a
a
TR24: Jaki jest Pana zdaniem największy problem Tarnobrzega?
Tadeusz Gospodarczyk: Nie trzeba mieć za bardzo przenikliwego umysłu, aby wiedzieć, że największym problemem Tarnobrzega są brakujące miejsca pracy. Truizmem jest twierdzić, że bez nowych miejsc pracy miasto będzie dreptać w miejscu. Niestety obecna władza nie dba o tereny inwestycyjne. Nie inwestuje w infrastrukturę. Nie wiem z czego to wynika, czy są to pobudki osobiste, a jeśli tak, to jest to bardzo zła wróżba dla rozwoju miasta, gdyby obecny prezydent nadal miał rządzić. Miasto nie współpracuje ze strefą ekonomiczną, nie bierze pod uwagę dobrych praktyk, choćby z przykładu mieleckiego. Obecny stan rozwoju miasta skłania do wyciągnięcia wniosku, że dzisiejszy prezydent miasta jest już wypalony. Dwanaście lat rządzenia jest tego dobitnym przykładem. Stoimy w miejscu, a świat ucieka. Władza nie ma obecnie pomysłu na zwiększenie budżetu. Opcja rządząca działa wręcz z przeciwnymi efektami. To przedsiębiorcy uciekają z miasta, zamiast w nim rozwijać się i zostawiać podatki.
Innym ważnym problemem jest jakość życia mieszkańców Tarnobrzega. Tu zaniedbania są ogromne. Popatrzmy na tereny osiedli takich, jak Dzików, Zakrzów, Sobów, Ocice i innych tego typu. Zaniedbane rowy melioracyjne, zaniedbany system odwodnienia, sprawia, że mieszkańcy niemal po każdym deszczu grzęzną w błocie i wodzie. Brakuje infrastruktury kulturalnej na tych osiedlach. Młodzież w czasie wolnym nie ma co ze sobą począć. Brak żłobków w mieście to następne zagadnienie związane z jakością życia. Spacer po mieście osób poruszających się na wózku czy matek z wózkami dziecięcymi przypomina poruszanie się po torze przeszkód. Wiele chodników od lat nie było remontowanych, co jest zawstydzające dla obecnej władzy.
Miasto powinno być miejscem dla ludzi. Brak parkingów sprawia, że staje się ono miejscem dla samochodów, które wciskają się, szczególnie na osiedlach mieszkalnych gdzie tylko się da. Problemem ważnym jest też system kształcenia, a konkretnie jego kierunki, które kształcą bezrobotnych, to trzeba zmienić. Młode osoby powinny otrzymywać takie umiejętności, które pozwolą im odnaleźć się na rynku pracy po ukończeniu szkoły.
TR24: Co może Pan zaproponować młodym ludziom, którzy emigrują z Tarnobrzega. Jak zatrzymać ten proces?
Tadeusz Gospodarczyk: Tarnobrzeg musi stać się miejscem, w którym młodzież będzie widziała swoją przyszłość, z którym będzie chciała się związać na stałe. To co dzieje się obecnie, prowadzi do upadku miasta. Swoisty drenaż umysłów, jaki się odbywa w mieście, prowadzi do odpływu młodego pokolenia i to tego bardzo wartościowego, wykształconego na dobrych uczelniach, ludzi dynamicznych. Trzeba natychmiast stworzyć warunki rozwoju dla młodych osób. Tarnobrzeg ma atuty, na przykład względnie niskie ceny mieszkań, czy dostępność przedszkoli dla młodych rodzin.
Moim planem jest znaczne ograniczenie bezrobocia, poprzez rozwijanie przemysłowej strefy w Machowie. Chcę rozszerzyć i dostosować profile szkół pod kątem potrzeb rynku pracy. Wprowadzić dla młodzieży stypendia fundowane przez miasto, aby młodzież mogła kształcić się w interesujących dla miasta kierunkach, a później rozwijać się zawodowo, wraz z rozwojem miasta. Młodzież potrzebuje także rozwoju kulturalnego w mieście, i to zamierzam także zrobić. Baza rekreacyjna i sportowa, także wymaga rozszerzenia. W mieście młode osoby muszą mieć po prostu co robić. Trzeba mieć jasną, klarowną wizję, którą chce się realizować. Na tyle realną, że da się ją zrealizować.
Młodzież musi wiedzieć w jakim kierunku miasto zmierza i czy warto tu pozostać. W przeciwnym wypadku usłyszą wołanie Londynu czy innych miejsc wyjeżdżając z Tarnobrzega na zawsze. Nie jest przecież tak, ze gdy zarobią pieniądze na automatycznie wrócą z powrotem. Jeśli już wracają, to do miejscowości, które zagwarantują im odpowiednią jakość życia.
TR24: Jak zapewnić pracę i dobre warunki mieszkaniowe, szczególnie dla młodych ludzi?
Tadeusz Gospodarczyk: Będę ściśle współpracował z machowską strefą przemysłową. To tam są potencjalne miejsca pracy. Trzeba tam tworzyć infrastrukturę, która zachęci inwestorów. Sam rozmawiam z wieloma przedsiębiorcami, wielkimi i małymi. Oczekują właśnie tego od miasta. Inwestor musi wiedzieć, że jest mile oczekiwany, otrzyma pomoc w załatwieniu formalności, będzie mógł rozmawiać o podatkach lokalnych z władzą. Musi też wiedzieć, że dla siebie i swoich ludzi znajdzie godną ofertę kulturalną i rekreacyjną. Także współgrać musi z tym wszystkim jakość kształcenia w mieście. Minęły czasy, w których dla lokalizacji inwestycji liczyła się tylko tania siła robocza. Dziś liczą się inne atuty, między innymi wykształcona kadra czy zaplecze kulturalno-rekreacyjne.
Jeśli chodzi o mieszkalnictwo, jako prezydent będę wspierał budownictwo społeczne. Często buduje się na terenach kupowanych od gminy. Tu także miasto może wspierać inwestorów chcących budować tanio i dobrze. Miasto musi również myśleć o mieszkaniach wspieranych dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. W tym zakresie istnieją dostępne fundusze unijne. Takich mieszkań w mieście brakuje. Osoby poszkodowane przez los istnieją i im trzeba pomagać. Poważnie trzeba też przeanalizować czy nie wybudować bloku socjalnego, szczególnie dla naszych powodzian.
TR24: W jaki sposób Tarnobrzeg może stać się miastem przyjaznym dla inwestorów?
Tadeusz Gospodarczyk: W planowaniu inwestycji Tarnobrzeg musi współpracować z innymi samorządami. Gdy myślimy o przemyśle musimy porozumieć się z Nową Dębą. Na terenie ich gminy znajduje się przecież znaczna część terenów przemysłowych. Jeśli myślimy o zalewie machowskim, jako przyszłości rekreacyjno-turystycznej, należy porozumieć się z samorządem Baranowa Sandomierskiego, czy Sandomierza. Oferta turystyczna Tarnobrzega może tylko zyskać, gdy będziemy współpracować z innymi atrakcyjnymi turystycznie miejscowościami. Sandomierz ma turystów zagranicznych. Wizja współpracy, to większa oferta dla turystów i lepsza jakościowo. Popatrzmy na współpracę terenów narciarskich w Polsce. Tam, gdzie dochodzi do współpracy tereny kwitną. Gdzie tego nie ma są tylko kłótnie. Dziś, w okresie mobilnego turysty, nie jest problemem połączyć w ofercie kilka miejsc ze sobą, tak aby korzystali na tym wszyscy udziałowcy.
Jeśli chodzi o inwestycje, to wiele już powiedziałem wcześniej. Trzeba dbać o jakość życia w mieście, usługi, wygląd, ofertę kulturalną. Proszę sobie wyobrazić, że w Tarnobrzegu nie ma stałej galerii, która promowałaby miejscowych ludzi sztuki. A trzeba powiedzieć, że są wśród nas ludzie naprawdę wybitni. Są wystawiani w Europie, od Rzymu, przez Kolonię. Dziwię się, że miasto ich nie wspiera. Swoich mecenasów muszą szukać poza Tarnobrzegiem. Przecież są to ambasadorowie naszej małej ojczyzny. Znani są poza Tarnobrzegiem. Jest takie mądre powiedzenie „Cudze znać dobrze, ale swoje obowiązek". Władze miasta chyba tej maksymy nie znają.
TR24: Jak zamierza Pan sprawić, żeby nasze miasto było pod tym względem konkurencyjne np. dla Stalowej Woli czy Mielca?
Tadeusz Gospodarczyk: Nie rozumiem, dlaczego mamy konkurować. Możemy współpracować. Przecież nie utworzymy drugiego przemysłu lotniczego, ani drugiej huty w Tarnobrzegu. Chyba, że konkurować znaczyłoby rozwijać się równie silnie, a nawet lepiej. W tym drugim znaczeniu Tarnobrzeg ma szansę czynić duże kroki na przód. Potrzebny jest tylko plan i duża chęć jego konsekwentnej realizacji. Popatrzmy na Wrocław. Gdy nastawał prezydent Rafał Dutkiewicz odezwało się wiele głosów, że za młody, że nie ma doświadczenia. Okazało się, że miał wizję i odwagę jej realizacji. Teraz tylko można popatrzeć, gdzie jest dziś Wrocław, a gdzie jest Tarnobrzeg.
Obecna ekipa, oprócz administrowania miastem nie stworzyła żadnej jego wizji rozwoju. Za długo już rządzą, a miasto jeśli nie stoi w miejscu, to najwyżej drepta. Inni idą śmiałym krokiem. W mieście powstają pewne inwestycje. Nowe nawierzchnie dróg itp. Proszę jednak zwrócić uwagę na ich jakość. Są to często prowizorki. Często źle zrobione, źle zaprojektowane. Na nowych drogach zaraz pojawiają się kałuże, zaraz pojawiają się koleiny. Gdzie jest nadzór inwestorski miasta? Tłumaczy się on tym, że gdyby dobrze coś zrobili, to NIK nie zostawiłby na nich suchej nitki. Przetargi więc ciągle wygrywają oferenci nie solidni i źli. Z tym trzeba natychmiast skończyć. Miasta nie stać na budowanie bubli za publiczne pieniądze, albo wydawanie na niepotrzebne rzeczy, podczas gdy wielu mieszkańców cierpi z powodu powodzi.
Nasz obecny wiceprezydent, gdy powodzianie, którzy stracili wszystko, zgłaszają się do niego o umorzenie podatku od nieruchomości, odpowiada idźcie do Tuska. Tak z mieszkańcami rozmawiać nie można. Ich trzeba słuchać i pomagać im. To miasto jest dla nich, a nie jak dzisiaj. Oddajmy miasto mieszkańcom. Zamierzam utworzyć, na wzór wielu innych miast, centrum komunikacji społecznej, które będzie słuchało mieszkańców. To ich potrzeby są przecież zadaniami własnymi gminy. Tak mówi przecież ustawa, to nic nowego. Dlaczego dzisiaj się tego nie respektuje. Trzeba powiedzieć dość traktowania miasta jak prywatną własność.
TR24: Czy ma Pan pomysł na promocję Tarnobrzega?
Tadeusz Gospodarczyk: Oczywiście, Tarnobrzeg należy promować. Należy dbać o ludzi, którzy mogą być jego ambasadorami. Promocja musi iść w parze z rozwojem miasta. Nie możemy promować krzywych czy dziurawych chodników i ulic. To absurd. Do promocji musimy się szybko przygotować. Sam mogę się pochwalić, że mam swój osobisty wkład w promocję miasta. Jestem organizatorem najlepszej imprezy żeglarskiej w Polsce na 2010 rok. Zatem dzięki swojej pracy Tarnobrzeg stał się znany w środowisku wodniackim całej Polski. Szkoda tylko, że władze miasta nie chciały w żaden sposób wesprzeć tej mojej imprezy. Takich jednostkowych poczynań jest w Tarnobrzegu więcej. Niestety nie są wspierane przez miasto więc często umierają powoli, by zniknąć. Ja miałem to szczęście, że jest obok mnie wielu dobrze życzących ludzi i wielu przyjaciół. Dlatego moja wizja powiodła się. Poradziłem sobie bez wsparcia miasta. inni jednak nie mają tyle szczęścia co ja. Wiele rzeczy wielkich można zatem robić i reanimować.
Trzeba tylko chcieć, być osobą otwartą na ludzi. Tego niestety, jak obserwuję, brakuje obecnemu prezydentowi. Ja będę wspierał takie inicjatywy. To znakomita reklama i promocja dla miasta. Wspominałem o twórcach, których nie docenia obecna władza. Tak też dzieję się z innymi osobami, które promują Tarnobrzeg w świecie. Mamy w mieście sportowców, w tym także niepełnosprawnych. Osiągają mistrzowskie wyniki w skali już nie kraju, ale świata. Mowy nie ma, aby ktoś z obecnej władzy nimi się zainteresował. Nie potrzebują wiele, a dla promocji miasta mogą zdziałać więcej niż billboardy w innych miastach.
TR24: Zdaniem wielu mieszkańców, Tarnobrzeg to miasto nudne, brakuje wydarzeń kulturalnych, ciekawych rozrywek, pod tym względem wypadamy dużo gorzej niż Sandomierz i Stalowa Wola. Czy da się walczyć z tym kompleksem?
Tadeusz Gospodarczyk: To prawda. Oferta miasta kończy się na Barbórkowej Dramie Teatralnej i Dniach Tarnobrzega. Są jeszcze koncerty organowe. To wszystko jest potrzebne, nie zamierzam tego krytykować. Jednak w każdej społeczności żyją osoby różne, o różnych potrzebach i guście. Dla wielu z nich miasto nie tworzy żadnej oferty. Miasto powinno przejąć tutaj rolę animatora. Wspierać różnorodne inicjatywy czy koła zainteresowań. Jeśli mieszkańcy centrum miasta nie mają dla siebie oferty, to co powiedzą mieszkańcy osiedli oddalonych od centrum. Tam często ofertę zagospodarowuje bar i restauracja. W mieście musi się coś dziać. Zrozumiano to na zachodzie Europy.
Im więcej włożymy w inwestycje kulturalno-rozrywkowe, tym mniej włożymy w zwalczanie patologii społecznej. Jedna hala, to może być o jedno więzienie mniej. Dla przyszłości mieszkańców i ich bezpieczeństwa miasto musi znajdywać na takie zadania środki. Jeśli coś dzieje się w sąsiednich miastach, to nie ma dużych przeszkód, aby tak było w Tarnobrzegu. Musimy tylko przerwać pewne błędne koło. Tak jak w przypadku kina. Nie ma nowości, bo za mała frekwencja. Mała frekwencja, to brak nowości, to słaba jakość techniczna kona, i tak w koło. W pewnym momencie należy to koło przerwać. Nawet kosztem zainwestowania w wydawałoby się sprawę bez przyszłości. Często podaż generuje popyt. Trzeba po prostu działać.
Dla mnie nie a rzeczy niemożliwych. Jestem młody, nie skażony niepowodzeniami. Ludzie, którzy mają wiele porażek na koncie, często nie biorą się za kreatywne myślenie, ponieważ posiadają przekonanie, że się to nie da zrobić. Myślą, że tyle razy próbowali i nic nie wyszło. Właśnie dla tego potrzeba miastu świeżej krwi, aby mieć wiarę w sukces, a nie biadolić tylko nad swoim losem.
TR24: Co Tadeusz Gospodarczyk, jako prezydent, zrobi dla kultury w naszym mieście. Co oznacza "ożywienie Tarnobrzeskiego Domu Kultury", o czym pisze Pan w swoim programie wyborczym?
Tadeusz Gospodarczyk: Tarnobrzeski Dom Kultury musi się otworzyć na ludzi. Powinien być ostoją dla twórców nie tylko prowadzić zajęcia za pieniądze, ale także oddać swoje zasoby młodym, aktywnym. Pytanie ciągle pobrzmiewa, co TDK robi w osiedlach takich jak Ocice czy Zakrzów. Czy jest tam obecny ze swoją ofertą? Raczej nie. To należy zmienić.
TR24: Jak Pan widzi rozwój szkolnictwa wyższego na tle możliwości, jakie otwierają się przed miastem. Mam tu na myśli zalew, park technologiczny i strefę ekonomiczną. W Tarnobrzegu kształcimy głownie pedagogów i socjologów, a co z kierunkami technicznymi?
Tadeusz Gospodarczyk: Wspominałem już o konieczności koordynacji kierunków kształcenia z potrzebami rynku. Dużo w jest w tej kwestii do zrobienia. Co do socjologów i pedagogów, to są oni potrzebni w każdej społeczności, ale jakaś symetria musi istnieć. Brakuje właśnie tej drugiej nogi, technicznej. Miasto musi zabiegać o poszerzenie oferty o kształcenia o specjalności politechniczne czy nowych technologii. Wiem, że jest to kosztowne, znacznie bardziej niż kształcenie humanistów. Trzeba otwierać laboratoria, kupować drogie materiały. Ten kierunek jednak jest optymalny dla miasta i trzeba się z nim wziąć za bary. Kształcenie musi być powiązane z wizją rozwoju strefy ekonomicznej czy terenów przemysłowych Machowa.
TR24: Proszę rozwinąć swoje hasło wyborcze. Czy to, że Tarnobrzeg zasługuje na więcej, oznacza, że nasze miasto zmarnowało swoje szanse na rozwój?
Tadeusz Gospodarczyk: Zasługujemy na więcej. Zasługujemy na to, aby miasto było dla mieszkańców. Obecna władza, obecny prezydent jest już wypalony. Nie ma wizji. Pokazała to dobitnie ostatnia powódź. Prezydent nagle gdzieś zniknął. Zasługujemy na więcej niż otrzymujemy. Obecny prezydent nie inwestuje nad zalewem. Wiem, że nawet nie wybrał się na rozmowę o zalewie z jego właścicielem, czyli ministrem skarbu państwa. O czym tu mówić. To świadczy o wypaleniu. Tak to już jest gdy za długi się rządzi w mieście.
TR24: Jak ocenia Pan prezydenturę Jana Dziubińskiego?
Tadeusz Gospodarczyk: Nie da się ukryć, że krytycznie. Zresztą prezydenta, mam nadzieję, ze i w przyszłości i mnie, oceniać należy nie za to co zrobił, ale za to czego nie zrobił. Wiele rzeczy jakie czyni władza, jest jej, że tak brzydko powiem, psim obowiązkiem. Popatrzmy na to czego nie zrobiono. Trochę się tego uzbierało. Teraz mówi „Nowe otwarcie". Nie rozumiem, do tej pory czaił się i teraz dopiero chce coś zrobić? Ja już się nie dam nabrać i mieszkańcy także. Dość trwonienia czasu i zasobów w Tarnobrzegu.
TR:24 Jak chce Pan przekonać mieszkańców Tarnobrzega do oddania głosu na Pana kandydaturę? Trzy atuty Tadeusza Gospodarczyka to...
Tadeusz Gospodarczyk: Wizja rozwoju, determinacja, kompetencja. Do tego należy jeszcze dodać szczęście. Moim doświadczeniem jest doświadczenie sukcesu. Zawsze potrafiłem zjednoczyć wokół siebie ludzi i razem z nimi urzeczywistniać powzięte plany, często pomimo ograniczeń i przeszkód.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS