a
a
Rozmowy dyrektorów podkarpackich szpitali podczas wtorkowego spotkania nie przyniosły żadnego rezultatu. Podjęto jednomyślnie decyzję o niepodpisywaniu kontraktów. - Na mocy prawa do końca lutego można jeszcze funkcjonować na podstawie umów z 2009 r. Dopiero z początkiem marca, jeżeli nie dojdzie do ugody i brakująca kwota się nie znajdzie, powstaje problem – potwierdza Urbańska oraz wicedyrektor tarnobrzeskiego szpitala Wojciech Wąsik.
WYRÓWNANIE I DŁUGI NFZ
Na podstawie wyliczeń dotyczących całego województwa NFZ musi wyłożyć 42-46 mln zł na podkarpackie placówki. To brakująca suma, która jest m.in. powodem konfliktu z NFZ. Gdyby doszło do porozumienia, wtedy środki przeznaczone na służbę zdrowia z Funduszu pozostałyby bez zmian w stosunku do 2009 r. Wówczas dyrektorzy zgodziliby się na propozycję NFZ. Podpisane umowy byłyby „szczupłe”, jednak pozwalałyby w miarę możliwości normalnie funkcjonować. - Jeżeli te pieniądze się nie znajdą to mamy dramat. Wtedy nawet podpisanie kontraktu nie pozwoli w żaden sposób zabezpieczyć zdrowego systemu działania placówek medycznych – twierdzi Urbańska.
Fundusz nie wypłacił wielu podkarpackim szpitalom pieniądzy za nadwykonania z lat 2008/ 2009. W tej chwili żaden z dyrektorów nie może wykluczyć, że nie będzie zwolnień oraz ograniczenia usług medycznych. Jeżeli nie dojdzie do podpisania kontraktów, to już od początku marca szpitale będą pracować jedynie w trybie ostrym. Podejmą tylko procedury ratujące życie, za które NFZ mimo wszystko się rozlicza.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS