a
a
W Tarnobrzegu i okolicznych miejscowościach powinno zostać ewakuowanych kilka tysięcy osób. Ewakuowano 200 - 300 mieszkańców, m.in. z osiedla Wielowieś.
Wyłączona z ruchu jest ulica Warszawska. Zamknięty jest też odcinek drogi krajowej nr 77 - Sandomierz-Gorzyce oraz drogi powiatowe Trześń-Furmany i Grębów-Trześń. Nieprzejezdny jest odcinek drogi krajowej nr 79 Warszawa-Sandomierz-Kraków, między Sandomierzem a Łoniowem.
W związku z przelewaniem się wody przez wyrwy w wale Łęgu i wale Wisły w Zalesiu Gorzyckim o godzinie 3.30 zarządzono ewakuację mieszkańców: Trześni, Sokolniki i Orlisk.
Alarmy powodziowe dotyczą powiatów: mieleckiego, stalowowolskiego dla gmin: Stalowa Wola, Pysznica, Radomyśl n Sanem, Zaleszany; tarnobrzeskiego dla gmin: Baranów Sandomierski, Gorzyce; niżańskiego dla gmin: Nisko, Krzeszów, Ulanów, Rudnik n/Sanem oraz sandomierskiego.
W piątek w województwie podkarpackim przewidywane jest wystąpienie opadów deszczu w wysokości 25-35 mm, a także burz, podczas których opady deszczu wyniosą lokalnie 35-40 mm, a wiatr osiągnie w porywach do 60 km/h.
Woda podtapia ulice w prawobrzeżnej części Sandomierza. Sztab Powodziowy ostrzega mieszkańców tych rejonów (osiedle przy hucie szkła i Nadbrzezie) o nadejściu drugiej fali powodziowej. Kulminacyjna fala spodziewana jest w piątek około południa. Przy urzędzie miejskim całodobowo pracuje Miejski Sztab Powodziowy.
Przy przerwanym wale w Koćmierzowie pracuje wojsko oraz straż pożarna spoza województwa świętokrzyskiego. Służby ratownicze uszczelniają wał przed nadejściem drugiej fali powodziowej. Wał na odcinku Koćmierzów – huta szkła – most samochodowy na Wiśle w Sandomierzu, jest mocno nadwyrężony po ostatniej powodzi.
W Stalowej Woli i gminach powiatu ogłoszony został alarm przeciwpowodziowy. - Jeśli prognozy się sprawdzą i jutro przestanie padać to znowu obejdziemy się tylko strachem - uspakajał podczas konferencji prasowej prezydent Andrzej Szlęzak. Poziom Sanu o godz. 14.00 wynosił 5,18 m. Poprzednio po przejściu fali kulminacyjnej osiągnął 6,16 m.
- Woda musiałaby osiągnąć w Stalowej Woli wysokość 10 m żeby przelać się przez wał. Gorzej jest na os. Sudoły, gdzie w ogóle nie ma wału. Tam przy wysokości 7 m dochodzi do podtopień - poinformował Maciej Sura, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności w urzędzie miasta. Według prezydenta i naczelnika WZKiOL Stalowej Woli nie zagraża niebezpieczeństwo. - Boję się tego, że dosięgną nas skutki tego, co będzie się dziać w okolicy. Jesteśmy w tej chwili wyspą. Zalewa nie tylko Sandomierz czy Tarnobrzeg, ale i miejscowości w stronę Rzeszowa - podkreślił Szlęzak.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS