autor: Anna Tomczyk / 10.01.2011
a |a |a

Stalowa Wola: piosenka gwiazdy wieczoru WOŚP wywołała kontrowersje

Bas Tajpan, muzyk reggae nie przypadł do gustu części stalowowolan, którzy pojawili się w niedzielę na Placu Piłsudskiego podczas XIX finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. – Przed sceną roiło się od kilkunastoletnich dzieci, a jakiś rasta-szajbus zaczął swój koncert od tekstu „sadzić, palić, zalegalizować”. To gruba przesada – ocenia występ artysty zniesmaczony Rafał, 32-letni stalowowolanin. Pod adresem organizatorów pojawiło się kilka innych zarzutów, na które odpowiedzieli nam zastępca szefa sztabu i rzecznik prasowy.

"Sadzić, palić, zalegalizować" - słowa piosenki, która jest apelem o zalegalizowanie marihuany oburzyły uczestników tegorocznego finału WOŚP w Stalowej Woli. "Sadzić, palić, zalegalizować" - słowa piosenki, która jest apelem o zalegalizowanie marihuany oburzyły uczestników tegorocznego finału WOŚP w Stalowej Woli.
fot. Anna Tomczyk +

Według pana Rafała, który przyszedł na plac, aby wesprzeć WOŚP ze swoją rodziną taki koncert nie powinien mieć miejsca na plenerowej, otwartej, rodzinnej imprezie.

- Organizatorzy powinni wziąć pod uwagę to, że na takie imprezy przychodzą dzieci i młodzież i nie powinni zapraszać człowieka z takim repertuarem. To nie czas i miejsce na demonstrację swoich poglądów na temat legalizacji marihuany - uważa ojciec sześcioletniej Agatki. - Zawsze ceniłem sobie WOŚP i nie zmieniam zdania na temat samej inicjatywy, ale uważam, że przez takie gwiazdy psuje się reputację Owsiaka, który przecież od lat przekonuje młodych ludzi, że można się dobrze bawić bez alkoholu i innych używek - dodaje.

Poprosiliśmy o wypowiedź w tej sprawie rzecznika prasowego stalowowolskiego sztabu. - Nie możemy zabronić artyście śpiewania jakiegoś utworu lub wycięcia kilku zdań z tekstu piosenki, bo komuś może się to nie spodobać - wyjaśnia Tomasz Zubrzycki. - Na portalach internetowych pojawiają się zdjęcia przedstawiające plac zapełniony ludźmi, którzy pełni euforii wykrzykiwali teksty piosenki artysty. Jak we wszystkich wydarzeniach muzycznych są mniej lub bardziej zadowoleni - dodaje.

Podobnego zdania jest zastępca szefa sztabu Szymon Sadowski. - My nie ustalamy repertuaru artystów. Skoro ktoś jest za prawem do posiadania marihuany, to jego wolność słowa jest niepodważalna, skoro zawarł to w swojej piosence, nie mamy nic przeciwko - mówi Sadowski. - Nie bluźnił, nie wyzywał nikogo, nie obrażał. Za to słyszałem jak śpiewał i mówił o miłości, o pokoju na świecie, o tym żeby być dobrym człowiekiem, uczciwym, sprawiedliwym, że życie jest największym darem i trzeba pomagać chorym dzieciom, tak jak robi to WOŚP - zaznacza.

"MOGŁO BYĆ LEPIEJ"

Wśród niezadowolonych uczestników pojawiają się opinie, że imprezy WOŚP w Stalowej Woli są organizowane według osobistych upodobań sztabu i nie trafiają do szerszej publiczności.

- Co roku bijemy rekordy zebranych pieniędzy, ale mogłoby ich być jeszcze więcej, gdyby sztab pomyślał o jakimś porządnym koncercie - mówi Marek Szwedo, który głośno komentował ze znajomymi przebieg jednej z licytacji na placu. - Dlaczego nie zaprosić na kilka koncertów lokalnych kapel, aby je zaprezentować, a na inaugurację zespołu z prawdziwego zdarzenia, który przyciągnie prawdziwe tłumy? W Tarnobrzegu była Mafia, może to nie jakaś super gwiazda obecnie, ale na pewno coś więcej niż Bas Tajpan, trafiający do wąskiego grona. Żeby osiągnąć sukces trzeba myśleć szeroko - dodaje.

Zubrzycki zapewnia, że podczas ustalania programu brano pod uwagę różne gusta. - Program był różnorodny muzycznie, tak aby zaspokoić gusta najbardziej wybrednych słuchaczy. Na scenie ustawionej przed MDK można było usłyszeć zespoły hip hopowe, rock'n'rollowe czy reggae - przypomina rzecznik prasowy stalowowolskiego sztabu. Ponad to przed finałem w stalowowolskich klubach od czwartku odbywały się imprezy dla fanów rocka, dance, disco czy house.

Zdaniem 28-letniego Marka gdyby organizatorzy zadbali o lepszych artystów, którzy zainteresowaliby nie tylko młodzież dużo lepiej udałyby się licytacje. - Te aukcje ze sceny to był śmiech na sali. Tak ważny, szczytny cel, a przedmioty szły za 10, 20 zł! Wstyd, ale nie mogło być inaczej skoro na placu szwenda się pełno małolatów, którzy swoje kieszonkowe wydają na piwo, a dorosłych, którzy chcieli coś od siebie dać niewielu - wspomina stalowowolanin.

LICZY SIĘ CEL

Wśród tłumu znaleźli się też zadowoleni uczestnicy XIX finału WOŚP, którzy przyszli przed MDK po prostu się pobawić. - Gdyby nie sztab to w Stalowej nic by się nie działo. Najważniejszy jest cel - pisze pod naszą relacją z finału Kaśka, która bawiła się pod samą sceną. - Imprezy pod MDK organizowane są z reguły z myślą o młodzieży, szczególnie na WOŚPie, więc nikt nie powinien liczyć na to, że ktoś zaprosi tu Skaldów albo Budkę Suflera - dodaje.

Dobrze bawił się też 20-letni Maciek, który jak mówi jest fanem reggae od wielu lat. - Czekałem na ten koncert ze znajomymi. Nie żałujemy, że tu przyszliśmy. Przy okazji wrzuciliśmy do orkiestrowej puszki kilkadziesiąt złotych - podkreśla Maciek. - Stalowowolski Tramwaj i Jetsons też dali radę. Była okazja do zabawy i posłuchania czegoś innego niż zwykle. To się ceni - mówi.

Sztab także dobrze ocenia tegoroczny finał. - Finał w tym roku udał się w pełni, gdyby nie incydent z fajerwerkami, można by go było zaliczyć do rewelacyjnych - uważa Zubrzycki. - Świadczy o tym między innymi rekordowa suma zebrana przez naszych wolontariuszy. Ta kwota oczywiście wzrośnie i prawdopodobnie będzie o 10 tys. zł wyższa od zeszłorocznej - dodaje.

Rzecznik prasowy sztabu podkreśla również, że finał był zorganizowany profesjonalnie tak jak w poprzednich latach. - Impreza zorganizowana została zgodnie ze wszystkimi przepisami wynikającymi z ustawy o imprezach masowych, które w związku z organizacją przez Polskę EURO 2012 znacznie zaostrzyły się kilkanaście miesięcy temu - tłumaczy Zubrzycki.

Sztab zaprzecza też plotkom, które pojawiły się w poniedziałek w internecie o braku pozwolenia na zorganizowanie niedzielnej imprezy. - Pozwolenie z Warszawy zawsze było i jest teraz, a dla niedoinformowanych pozwolenie z Warszawy dotyczy tylko legalności i działania sztabu w zakresie zbiórki na rzecz WOŚP - informuje zastępca szefa sztabu. - Żeby zrobić imprezę na Placu Piłsudskiego, należy mieć zgodę na imprezę masową, a uzyskuje się ją na podstawie ustawy o imprezach masowych - dodaje Sadowski.

Przeczytaj też:

WOŚP: kolejny rekord w Stalowej Woli!

Stalowa Wola: fajerwerki poleciały w tłum


autor: Anna Tomczyk / 10.01.2011
 
Dodaj komentarz
Komentarze (4)

->
:)
|reagge
2011.01.11
15:13
nie sądzę żeby 6 letnie dziecko wiedziało o czym wogole śpiewa artysta. a jak panu sie coś nie podobało mógł wrzucić do puszki co chciał wrzucić i wracać do domu.

->
Ten fan reggae, 20-letni Maciek, który d...
|aaa
2011.01.11
15:29
Ten fan reggae, 20-letni Maciek, który dobrze się bawił to nie czasem pan Maciek z ekipy twojego regionu?

->
Tak się składa, że pan maciek z tr24 ma ...
|gupki
2011.01.11
17:24
Tak się składa, że pan maciek z tr24 ma troszkę więcej niż 20 lat. Na jego skroni pojawił się już pierwszy siwy włos :) i nie jest fanem reggae.

->
Mi sie podobało
|magdaa
2011.01.12
16:05
Zgadzam sie z poniższym komentarzem,że pan mógł sobie iść do domu. Ej, trzeba być równym przeciez nie można dawać same koncerty dla staruchów, była to taka godzina gdzie komcert odbył sie w odpowiedniej porze dla młodzieży;d I ja jestem strasznie zadowolona, aby takich więcej koncertów;)