a
a
Radny rady miejskiej w Stalowej Woli wydał oświadczenie w sprawie żądania usunięcia krzyża, w którym czytamy: "Niewyobrażalnym staje się sytuacja, w której w świetle prawa ma zostać usunięty poświęcony krzyż. Sytuacja ta wpisuje się w ogólnoeuropejską walkę z symbolami wiary. W ostatnich dniach w związku z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka otworzyła się publiczna dyskusja na temat obecności znaku krzyża w przestrzeni publicznej.
Wielu z nas uważa, że w Polsce decyzje nakazujące usuwanie krzyży z miejsc publicznych nie będą miały miejsca. Żądanie pozbycia się krzyża z miejskiej działki przez prezydenta Andrzeja Szlęzaka, pozwala stwierdzić, że wojna z krzyżem trwa również w Polsce."
Nadbereżny podkreśla, że krzyż usytuowany jest na skraju niezagospodarowanej działki w pobliżu drogi i nie koliduje z otoczeniem. Dodaje, że nie jest on również przeszkodą komunikacyjną i nie stwarza zagrożenia swoją konstrukcją. Radny uważa, że w związku z tym żądania prezydenta, aby został usunięty nie można nazwać inaczej niż osobistą niechęcią oraz próbą pokazania swojej siły wobec przedstawicieli Kościoła Katolickiego.
Zdaniem Nadbereżnego, mieszkańcy Stalowej Woli mają prawo do posiadania znaku swojej wiary w przestrzeni publicznej. Według niego tego prawa nie można odbierać jednoosobowo, nawet jeżeli posiada się demokratyczny mandat prezydenta. Podkreśla, że decyzja o usunięciu krzyża, jest nie tylko decyzją administracyjną, ale przede wszystkim naruszającą uczucia religijne mieszkańców.
W oświadczeniu czytamy także: "Nie wyobrażam sobie, aby został wydany wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, nakazujący usunięcie krzyża ze stalowowolskiego osiedla Młodynie. Jestem przekonany, że mieszkańcy na to nie pozwolą. W naszym mieście wciąż pamiętamy heroiczną obronę krzyży w czasach komunistycznych władz PRL. Wtedy pomimo wielkiej nienawiści do znaku chrześcijan ze strony władzy, krzyże w Stalowej Woli pozostały na swoich miejscach i do dziś świadczą o wierze i szacunku do tradycji mieszkańców."
Jak uważa Nadbereżny, w całej Polsce na terenach samorządowych oraz państwowych stoją przydrożne krzyże oraz kapliczki - według obliczeń jest ich ponad 100 tys. - Pomimo, że większość z nich stoi na gruntach samorządowych bez wymaganych zezwoleń, nie są usuwane ze względu na poszanowanie dla osób, które je ustawiły w celach wotywnych - podkreśla radny. Dodaje, że bardzo często władze samorządowe opiekują się tymi symbolami wiary, a w przypadku kolizji z realizowaną inwestycją na miejscu ich ustawienia, przenoszą je w niedalekie miejsce.
Radny uważa także, że działalność Andrzeja Szlęzaka przedstawia Stalową Wolę oraz mieszkańców w złym świetle w oczach ogólnopolskiej opinii publicznej. Dodaje, że za sprawą wypowiedzi prezydenta, Stalowa Wola została przedstawiona jako miasto rasistów, którzy nie życzą sobie obcokrajowców w miejskim klubie sportowym. Wielkim wstydem dla Stalowej Woli stała się odmowa Szlęzaka uczczenia obchodów 65 rocznicy Wybuchu Powstania Warszawskiego. Żądanie w sprawie usunięcia poświęconego krzyża z miejskiej działki jest dopełnieniem działań, wpływających negatywnie na wizerunek Stalowej Woli.
„Nikt nie jest doskonały, lecz każdy może zmienić się na lepsze.”
anonim
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS