a
a
Dyrektor oddziału Pekao SA Maria Salamucha ma nadzieję, że kwota zebrana podczas dziewiętnastej edycji będzie wyższa niż w ubiegłym roku.
– Jak co roku, liczenie trwa do późnych godzin nocnych – podkreśla w rozmowie z TR24 Maria Salamucha. – Z reguły kończymy gdzieś około północy. Nadal wpływają pieniądze z licytacji – dodaje. W puszce przeciętnego wolontariusza znajduje się od stu do nawet tysiąca złotych. – Zawartość jest różna – mówi Salamucha. – W każdej z puszek znajdowało się średnio około kilkaset złotych.
– Jest to liczenie, jak my to mówimy, „na dwie ręce”. Najpierw odbywa się segregacja nominałami i wpisywanie na listę. Potem następny zespół już liczy dokładnie i pakuje pieniądze – relacjonuje szefowa banku. – Zawartość jednej puszki przelicza jedna osoba. Później pieniądze trafiają na wspólny stół, tam przeliczamy nominałami na „drugą rękę”.
Pieniądze ze sztabu przekazywane są do banku, gdzie liczone są jeszcze raz. Później cała kwota trafia na konto fundacji. – W poniedziałek pieniądze powinny być na koncie – zapewnia Maria Salamucha.
– Miejmy nadzieje że wartość zebranych środków będzie wyższa niż w ubiegłym roku – mówi dyrektor oddziału Pekao.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS