autor: SM/Grzegorz Boroń / 25.11.2009
a |a |a

Licealiści, strażnicy i... pies

- Kiedy przyszliśmy na przystanek, ten pies wyglądał, jak martwy. Jeszcze oddychał, dlatego zadzwoniliśmy na 112 - mówią młodzi ludzie. Widok zwierzęcia zdychającego w centrum Tarnobrzega bardzo poruszył czekających na przystanku ludzi. Ich reakcja była błyskawiczna.

Pies okazał się całkiem zdrowy Pies okazał się całkiem zdrowy
fot. Grzegorz Boroń +

Czarny kundelek leżał na trawniku, tuż przy przystanku naprzeciw tarnobrzeskiego "Dzikowiaka". Był karmiony - obok niego leżały okruchy pieczywa. Wyglądał, jakby dogorywał, co wstrząsnęło tarnobrzeżanami zdążającymi do domu. - Nie mogę na to patrzeć, mówi pani Teresa - mam w domu zwierzaka i bardzo przeżywam takie rzeczy - dodaje.

NIE STALI BEZCZYNNIE

- Operator przekierował nas do straży miejskiej. Tam zgłosiliśmy, że na chodniku leży półżywe zwierzę - mówi Kamil. - Nie mogliśmy tak stać i patrzeć. Powiedzieli, że zaraz będą - dodaje uczeń tarnobrzeskiego "Kopernika", który wraz z koleżanką, Martą, zaalarmował służby miasta. Całe zdarzenie miało miejsce tuż po godz. 15, dziesięć minut później strażnicy wyposażeni w długie, skórzane rękawice ochronne wzięli zabiedzonego czworonoga do auta. - Zabieramy go do weterynarza - poinformowali TR24.

NIC MU NIE BYŁO

- Pies uciekł, kiedy funkcjonariusze chcieli go przenieść do klatki - mówi Małgorzata Myszka ze stowarzyszenia "Ogród św. Franciszka". W momencie takich interwencji straż miejska kontaktuje się ze stowarzyszeniem. - Gdy pies jest w ciężkim stanie, kierujemy go do weterynarza, z którym współpracujemy - wyjaśnia Myszka. - Najprawdopodobniej pies błąkał sie od jakiegoś czasu po mieście, nie wyglądał na wygłodzonego, rzeczywiście dokarmiali go ludzie. Jeśli się znajdzie, a nie bedziemy mogli ustalić wlaściciela, oddamy go do schroniska - dodaje.


autor: SM/Grzegorz Boroń / 25.11.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz