a
a
Prezydent Szlęzak podczas wrześniowej konferencji zapowiedział, że jeśli podwyżki opłat nie zostaną przyjęte, doprowadzi do prywatyzacji przedszkoli.
TR24: We wrześniu radni odrzucili projekt uchwały, która zakładała drastyczne podwyżki opłat za przedszkola. Teraz stoją przed wyborem - prywatyzować, czy nie. Co się stanie, jeśli tym razem nie zgodzą się na prywatyzację przedszkoli tak, jak to zapowiadają?
Andrzej Szlęzak: Jeżeli rada miasta nie da zgody na prywatyzację, to przedszkola będą musiały się dostosować do funkcjonowania za takie pieniądze, jakie im damy. To będą bardzo twarde i bezkompromisowe decyzje z mojej strony. Zapewniam, że zapadną one niedługo.
TR24: Rodzice i radni mówią, że rozumieją sytuację miasta i zgadzają się na podwyżki, ale stopniowe. Co Pan o tym sądzi?
Andrzej Szlęzak: Dla mnie propozycja podwyżki o 10 czy 20 złotych jest śmieszna. Nie żartujmy sobie. Przedszkola w tym roku będą kosztować miasto 13 mln, a w przyszłym roku, jeśli nic się nie zmieni 14. Proponowane podwyżki właściwie nic nie zmieniają. Trzeba znaleźć przynajmniej milion, żeby je utrzymać. Ja od razu mówię, że tych pieniędzy nie będzie. Muszę dbać o interesy całego miasta, a nie tylko przedszkolaków. Pieniędzy na to jest tyle, ile jest, a jest mniej niż w latach ubiegłych, bo mamy kryzys. Nie widzę powodów, żeby przedszkola żyły sobie jak pączek w maśle w momencie, kiedy szukam oszczędności, szykują się zwolnienia m.in. w Urzędzie Miasta, kiedy wszyscy muszą zaciskać pasa.
TR24: Czy możemy zatem mówić, że prywatyzacja przedszkoli stała się już faktem, czy to są dopiero przymiarki do realizacji tego planu?
Andrzej Szlęzak: Zobaczymy jak się ten proces będzie rozstrzygał. Ja nie bronię prywatyzacji za wszelką cenę. Chcę zracjonalizować wydatki na przedszkola. Jeżeli będę mógł w inny sposób mniej wykładać na nie to przystanę przy tej metodzie, ale obawiam się, że inne metody będą bardziej dotkliwe dla pracowników przedszkoli i w konsekwencji dla rodziców.
TR24: Jeżeli przedszkola zostaną sprywatyzowane, to czy rodzice będą mogli oczekiwać pomocy ze strony miasta?
Andrzej Szlęzak: Ja zadeklarowałem, że jesteśmy w stanie dopłacać do każdego przedszkolaka 400 - 500 zł. Jestem gotów zgodzić się również na to żeby w sytuacji, gdy rodzice mają więcej niż jedno dziecko w przedszkolu płacili tylko za jedno z nich. Za każde kolejne 100 proc. kosztów pokrywałoby miasto.
TR24: Czyli ulgi nie znikłyby tak, jak zapowiadano?
Andrzej Szlęzak: Nie, według mnie te zasady byłyby nawet korzystniejsze. Teraz na każde kolejne dziecko rodzice dostają tylko ulgi. Po prywatyzacji całość kosztów ponosiłoby miasto.
TR24: Ile w tej chwili miasto „dokłada" do każdego przedszkolaka?
Andrzej Szlęzak: 80 procent, czyli ponad 600 zł.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS