a
a
Czarny kundelek leżał na trawniku, tuż przy przystanku naprzeciw tarnobrzeskiego "Dzikowiaka". Był karmiony - obok niego leżały okruchy pieczywa. Wyglądał, jakby dogorywał, co wstrząsnęło tarnobrzeżanami zdążającymi do domu. - Nie mogę na to patrzeć, mówi pani Teresa - mam w domu zwierzaka i bardzo przeżywam takie rzeczy - dodaje.
- Operator przekierował nas do straży miejskiej. Tam zgłosiliśmy, że na chodniku leży półżywe zwierzę - mówi Kamil. - Nie mogliśmy tak stać i patrzeć. Powiedzieli, że zaraz będą - dodaje uczeń tarnobrzeskiego "Kopernika", który wraz z koleżanką, Martą, zaalarmował służby miasta. Całe zdarzenie miało miejsce tuż po godz. 15, dziesięć minut później strażnicy wyposażeni w długie, skórzane rękawice ochronne wzięli zabiedzonego czworonoga do auta. - Zabieramy go do weterynarza - poinformowali TR24.
- Pies uciekł, kiedy funkcjonariusze chcieli go przenieść do klatki - mówi Małgorzata Myszka ze stowarzyszenia "Ogród św. Franciszka". W momencie takich interwencji straż miejska kontaktuje się ze stowarzyszeniem. - Gdy pies jest w ciężkim stanie, kierujemy go do weterynarza, z którym współpracujemy - wyjaśnia Myszka. - Najprawdopodobniej pies błąkał sie od jakiegoś czasu po mieście, nie wyglądał na wygłodzonego, rzeczywiście dokarmiali go ludzie. Jeśli się znajdzie, a nie bedziemy mogli ustalić wlaściciela, oddamy go do schroniska - dodaje.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS