Wiadomość wydrukowana ze strony twojregion24.pl
autor: Monika Stojowska / 15.10.2009

Przed pierwszym listopada cmentarze ożywają

Zadbany, czysty pomnik, na nim kwiaty i znicze, przyniesione przez rodzinę, znajomych, czy przypadkowych ludzi. Przez alejki miejsca wiecznego spoczynku, prócz niewidzialnych dusz,  kilka dni przed  dniem Wszystkich Świętych - zwanym potocznie świętem zmarłych - przemykają odwiedzający. Przychodzą, by uprzątnąć jesienne liście i  ocalić groby bliskich od zapomnienia.

Na  jednym tarnobrzeskich cmentarzy, na osiedlu Wielowieś spotkać można wielu ludzi, którzy pracują przy grobach – myją je, wynoszą stare znicze i wieńce oraz zeschnięte rośliny. Dla wielu z nich, w brew pozorom, te zwyczajne czynności mają głębszy sens. - Tu pochowani są moi dziadkowie. Wiele im zawdzięczam, z nimi spędziłam dzieciństwo, zawsze o mnie dbali, dlatego czuję się odpowiedzialna za to miejsce. Oprócz tego, przyjeżdżam co roku z dziećmi, by im przekazać kiedyś ten ważny obowiązek –  powiedziała TR24 pani Bożena z Tarnobrzega.

ŚPIĄCE DOMINIKANKI

W Wielowsi mieści się dom Zgromadzenia Sióstr Zakonu Św. Dominika, dlatego też na pobliskim cmentarzu, za niskim ogrodzeniem pochowane są  zakonnice. Każda z nich ma identyczny nagrobek, takie same kwiaty. Naszą uwagę przykuwa prostota i schludność tego miejsca, a przede wszystkim krzątająca się pośród nagrobków pogodna siostra staruszka.

- O zmarłe siostrzyczki dbamy przez cały rok, same hodujemy chryzantemy, mamy wśród nas ogrodniczkę. Często przychodzimy na modlitwę  – powiedziała  w rozmowie z TR24 siostra Ewa. – Sama jestem na emeryturze, ale staram się być przydatna, trochę w naszym gospodarstwie, ale też i tu, w opiece nad cmentarzem – dodała. Z sentymentem dominikanka  wspomniała siostrę Amatę, która przy niej odeszła. Zaznaczyła także, że ciało spoczywającej tu siostry Bonawentury,  przywieziono z odległego miasta.

NICZYJE

Obok grobów, o które dbają bliscy zmarłych, są też i zapomniane. Porośnięte trawami, okryte starymi wieńcami, tylko krzyż wciąż ten sam. Na wielowiejskiej nekropolii takich mogił nie jest dużo, a ludzie, którzy sprzątają przy nagrobkach rodzinnych, ogarniają i te. - Często bywa tak, że nie ma kto o nie zadbać. Są stare, i ci którzy mogli to zrobić najpewniej już nie żyją, dlatego kiedy tu przyjeżdżamy, staramy się nie pominąć i tych - mówi pani Barbara.

LISTOPADOWY KWIAT

Chryzantema, której rodowód wywodzi się z Chin, stała się elementem dominującym na polskich cmentarzach. Odporna na mróz, wytrwała, o szerokiej gamie barw i różnorodnych kształtach, zyskała szerokie grono nabywców. Już teraz przed bramami pojawiły się osoby proponujące kwiaty.

- W tym roku na razie ceny wahają się od siedmiu do dziesięciu zł. I jest już zainteresowanie. Sporo osób kupuje już teraz, zwykle to przyjezdni, którzy mają bliskich nają wiele nieżyjących osób, i chcą by na kilka dni przed świętem groby nie stały puste – powiedziała TR24 kobieta sprzedająca chryzantemy przed cmentarzem w Wielowsi.


autor: Monika Stojowska / 15.10.2009