autor: Monika Stojowska / 15.02.2010
a |a |a

Sąd Pracy: wyrok w sprawie zwolnienia nauczycielki nie zakończy sporu

Czwartkowa rozprawa pomiędzy Jolantą Mudzik, zwolnioną dyscyplinarnie nauczycielką z Tarnobrzega, a jej byłą pracodawczynią Marzeną Jarecką–Grabias, nie przyniosła rozstrzygnięcia. Jakiekolwiek ono będzie, zdaniem sądu, nie rozwiąże problemu. Drugiego marca, przesłuchani zostaną świadkowie: rodzice szóstoklasistów oraz pracownicy szkoły.

Pierwsza rozprawa nie przyniosła rozstrzygnięcia, jakiekolwiek ono będzie nie rozwiąże problemu. Takie zdanie wyraził Sąd Pracy. Pierwsza rozprawa nie przyniosła rozstrzygnięcia, jakiekolwiek ono będzie nie rozwiąże problemu. Takie zdanie wyraził Sąd Pracy.
fot. archiwum +

– Proponuję rozważenie decyzji o ugodzie – podnosił sąd. – Pani Mudzik wróci do szkoły nr 4, będzie w niej uczyła do końca roku szkolnego, a po wakacjach przeniesie się do innej placówki. Jeśli nie, dyrektor będzie miała możliwość wdrożenia postępowania dyscyplinarnego – informował.

Swą pomoc w rozstrzygnięciu sporu zagwarantował prezydent Tarnobrzega. – Drzwi do mojego gabinetu są otwarte – podkreślił. Dziubiński proponował takie rozwiązanie już na początku lutego. Do zawarcia ugody jednak nie doszło. – Nie mogłam przyjąć warunków, ponieważ nie były one konkretne – mówiła podczas rozprawy Mudzik. – Nie wiedziałam do jakiej szkoły mam trafić i na jakich zasadach pracować.

Jarecka–Grabias wyjaśniła, że chodziło o jedną z tarnobrzeskich szkół ponadgimnazjalnych. Od września Mudzik miałaby prowadzić tam lekcje, a forma zatrudnienia byłaby równoważna z tą w "Czwórce".

DLACZEGO ZWOLNIONO MATEMATYCZKĘ?

Obie strony miały okazję wypowiedzenia się przed sądem na temat powodów dyscyplinarnego zwolnienia. Wśród argumentów przemawiających za pozbawieniem możliwości nauczania przez Mudzik znalazły się: niedoniesienie na czas zwolnienia lekarskiego, podważanie autorytetu wicedyrektorki Agaty Tarnawskiej, niestawienie się na rozmowę u dyrektora.

Jak zaznaczył pełnomocnik dyrektorki, rażące naruszanie prawa przez matematyczkę, trwa od grudnia 2007 roku. Jego zdaniem niedopuszczalne jest, by pracownik ciągle kwestionował decyzje dyrektora, lekceważył i poniżał. – Pani Mudzik porozumiewała się z dyrektorką za pomocą pism. Te, kierowane były jednocześnie do naczelnika Wydziału Edukacji i Zdrowia, prezydenta czy kuratorium – mówił prawnik Jareckiej–Grabias.

Przedstawiciel nauczycielki zarzucił kierującej placówką naruszenie Karty Nauczyciela. – Przy zwolnieniu dyscyplinarnym nauczyciela zatrudnionego na zasadzie mianowania nie decyduje dyrektor, ale komisja dyscyplinarna. Poza tym nie można się powoływać na Kodeks Pracy, jeśli kwestie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy reguluje Karta Nauczyciela – podkreślał radca prawny ZNP.

ZAMIESZANIE WOKÓŁ "L4"

Jolanta Mudzik przedstawiła swoje stanowisko w sprawie powodów, dla których została pozbawiona pracy. Wersje obu stron na temat rzekomego podważania przez matematyczkę autorytetu Agaty Tarnawskiej różniły się. Również jeśli chodzi o zwolnienie lekarskie, panie prezentowały odmienne stanowiska. Zdaniem dyrektorki, pracownik powinien jak najszybciej poinformować o swojej nieobecności, gdyż to usprawnia organizację pracy.

Nauczycielka uzyskała zwolnienie 10 grudnia o godzinie 16, dostarczone zostało ono następnego dnia przed rozpoczęciem zajęć, przez jedną nauczycielek. – Wicedyrektorzy dyżurują do 16.45, pani Mudzik mogła telefonicznie poinformować o niedyspozycji – zaznaczyła Jarecka–Grabias.

Dyrektor "czwórki" przypomniała także, że matematyczka odmówiła udziału w pracach komisji przeprowadzającej sprawdzian próbny po szóstej klasie, gdyż domagała się zapłaty za te godziny. W związku z tym, miała odbyć się rozmowa, na którą Mudzik nie przyszła. – Nie zgłosiłam się do dyrektora, wcześniej doszło między nami do wymiany zdań. Pani dyrektor nie przyznała mi dodatku motywacyjnego. Uznałam, że nie muszę iść na tę rozmowę, skoro wcześniej wypowiedziałam się w tej kwestii – mówiła w sądzie nauczycielka.

NIE MA KONFLIKTU?

Strony zapytane przez sąd, czy istnieje między nimi konflikt odpowiedziały przecząco. Jolanta Mudzik stwierdziła, że ich kontakty są ograniczone, ale wykonuje właściwie wszystkie swoje obowiązki. Potwierdziła, że mają odmienne zdania na temat sposobu prowadzenia szkoły, i najprawdopodobniej wynika to z faktu, że przez siedem lat pełniła obowiązki wicedyrektora.

Marzena Jarecka–Grabias przyznała, że komunikowała się matematyczką za pomocą pism, choć wiele razy proponował rozmowę i taki sposób kontaktu ceni sobie najbardziej. – Nie ma między nami konfliktu, ale jako dyrektor, mając na uwadze dobro szkoły,  nie mogę pozwolić na takie zachowania Pani Mudzik. Ciężko mi mówić o współpracy, zwłaszcza, że grono pedagogiczne odczuwa dyskomfort i napięcie w związku z tą sytuacją – podsumowała.


autor: Monika Stojowska / 15.02.2010
 
Dodaj komentarz
Komentarze (4)

->
A to ci heca!!! Pani dyrektor Szkoły ...
|Igor
2010.02.16
11:23
A to ci heca!!! Pani dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 w Tarnobrzegu to jakaś szalona kobieta. Po pierwsze: każdy pracownik ma obowiązek poinformowania pracodawcę o zwolnieniu lekarskim dnia następnego od jego otrzymania. Zwolnienie należy dostarczyć najpóźniej w ciągu trzech dni od wystawienia. Po drugie: prawdziwa cnota krytyki się nie boi , widać aż jasno, że komusze wychowanie jakim przesiąkła obecna dyrekcja tej szkoły jest aż nadto widoczne. Znaczy to, że dyrektor jest świętą nieomylną krową. Ludzie w jakim świecie wy żyjecie!!! Po trzecie: czy niestawienie się na rozmowę u dyrektora to powód do zwolnienia dyscyplinarnego?!!! A teraz do Pana prezydenta Dziubińskiego!!! Panie Prezydencie rozgoń Pan to towarzystwo wzajemnej adoracji, bądź Pan chłopem z ...mi zrób porządek w tarnobrzeskiej oświacie. Masz Pan niezły grajdoł, za który Pan odpowiadasz, rządy przez tyle lat do czegoś zobowiązują. Szkolnictwo tarnobrzeskie jest beznadziejne na tle innych regionów kraju. Wiem coś o tym mam skalę porównawczą. Wy tylko sobie kadzicie, Andersen opisał takie sytuacje w przepięknej baśni pt. "Nowe szaty cesarza". Warto wrócić do dzieciństwa i przypomnieć sobie te mądrości. Nie jestem mieszkańcem Tarnobrzega przyjeżdżam do tego miasta na wykłady w jednej z uczelni. Wydaje mi się, że drugiego tak komunistycznego miasta jakim jest Tarnobrzeg w całej Polsce nie ma. To widać, to słychać, to czuć, aż nad to!

->
z innej strony
|obserwator
2010.02.16
11:42
Obserwuję tę historię od początku. Mam dziecko w tej szkole, ale zadna z pań go nie uczy. Spotykam się z różnymi opiniami i uważam, że tak jak mówił sąd i prezydent, wyrok nie da rozwiązania. Skoro Dziubiński proponuje nauczycielce inną szkołę, i gwarantuje,że byłaby zatrudniona na normalnych zasadach, to powinna z tej okazji skorzystać. Swoją drogą pani dyrektor też powinna ponieść konsekwencje swojej decyzji i zachowania. Jej ignorancja, w stosunku do rodziców, bez względu na to, czy są ludżmi wykształconymi, bogatymi i piastującymi stanowiska urzędnicze, nie powinna mieć miejsca. Kiedyś czytałam, wypowiedż naczelnika, który powiedział, że dyrektor ma być dla rodziców, nie może odmawiać rozmowy. Myślę,że w tym wypadku nie powinno się obwiniać prezydenta.

->
Nieszczęściem szkoły nr 4 jest to, że na...
|ZIOMEK
2010.02.17
21:45
Nieszczęściem szkoły nr 4 jest to, że na jej dyrektora wyznaczono osobę, która nie została wyłoniona w uczciwym konkursie, lecz w wyniku porozumienia zawartego między Prałatem Michałem i Prezydentem. Działalność Prezydenta Dziubińskiego by doprowadzić do ugody miedzy stronami konfliktu, to tylko fikcja, najpierw pisze apel do p.Grabias i p.Mudzik, aby się pogodziły, kto z kim? - przecież to śmieszne. Ostatni pokaz mediacji w jego wykonaniu, polegający na tym, że jedyną gwarancją jest jego autorytet, to kpina. Takie ugody spisuje się w formie dokumentu potwierdzonego przez Prezydenta. Czy obecny prezydent ma jakiś autorytet? - chyba dla takich osób jak Lubas, Uchański i im podobnych z jego dworu. Najlepiej by Ksiądz Prałat zabrał sobie p.Grabias do szkoły, którą organizuje. W niedługim czasie miałby z nią problemy.

->
A jednak sąd odrzucił wniosek o utajnien...
|ziomal
2010.02.18
18:25
A jednak sąd odrzucił wniosek o utajnienie sprawy. Jak widać nie uległ naciskom i sprawa będzie prowadzona przy otwartej kurtynie. Nikomu to nie zaszkodzi, a pozwoli pokazać całą prawdę o p.Grabias. Ta osoba nigdy nie powinna zostać dyrektorem z jej osobowością i charakterem nie nadaje się do kierowania zespołem ludzi, a tym bardziej w szkole. Jest skłócona z każdym, kto nie jest spolegliwy wobec niej, wystarczy popytać wśród działkowców w szkole nr 2, a nawet w Mokszyszowie.