a
a
28 grudnia, około godz. 21.30, nieznana osoba zadzwoniła na pogotowie ratunkowe w Rzeszowie informując o zaczadzeniu osób przebywających w mieszkaniu. Dzwoniący nie podał adresu, a telefon z którego dzwonił po rozmowie wyłączył. Dyspozytor pogotowia ustalił u operatora telefonu adres jego właściciela i wysłał na miejsce karetkę, powiadamiając jednocześnie policjantów o zaistniałym zdarzeniu.
Rozpytani na miejscu domownicy nie potwierdzili by ktokolwiek z nich uległ zaczadzeniu. Nikt z nich nie przyznał się do telefonicznego wzywania pogotowia. Jednak, gdy policjanci wykonali połączenie z numerem, z którego dzwoniono na pogotowie, komórka zadzwoniła w kieszeni ubrania jednego z domowników. Po sprawdzeniu okazało się, ze właśnie z tego telefonu dokonano fałszywego zgłoszenia.
Syn właścicielki domu, w którym miało dojść do zaczadzenia przyznał, że to on dzwonił. Oświadczył też, że zrobił to dla zabawy.
19-letni uczeń jednej z rzeszowskich szkół zawodowych za swój nieodpowiedzialny czyn odpowie przed sądem. Grozi mu kara aresztu, pozbawienia wolności lub grzywna do 1500 złotych. Będzie też musiał pokryć koszty związane z fałszywym zawiadomieniem i czynnościami, jakie wykonało pogotowia i policja.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS