autor: MB / 30.11.2009
a |a |a

Kobieta, która we wtorek zmarła w mieleckim szpitalu, miała wirusa A/H1N1

- Bezpośrednią przyczyną śmierci ciężarnej 26-latki była nagła ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa - poinformowała rzecznik szpitala Aneta Dyka Urbańska. Badania wykazały, że kobieta miała w organizmie wirusa "nowej grypy", ale nie dawał on objawów grypowych. Podłoże niewydolności oraz jej ewentualny związek z wirusem ma wyjaśnić sekcja zwłok.

Ze względu na sezon grypowy na oddziale od kilku dni obowiązuje zakaz odwiedzin. Ze względu na sezon grypowy na oddziale od kilku dni obowiązuje zakaz odwiedzin.
fot. szpital.mielec.pl +

Pacjentka cierpiała na zapalenie płuc, ale jej stan był stabilny. - Trafiła na oddział ginekologiczno-położniczy ze względu na konieczność monitorowania płodu podczas leczenia. Zastosowano u niej profilaktyczne leczenie przeciwgrypowe - podała Dyka-Urbańska. Wynik tzw. "szybkiego testu" na obecność wirusa A był negatywny. Ponieważ nie jest to jednak badanie w pełni wiarygodne wysłano również materiał do badań laboratoryjnych. Potwierdziły one obecność wirusa w organizmie chorej.

Jak przyznała rzecznik, grypa nie dawała objawów, dlatego personel, który stykał się z pacjentką nie zabezpieczał się w szczególny sposób. - Do dziś nikt nie zachorował, nie mamy również informacji, aby chora była rodzina czy inne pacjentki, choć kobieta leżała w jednoosobowej sali - poinformowała.

PO RATUNEK DO RZESZOWA

Cały czas stan pacjentki był stabilny. Została podana terapii wielolekowej i otoczona opieką lekarzy kilku specjalności. Na bieżąco miała wykonywane wszystkie niezbędne badania, odbyło się sześć konsultacji z zakresu pulmonologii, chorób zakaźnych i anestezjologii.

Ciężarna chora otrzymała nowoczesne leki, starannie dobrane przez lekarzy konsultujących. Mimo iż stan był stabilny lekarze - ze względu na to, że chora była w ciąży - zdecydowali się przewieźć ją do ośrodka wyższego rzędu w Rzeszowie. Rano w dniu tragedii odbyła się konsultacja anestezjologiczna, nie było żadnych przeciwwskazań do transportu, nie było niewydolności narządowej.

BEZSILNA MEDYCYNA

U pacjentki najpierw nastąpiło zatrzymanie krążenia, którego nie zapowiadały żadne objawy. - W przypadku niewydolności oddechowej byłyby zauważalne, co dałoby czas na działanie, np. podłączenie do respiratora - poinformowała rzecznik. Stan pacjentki był dobry, a niewydolność pojawiła się w ciągu kilku sekund.

- Lekarze zrobili wszystko, co zaleca medycyna w takim przypadku. Pacjentka została natychmiast reanimowana przez trzech doświadczonych anestezjologów i w obecności całego zespołu ginekologów i położnych - podsumowała.


autor: MB / 30.11.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz