a
a
TR24: Dlaczego to właśnie Pan powinien zostać prezydentem Stalowej Woli?
Wiesław Siembida: Przede wszystkim nie należy dążyć do władzy, lecz realizować służbę wobec mieszkańców – to jest głównym mottem mojego działania. Obecnego prezydenta kojarzę z bezwzględną władzą i to mi się nie podoba. Nadszedł czas na nowe rozdanie. Chcę pokazać mieszkańcom, iż można działać rzetelniej, uczciwiej, realniej.
TR24: Jakie są według Pana potrzeby miasta?
WS: W programie przedstawię najważniejsze działania na rzecz mieszkańców na kadencję. Chcę wykazać się skutecznością w realizacji zamierzonych zadań. Nie zamierzam snuć wizji bez pokrycia.
TR24: A mógłby je Pan przybliżyć?
WS: Są to działania z zakresu oświaty, zdrowia, bezpieczeństwa, biznesu, inwestycji, kultury czy sportu.
TR24: Co jest największym problemem Stalowej Woli?
WS: Stalowa Wola ma swoją specyfikę. Jeżeli nie znajdziemy rozwiązań skierowanych do młodego pokolenia, miasto nie będzie się rozwijać. Jak wiemy z roku na rok jest coraz mniej mieszkańców. Nie ma pracy, przedszkola, edukacji. W efekcie młody człowiek, kształcący się, podejmujący swoje życiowe decyzje wyjeżdża tam, gdzie jest jakaś perspektywa. Dzisiaj słyszymy tylko o likwidowaniu zakładów pracy oraz zwalnianiu ludzi. Uważam, że zajęcie się tymi problemami jest priorytetem w Stalowej Woli.
TR24: Jakie wprowadziłby Pan rozwiązania, aby przeciwdziałać bezrobociu i emigracji mieszkańców?
WS: Jest szereg instrumentów, które włodarz i rada miasta mogą zastosować. Swoje działania chcę skonsultować z możliwościami i oczekiwaniami mieszkańców, gdyż propozycje nie mogą odbiegać od oczekiwań. Tezy programowe, o których będę mówił w kampanii wyborczej będą ukierunkowane na rozwiązanie tych problemów. Dzisiaj nie chciałbym jeszcze odkrywać kart.
TR24: A co ze sportem? Zmieni się coś?
WS: Aura, która wokół naszego sportu trwa od dwóch lat, spowodowała brak dobrych wyników. Odczuwam, że w innych miastach drużyny piłkarskie czy koszykarskie na poziomie pierwszej ligi są ambasadorami danego miasta. To jest „szyld”, który co tydzień reprezentuje swoje barwy w rozgrywkach, a zarazem najtańsza reklama miasta. O takim wyniku niektóre zespoły marzą a inne pracują przez wiele lat. U nas mówi się, że nie mamy i nie damy na sport oraz nie pozwolimy grać murzynom. Jest to właśnie przeszkodą w osiąganiu sukcesów. Nikt nie chce mieszkać i grać w mieście, w którym w ten sposób „zachęca” się innych do uprawiania sportu. Dotyczy to również zakładów pracy - najpierw zatrudnia się ludzi, a później mówi im, że trzeba firmę zlikwidować.
TR24: Co Pan myśli o kontrkandydatach?
WS: Każdy z kontrkandydatów ma swój styl, możliwości. Życzę im, aby zaprezentowali się jak najlepiej. Natomiast ja mam misję, którą chcę zrealizować na rzecz społeczności i miasta wiedząc, że mi się to uda. Kampania wyborcza ma zawsze swoje blaski i cienie.
TR24: O co zapytałby Pan przeciwników?
WS: Nie traktuję ich jak przeciwników. Każdy ma swoje pomysły, dobre i złe. Może wpiszą się one w strategię, którą wspólnie chciałbym realizować. Kampania wyborcza ma swoje przełożenia politycznie, dlatego dzisiaj być może od strony programowej będzie nas coś różnić, ale po wyborach dla dobra społeczności powinniśmy połączyć siły. Nie zamierzam być prezydentem przez kilka kadencji. Ofiaruję swoje możliwości i chcę się z tego wywiązać. Wszystko co przedstawię musi być wywarzone i pokryte z realnymi oczekiwaniami. Nie może to być wizja 2025 roku, gdyż nie ma ona nic wspólnego z mieszkańcami, którzy dzisiaj mają problemy i należy je rozwiązać.
TR24: Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Justyna Argasińska
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS