autor: Justyna Argasińska / 16.11.2009
a |a |a

Lucjusz Nadbereżny: z oburzeniem przyjmuję informację o żądaniu usunięcia krzyża

Na najbliższej sesji rady miejskiej zostanie przedstawione stanowisko radnych odcinających się od działań Andrzeja Szlęzaka w sprawie usunięcia krzyża oraz wzywające prezydenta do wycofania tej sprawy z drogi sądowej i podjęcie dialogu ze stroną kościelną.

Radny ma nadzieję, że krzyż pozostanie na osiedlu. Radny ma nadzieję, że krzyż pozostanie na osiedlu.
fot. www.nadberezny.pl +

Radny rady miejskiej w Stalowej Woli wydał oświadczenie w sprawie żądania usunięcia krzyża, w którym czytamy: "Niewyobrażalnym staje się sytuacja, w której w świetle prawa ma zostać usunięty poświęcony krzyż. Sytuacja ta wpisuje się w ogólnoeuropejską walkę z symbolami wiary. W ostatnich dniach w związku z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka otworzyła się publiczna dyskusja na temat obecności znaku krzyża w przestrzeni publicznej.

Wielu z nas uważa, że w Polsce decyzje nakazujące usuwanie krzyży z miejsc publicznych nie będą miały miejsca. Żądanie pozbycia się krzyża z miejskiej działki przez prezydenta Andrzeja Szlęzaka, pozwala stwierdzić, że wojna z krzyżem trwa również w Polsce."

WROGIE NASTAWIENIE PREZYDENTA

Nadbereżny podkreśla, że krzyż usytuowany jest na skraju niezagospodarowanej działki w pobliżu drogi i nie koliduje z otoczeniem. Dodaje, że nie jest on również przeszkodą komunikacyjną i nie stwarza zagrożenia swoją konstrukcją. Radny uważa, że w związku z tym żądania prezydenta, aby został usunięty nie można nazwać inaczej niż osobistą niechęcią oraz próbą pokazania swojej siły wobec przedstawicieli Kościoła Katolickiego.

Zdaniem Nadbereżnego, mieszkańcy Stalowej Woli mają prawo do posiadania znaku swojej wiary w przestrzeni publicznej. Według niego tego prawa nie można odbierać jednoosobowo, nawet jeżeli posiada się demokratyczny mandat prezydenta. Podkreśla, że decyzja o usunięciu krzyża, jest nie tylko decyzją administracyjną, ale przede wszystkim naruszającą uczucia religijne mieszkańców.

NAWIĄZANIE DO HISTORII

W oświadczeniu czytamy także: "Nie wyobrażam sobie, aby został wydany wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, nakazujący usunięcie krzyża ze stalowowolskiego osiedla Młodynie. Jestem przekonany, że mieszkańcy na to nie pozwolą. W naszym mieście wciąż pamiętamy heroiczną obronę krzyży w czasach komunistycznych władz PRL. Wtedy pomimo wielkiej nienawiści do znaku chrześcijan ze strony władzy, krzyże w Stalowej Woli pozostały na swoich miejscach i do dziś świadczą o wierze i szacunku do tradycji mieszkańców."

DZIAŁANIA GODNE PODZIWU

Jak uważa Nadbereżny, w całej Polsce na terenach samorządowych oraz państwowych stoją przydrożne krzyże oraz kapliczki - według obliczeń jest ich ponad 100 tys. - Pomimo, że większość z nich stoi na gruntach samorządowych bez wymaganych zezwoleń, nie są usuwane ze względu na poszanowanie dla osób, które je ustawiły w celach wotywnych - podkreśla radny. Dodaje, że bardzo często władze samorządowe opiekują się tymi symbolami wiary, a w przypadku kolizji z realizowaną inwestycją na miejscu ich ustawienia, przenoszą je w niedalekie miejsce.

NEGATYWNE WYOBRAŻENIE

Radny uważa także, że działalność Andrzeja Szlęzaka przedstawia Stalową Wolę oraz mieszkańców w złym świetle w oczach ogólnopolskiej opinii publicznej. Dodaje, że za sprawą wypowiedzi prezydenta, Stalowa Wola została przedstawiona jako miasto rasistów, którzy nie życzą sobie obcokrajowców w miejskim klubie sportowym. Wielkim wstydem dla Stalowej Woli stała się odmowa Szlęzaka uczczenia obchodów 65 rocznicy Wybuchu Powstania Warszawskiego. Żądanie w sprawie usunięcia poświęconego krzyża z miejskiej działki jest dopełnieniem działań, wpływających negatywnie na wizerunek Stalowej Woli.


autor: Justyna Argasińska / 16.11.2009
 
Dodaj komentarz
Komentarze (4)

->
,,Naciski, naciski. A przecieki?"
|ZAWTD
2009.11.16
12:04
Czy niejednokrotnie reklamy różnego typu nie naruszają bardziej godności osobistej obywateli naszego państwa? Co komu przeszkadza krzyż, który jedynie promuje dobro?

->
neutralnosc pilnie poszukiwana
|żubr
2009.11.17
01:00
Jak pokazała historia złożona z wojen pseudoreligijnych krzyż ,jak i inne symbole religijne ,nie promują dobra . Jedynym dobrem ,jakie powinno się promowac jest neutralnosc w miejscach publicznych i instytucjach państwowych . I nie jest to żaden dyktat mniejszości ,bo zakaz eksponowania symboli religijnych w miejscach publicznych powinien też dotyczyc mniejszosci religijnych np.muzułmanów zyjących na terenie RP.

->
o czyj interes dba radny Lucjusz Nadbereżny?
|VERBA
2009.11.17
07:32
Nadbereżny to sługus księdza Warchoła dba o jego interes, jeżeli radny miejski tak postępuje to jak można mu zawierzyć władzę ? czy ta władza ma służyć księdzu? Czy ta władza ma oddawać majątek miejski kościołowi? To miejsce które przywłaszczył sobie biskup Frankowski z księdzem Warchołem może być na przedszkole a nie na kościół ! Tact ludzie jak radni PiS przypominają mi al-kaidę, nie ważne prawo i obyczaje własne moje postanowienie i rozkaz księdza

->
Pan Nadbereżny zapomniał, że przydrożne ...
|Liusah
2009.12.08
20:35
Pan Nadbereżny zapomniał, że przydrożne kapliczki i krzyże nie mają na celu zagrabienia cudzej ziemi i że są tylko (aż) symbolami, a nie służą do czyichś celów! Poza tym chyba się nasz pan radny trochę zapędził "pamiętamy heroiczną obronę krzyży" za PRL? A co pan Nadbereżny może z tego pamiętać?