12.11.2010
a |a |a

KWW Ratusz: nowe chodniki nie zatrzymają młodych w mieście

- Można budować nowy chodnik czy nową ławkę, ale to nie zatrzyma młodych ludzi w mieście. Mam 23 lata. Moi rówieśnicy pracują w Rzeszowie, Warszawie, Krakowie itd.  Nikt z nich nie ma zamiaru pracować za najniższą krajową i jeszcze czapkować „starej gwardii” w obawie przed stratą pracy. Młodzi mają dość kolesiostwa i zmagań z lokalną koterią, dlatego stąd wyjeżdżają - podkreśla w rozmowie z TR24 Marek Ostapko, jeden z założycieli Komitetu Wyborczego Wyborców Ratusz z Nowej Dęby.

Kandydaci KWW Ratusz. Kandydaci KWW Ratusz. +

TR24: Jaką wizję Nowej Dęby ma KWW Ratusz? Co nowego chcecie zrobić dla mieszkańców?

Marek Ostapko: Chcemy powrócić do tego czym miało być nasze miasto. Nowa Dęba powstała w czasach II RP dzięki budowie Centralnego Okręgu Przemysłowego. Mało kto wie, że nasze miasto miało liczyć 40 tys mieszkańców. Oczywiście te plany przerwała wojna i okres PRLu, ale po 1989 roku żadna z rządzących ekip w swoich programach i działaniach nie nawiązywała do tradycji COPu. Skupiano się jedynie na kulturze ludowej i folklorze całkowicie zapominając o prawdziwym duchu miasta. Dziś w całej gminie żyje około 18 tys ludzi, a liczba ta z roku na rok maleje. Ten fakt świadczy o degradacji miasta. Jeszcze na początku lat 90. centrum miasta tzw. planty podczas letnich wakacji tętniły życiem. Dziś nic się nie dzieje. Na ulicach  pustki.

Nie mówię, że jeśli wejdziemy do rady gminy to automatycznie ta sytuacja się zmieni, a miasto rozrośnie się do rozmiarów jakie chcieli osiągnąć jego założyciele. 20 letnich zaniedbań nie zmienimy w ciągu 4 lat. Ale startujemy po to, by wnieść nieco świeżej krwi, świeżego powietrza. By w końcu rozwiązywać realne problemy mieszkańców.

TR24: Jakie są obecnie największe problemy Nowej Dęby?


Marek Ostapko: Zasadniczym problemem jest brak pracy. Prace dostaje się w wielu przypadkach po znajomości. Mówi się również, że w pewnych miejscach za otrzymanie etatu trzeba „odpalić” pierwszą pensję w kopercie. Ceny mieszkań, wywozu śmieci i inne opłaty są nieadekwatne do zarobków. To wszystko rodzi szereg napięć społecznych i frustracje. To z kolei tworzy klimat podejrzliwości i blokuje możliwość powstania tzw społeczeństwa obywatelskiego.

Inne problemy mają charakter polityczny. W samorządzie brakuje kontroli. Radni pozbawieni są własnej inicjatywy, a ich rola sprowadza się do „przyklepywania” przygotowanych przez burmistrza uchwał. Gdy poszedłem na sesje i protestowałem przeciwko kolejnym podwyżkom wody radni spuścili głowy i uchwalili wzrost cen. W czyim interesie oni działają?

TR24: Co Ratusz chce zaproponować młodym ludziom, aby zachęcić ich do pozostania w mieście?


Marek Ostapko: Można budować nowy chodnik czy nową ławkę ale to nie zatrzyma młodych ludzi w mieście. Mam 23 lata. Moi rówieśnicy pracują w Rzeszowie, Warszawie, Krakowie itd.  Nikt z nich nie ma zamiaru pracować za najniższą krajową i jeszcze czapkować „starej gwardii” w obawie przed stratą pracy. Przykro mi to mówić, ale nie wierzą, że w Nowej Dębie może się coś zmienić. Młodzi mają dość kolesiostwa i zmagań z lokalną koterią, dlatego stąd wyjeżdżają. Jedyne co może zatrzymać tutaj młodych ludzi to miejsca pracy. A aby one powstały trzeba przyciągnąć kapitał czyli inwestorów.

TR24:  Czy macie Państwo pomysły na promocję Nowej Dęby i pozyskiwanie inwestorów?

Marek Ostapko:
Oczywiście i od tego zaczyna się nasz program wyborczy. Co z tego, że mamy tzw. specjalną strefę ekonomiczną skoro w dużej części jest ona zalesiona. Dochodzi do sytuacji, że pojawia się inwestor który mógłby dać kilkaset miejsc pracy, ale nie może postawić hali produkcyjnej bo teren jest nie przygotowany. Dlatego trzeba przygotować tereny pod inwestorów. Zakładamy więc odlesienie, uzbrojenie działek oraz budowę dróg dojazdowych. I tu również zaznaczę, że tego nie zrobi się w tydzień czy pół roku. Ale od tego trzeba zacząć. Te sprawę zaniedbały wszystkie kadencje samorządu. Najsmutniejsze jest to, że cierpią przez to zwykli ludzie.

TR24: W jaki sposób chcecie Państwo rozwijać kulturę, edukację i sport?


Marek Ostapko:
Chcemy nadać wielu wydarzeniom miejski charakter. Dlaczego w Nowej Dębie nie obchodzi się w centrum miasta organizowanej przez samorząd zabawy Sylwestrowej? Przecież to wcale nie są jakieś duże koszty. Podobnie nie ma imprezy promującej COP-owski charakter Nowej Dęby. Dobrze, że chociaż ruszyła Militariada. Jesteśmy za kontynuacją tego przedsięwzięcia zresztą bierzemy aktywny udział w tej imprezie chociażby poprzez przygotowywanie pokazów.  Jeśli chodzi o edukacje należy rozwijać rozpoczętą przez naszą kandydatkę Janinę Luberę (dyrektor liceum) współpracę z uczelniami wyższymi i wymiany międzynarodowe ze szkołami z Europy.  Opowiadamy się również za wdrożeniem systemów stypendialnych dla młodych ludzi.

W sprawy sportu jesteśmy bardzo zaangażowani. Jako członkowie klubu sportowego Stenga organizowaliśmy wiele imprez nad naszym zalewem w tym bieganie po wodzie czy zakończenie wakacji z kajakami, piłką siatkową i żaglówkami. Trzeba wspierać naszych piłkarzy ze Stali, dokończyć zaniechany remont stadionu, kortów tenisowych i basenu odkrytego.

TR24: Jak Ratusz ocenia mijającą kadencję burmistrza i rady?

Marek Ostapko: Uważam, że obecna rada miejska to porażka. Jeśli miałbym podsumować te kadencje to w pamięci mam tylko ciągłe przyklepywanie kolejnych podwyżek i pokorne przyjmowanie kolejnych uchwał. Pamiętam jak byłem na posiedzeniu komisji budżetowej na której gościli inwestorzy posiadający swoją bazę na terenie Nowej Dęby.  Była to pewna spółka która miała wówczas problemy finansowe i zwróciła się do gminy o umorzenie podatku. Po kilkudziesięciu minutach przedstawiania argumentów jeden z radnych zapytał przedstawicieli spółki : „ a czy to, to wasze to jest firma?”. 

Innym razem radny nie mógł pojąć różnicy między ścieżką rowerową a chodnikiem. Myślę, że to najlepiej oddaje kondycje rady. Przypuszczam, że burmistrzowi taki skład jest na rękę bo może prowadzić swoją politykę bez głosu sprzeciwu. A przecież wszyscy zgodzimy się, że nie wszystko jest idealne i że musi być ktoś kto patrzy władzy na ręce i kontroluje działania szefa gminy. Myślę, że obecny burmistrz pozostanie na swoim urzędzie. Kluczowy będzie wybór rady miejskiej która będzie walczyć o przygotowanie miejsc pod inwestorów. Musimy obudzić śpiące miasto! Drogą do tego jest otwarcie Nowej Dęby na napływ kapitału.


12.11.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz