a
a
Jeśli projekt uchwały Andrzeja Szlęzaka wszedłby w życie z dniem 1 listopada nie byłoby mowy o prywatyzacji. Jednak rodzice płaciliby w sumie 480 zł miesięcznie za pobyt z wyżywieniem dziecka w przedszkolu publicznym.
Rodzice przyszli na sesję z nadzieją, że będą mieli okazję zapytać Andrzeja Szlęzaka o planowaną przez niego prywatyzację przedszkoli. Frekwencja zainteresowanych była imponująca. Prezydent był jednak nieobecny. Jak dowiedział się TR24 w urzędzie miasta, udział w sesji uniemożliwiły mu ważne obowiązki.
Szlęzak uważa, że z powodu kryzysu gospodarczego, nie da się utrzymać dofinansowania przedszkoli na dotychczasowym poziomie. Wpływy z podatków do budżetu miasta są coraz mniejsze, a zadań jest coraz więcej. - Trzeba dbać o to, aby były środki na wyższe uczelnie i drogi – mówił we wrześniu prezydent Stalowej Woli. Jego zdaniem, najlepszym rozwiązaniem jest prywatyzacja i wprowadzenie bonów przedszkolnych. - Będzie to proces trudny, wywołujący mnóstwo emocji, lecz nieuchronny - podkreślał Szlęzak. Zapewnił jednak, że osoby w trudnej sytuacji materialnej będą mogły liczyć na dofinansowanie ze strony miasta.
"MIASTO ZACZNIE UMIERAĆ"
Rodzice podkreślali po raz kolejny, że rozumieją potrzebę podwyżek opłat za publiczne przedszkola i zgadzają się na nie, ale pod warunkiem, że będą one stopniowe, a nie drastyczne. Zaznaczali też, że zmiana statusu przedszkoli pociągnie za sobą poważne konsekwencje społeczne teraz i w przyszłości. - Prywatyzacja spowoduje wzrost bezrobocia wśród przedszkolanek i matek, które będą musiały zostać w domu, aby opiekować się dziećmi - mówiła Jolanta Szwed. Według Katarzyny Stelmach, likwidacja publicznych przedszkoli sprawi, że nasze miasto zacznie „umierać". - Zamierzenia pana prezydenta doprowadzą do tego, że wszyscy młodzi ludzie wyjadą ze Stalowej Woli, bo nie będą mieli dogodnych warunków by się rozwijać i osiągać awanse zawodowe. Młodzi nie mają tu po co przyjeżdżać i zostawać - podkreśliła pani Katarzyna.
Dorota Sala przekazała informację, jaką uzyskała w Ministerstwie Edukacji Narodowej w tej sprawie. Dowiedziała się, że prezydent nie może sam decydować o prywatyzacji przedszkoli. Eliza Walicka, przewodnicząca Związku Nauczycielstwa Polskiego powiedziała TR24, że Szlęzak może przekazać przedszkole prywatnej osobie pod warunkiem, że uczęszcza do niego mniej niż 70 dzieci. W naszym mieście nie ma takich placówek.
PETYCJA DO PREZYDENTA
Głos zabrali także radni. - Młode społeczeństwo jest zdemokratyzowane i wie, że ma prawo walczyć o swoje dzieci. Gratuluję rodzicom ich postawy - mówiła radna Maria Rehorowska. Wiceprzewodniczący RM Janusz Kotulski podkreślał, że stalowowolska polityka prorodzinna jest ewenementem na skalę Polski. - Jeżeli chcemy kogoś przyciągnąć do naszego miasta lub zatrzymać młodych to musimy stworzyć tu dogodne warunki socjalne - mówił. Problem ten dostrzegł też radny Zbigniew Paszkiewicz. - Pierwsza rzecz jaka została wykreślona przez prezydenta z budżetu to budowa nowej placówki, podczas gdy ok. 300 dzieci czeka na miejsce w przedszkolu - zaznaczył. Jako dowód swojej solidarności z rodzicami radni podpisali petycje przeciwko prywatyzacji przedszkoli, zapewniając, że nie dopuszczą do realizacji prezydenckiego scenariusza.
Szlęzak zapowiedział prywatyzację stalowowolskich przedszkoli we wrześniu. Radni dostali projekt uchwały zakładającej podniesienie opłat miesięcznych za przedszkole ze 105 zł na 480 zł. Podczas konferencji prasowej prezydent powiedział, że jeśli uchwała nie zostanie przyjęta, rozpocznie proces prywatyzacji placówek. Radni jednogłośnie odrzucili ten projekt, a Szlęzak zaczął działania na rzecz prywatyzacji.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS