wzbudziły jednak poprawki do budżetu, które rada miejska otrzymała tuż przed sesją. Wiesław Siembida (PiS) wnioskował o przełożenie głosowania nad uchwałą budżetową na późniejszy termin. - Kilka minut przed sesją otrzymaliśmy nowy budżet, jest wiele autopoprawek, część zadań zostało zdjętych, część dodanych, niektóre wydatki zostały podniesione, a inne zmniejszone. Nikt nie był w stanie zapoznać się z tym w tak krótkim czasie - argumentował Siembida.

Skarbnik urzędu miasta Bogusława Gdula wyjaśniła, że jeżeli budżet nie zostanie przyjęty do końca stycznia nauczyciele nie dostaną dopłat. - Zgodnie z ustawą muszą być wypłacone do 31 stycznia, czyli dnia dzisiejszego - mówiła Gdula. - Dane te uzyskaliśmy w tamtym tygodniu. Jeśli budżet nie zostanie dziś przyjęty będziemy mieć potężny problem - dodała.

Argument ten przyjął Siembida, który ostatecznie - jak podkreślił - dla dobra nauczycieli wycofał swoją propozycję. - Mój wniosek nie miał charakteru opozycyjnego. Ten budżet przygotowywał sam prezydent, mam nadzieję, że w przyszłym roku radni będą mogli wnieść do niego swoje propozycje - mówił Siembida. Prezydent podziękował radnemu za zrozumienie sytuacji i zachowanie zgodne z interesem miasta.

DEFICYT POGROMCĄ NOWYCH WNIOSKÓW

Wniosków do budżetu było więcej. Nowe propozycje padły ze strony klubu radnych PiS. Radny Lucjusz Nadbereżny chciał wprowadzić program „Lekki Tornister” zakładający, że gmina zakupiła za 40 tys. zł komplety książek dla pierwszoklasistów, z których korzystaliby w szkole. Program przewiduje też modernizację skrzyżowania ulic Ofiar Katynia, Kwiatkowskiego, Solidarności i Mickiewicza. Radna Maria Rehorowska apelowała m.in. o remont ul. Kopernika przy Muzeum Regionalnym oraz chodników w Rozwadowie. Radna była oburzona również brakiem środków na rewitalizację rozwadowskiego rynku, budynku „Sokoła” oraz remont kościoła pw. Matki Bożej Szkaplerznej, który w tym roku będzie obchodził 100 lat konsekracji i wnioskowała o wprowadzenie tych pozycji do budżetu.

Wszystkie przedstawione poprawki zostały odrzucone w głosowaniu. Zanim do niego doszło Szlęzak zapowiedział, że nie zgodzi się na żadną z nich. - Mamy budżet z dużym deficytem i nie zgodzę się na jego powiększenie z powodu nowych inwestycji - mówił prezydent. - Jeśli pojawi się szansa na pozyskanie znaczących środków zewnętrznych na jakąś istotną dla miasta inwestycje albo pojawi się, odpukać, jakaś sytuacja kryzysowa dla miasta i trzeba będzie dokonywać znaczących zmian w budżecie, będzie wchodziło to w grę, ale w tej chwili nie - podkreślił.

„MAMY PRAWO DO POPRAWEK”

Przedstawione wnioski opozycji skomentował krótko wiceprzewodniczący rady Dariusz Przytuła. - One są po to, aby pokazać, że radni są przeciwko Stalowej Woli i mieszkańcom - ocenił radny. Według Nadbereżnego wiceprzewodniczący nie powinien mówić takich rzeczy.

- To niepoważne. Organem stanowiącym w Stalowej Woli jest rada miejska i pan jako przewodniczący powinien bronić stanowiska rady, a nie prezydenta - upominał Przytułę radny. - Prezydent miasta jest wykonawcą budżetu, a my jako radni go stanowimy. Jakiekolwiek próby ograniczania inicjatyw radnych na sesjach jest po prostu niedopuszczalne. My mamy prawo składać swoje wnioski - podkreślał Nadbereżny.

Budżet został uchwalony 14 głosami za, pięcioma przeciw i trzema wstrzymującymi się.


autor: Anna Tomczyk / 01.02.2011
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz