autor: Anna Tomczyk / 16.11.2010
a |a |a

Zaborowski: nie chcę działać politycznie, ale wykonawczo (wywiad)

O programie, zdrowiu, pokorze, polityce, manipulacji, faworytach zbliżających się wyborów samorządowych i problemach Stalowej Woli TR24 rozmawiał z kandydatem Forum Mieszkańców na prezydenta miasta - Franciszkiem Zaborowskim.

zdjecia/2010/11/16/DSC_0122gł.JPG
fot. Anna Tomczyk +

Anna Tomczyk: Zacznijmy od początku. Dlaczego zdecydował się Pan wystartować jako kandydat na prezydenta Stalowej Woli w tych wyborach samorządowych?

Franciszek Zaborowski:
Uważam, że miasto w spokoju i zgodzie może rozwijać się zdecydowanie szybciej i lepiej. Waśnie i rozgłosy, które burzyły pewien porządek w eterze pozostawiały pewne szramy i złe znaki na naszej okolicy. Ja mam dość duże doświadczenie w zarządzaniu zarówno jednostkami samorządowymi jak i gospodarczymi i dlatego uważam, że całkiem spokojnie poradziłbym sobie. Tym bardziej, że spośród wszystkich kandydatów to jednak ja mam największe doświadczenie. Ponad to oprócz politechniki skończyłem studia podyplomowe na Akademii Ekonomicznej z zarządzania strategicznego. Dlatego uważam, że nie muszę stać z boku i patrzeć na to, co się dzieje. Myślę, że ostatnie siedem lat jako zastępca prezydenta przepracowałem na tyle solidnie, że zostawiłem po sobie całkiem przyzwoite ślady. Nie muszę się wstydzić, mogę być nawet dumny i chwalić się tym, co zrobiłem. Nie muszę się posiłkować tym, co zrobili inni. Uważam, że miasto powinno iść do przodu, dlatego powinniśmy skleić podzielone społeczeństwo, aby nie traciło energii na wzajemne rozszarpywanie się i zadawanie sobie ran.

AT: Dlaczego akurat Forum Mieszkańców, a nie inny komitet?


FZ: Dość długo zastanawiałem się co zrobić. Myślałem, że mógłbym stworzyć własny komitet, ale uznałem, że trwałoby to zbyt długo. Nie jestem zbyt agresywny w walczeniu o władzę, dlatego gdy Forum zaproponowało mi start zastanawiałem się około tygodnia i doszedłem wniosku, że może się z tego coś dobrego urodzić. Dlatego przyjąłem tą propozycję.

AT: Były jeszcze jakieś inne propozycje?


FZ: Były, jeśli chodzi o urząd marszałkowski i radę powiatu, ale podchodziłem do tych propozycji trochę obojętnie. Tym bardziej, że proponowali mi to często ludzie, którzy mieli mniejsze doświadczenie ode mnie i wiem, że byłem im potrzebny do robienia swojej polityki. Możliwe, że rozsądnej, ale ja jestem dość poważny facet i niezręcznie jest mi stawać w postaci instrumentu.

AT: Przeglądając listy kandydatów do rady miasta można zauważyć, że wszystkie komitety na miejscu faworyta wystawiły kandydatów na prezydenta. Wszystkie tylko nie Forum Mieszkańców, bo Pan akurat zamyka listę. Dlaczego?


FZ: Chciano to zrobić, ale ja uważam, że jeśli mam być prezydentem to mogę być jedynie postacią wspomagającą listę. Nie muszę być za wszelką cenę radnym. Nie chcę w przypadku przegranej dokuczać urzędującemu prezydentowi. W ostatniej kadencji tak było, ponieważ po stronie radnych było trzech kandydatów na prezydenta - pani Sagatowska, pan Kotulski i pan Kolasa. Ja uznałem, że mogę pozostać w cieniu. Ludzie powinni znać swoją wartość, cenić się, ale też powinna przemawiać przez nich pokora. Ja z takim doświadczeniem zawodowym jakie mam, wcale nie muszę rwać się do przodu.

AT: Jeśli wygra Pan te wybory, to co chciałby Pan zmienić w pierwszej kolejności w Stalowej Woli?


FZ: Przede wszystkim uspokoić atmosferę. To jest podstawa. Miasto nie powinno być w samorządzie upolitycznione. Polityka miastu jest kompletnie niepotrzebna. Mamy politykę w sejmie i widzimy co dzieje się z krajem. Tutaj, to czy będzie chodnik, ścieżka rowerowa, rura kanalizacyjna czy wybudowana oczyszczalnia ścieków nie zależy od opcji politycznej. Powinniśmy odsunąć politykę jak najdalej, ponieważ ona dzieli, a my Polacy potrafimy dodatkowo na zabój walczyć z konkurencją, stając się dla siebie wrogami. Według mnie polityka w samorządzie powinna być w ogóle zakazana. W mieście powinni być gospodarze, którzy patrzą na dobro współmieszkańców i powinni robić wszystko, aby żyło się im bezpieczniej i wygodniej.

AT: Mówił Pan o tym, że polityka w samorządzie jest niewskazana. Jak Pan ocenia ogólnopolską kampanię Platformy Obywatelskiej, która próbuje przekonać, że na szczeblu samorządowym nie chce robić polityki tylko działać?


FZ: Jeśli partia mówi „nie róbmy polityki” to świadczy o tym, że jej uczciwość werbalna jest co najmniej podwójna. Według mnie to zakrawa na jakiś żart. Wszystkie partie liberalne, które twierdziły, że polityka powinna być oddzielona od gospodarki, nie miały nic przeciwko temu żeby rządy wielu państw pomagały bankom przy ostatnim kryzysie. Wtedy nikt nie bił się w piersi i nie mówił, że nie mają racji. Należy zastanowić się czy to są w ogóle partie polityczne, bo one mają ideologię, a w jej ramach mają program i dążą do władzy. Te grupy, które u nas występują nie mają ideologii, ale dążą do władzy. To troszkę odwrotnie niż w czasach komunistycznych, gdzie wszystkie trzy istniejące partie miały ideologię, a tylko jedna dążyła do władzy. Patrząc na dzisiejsze programy tych pseudopartii okazuje się, że są one do siebie podobne, więc jakie one mają ideologie? Jak można mieć przy różnych poglądach takie same programy?

AT: Skoro jesteśmy przy programie. Proszę powiedzieć, czym wyróżnia się program Forum Mieszkańców od pozostałych?


FZ: My nie jesteśmy partią, więc o naszym programie nie decyduje żadna ideologia. Naszą podstawą jest wygoda i bezpieczeństwo w mieście. Mam tu na myśli rozwój infrastruktury, budowę całej sieci komunikacyjnej, na czym się znam, budowę sieci szerokopasmowej i monitoringu, gospodarkę zwierzaczkami, aby pieski były wreszcie „zaczipowane”. Myślimy też o odbudowaniu Straży Miejskiej, ale w maksymalnej liczbie pięciu osób. Nie chcemy jednak, aby funkcjonariusze chodzili i zaczepiali ludzi przy źle zaparkowanych samochodach, ale aby wykonywali pewne zadania gminy takie, jak np. upominanie ludzi, którzy nie płacą za wywóz szamb. To samo dotyczy gospodarki odpadami i wałęsających się psów.

AT: A co ze zdrowiem, sportem i edukacją?

FZ: Chcemy wprowadzić bezpłatne szczepienia przeciwko pneumokokom, ponieważ szczepienie tylko tych, których na to stać nie ma sensu. Tylko szczepienie całej populacji daje widoczne rezultaty. W planach mamy też budowę hospicjum. Chcemy, aby tą inwestycje wspomagał lokalny biznes. To musi być coś, co nie będzie się wywodzić tylko z naszych głów, serc i kieszeni. Tam musi być więcej serca niż portfela. Taka jest potrzeba. Musimy zrobić to dobrze i rzetelnie. W zakresie sportu chcemy zbudować bazę sportową przy szkołach. Jeśli chodzi o edukację to chcielibyśmy podnieść poziom nauczania zwiększając liczbę godzin matematyki i języka polskiego. Nasz język jest potężnym bogactwem słownictwa, a my tego niedoceniamy i nie szanujemy go. On jest trudny i nie jest dla wszystkich, ale wystarczy, że jest dla nas. Tak jak mój dom. On musi być wygodny dla mnie, a nie dla całego świata.

AT: Jakie są według Pana najpoważniejsze problemy Stalowej Woli?


FZ: Jednym z nich jest na pewno ucieczka młodych ludzi z powodu braku mieszkań. Musimy ich zatrzymać tworząc nowe przestrzenie do budownictwa mieszkaniowego, a takie istnieją. Musimy scalić działki i dzielić je według planu miejscowego. Stalowa Wola jest pokryta planem miejscowym w 80 proc. W pierwszych trzech latach funkcjonowania w urzędzie pracowałem nad tym. One są często do poprawy, ale mimo to w wielu przypadkach mogą nam ułatwić życie.

AT: Co z budownictwem socjalnym?


FZ: Wiele osób nie płaci czynszu, a nasz system prawny mówi o tym, że ci ludzie mają dostawać mieszkania, które niejednokrotnie wyglądają lepiej niż mieszkania tych, którzy płacą. Trzeba zaznaczyć, że mieszkania te często są dość szybko dewastowane w związku z czym należy to zmienić. Budownictwo socjalne powinno być ostrzeżeniem dla tych, którzy są nieco obojętni na płacenie własnych należności wobec drugich stron, aby starali się jednak to regulować. Ktoś za to zapłacić musi, jeśli nie przysłowiowy Kowalski to społeczeństwo. Uważam, że to budownictwo może być nawet o 50 procent tańsze w stosunku do tego, co buduje się teraz. Może to być np. kontenerowe budownictwo. To budowa modułowa, która z jednej strony zapewnia dach nad głową, a z drugiej daje mały pstryczek, żeby jednak pilnować swoich zobowiązań wobec instytucji właścicieliskich takich jak spółdzielnie.

AT: Jakie jest Pana zadanie na temat przekwalifikowania bloku socjalnego na ul. Orzeszkowej na komunalny?


FZ: Prawo na to pozwala. Myślę, że powinno się to zrobić wcześniej, bo źle się dzieje, jeśli przydziela się mieszkania ludziom, a później mówi się, że ich nie dostaną. Oczywiście zamiana jest mocno uzasadniona, ale jeśli chodzi o drogę przydziału to jest ona naganna. Dużo wcześniej powinno się zdecydować o tym, komu można przydzielić mieszkania z kafelkami i kabinami prysznicowymi w łazience. Według mnie dawanie ludziom, którzy nie płacili wcześniej za mieszkanie tak wygodnych lokali jest niesprawiedliwe, szczególnie, że ci którzy płacą często mieszkają w znacznie gorszych warunkach. To oni powinni otrzymać nowe mieszkania, aby ich lokale zamienić na socjalne. Musimy pomagać tym, którzy nie do końca sobie radzą ze zmianami we współczesnym świecie, ale musimy też tępić cwanictwo, bo cwaność nie powinna być nigdy nagradzana.

AT: Wśród problemów Stalowej Woli wymienił Pan sprawę budownictwa. Co jeszcze stanowi problem tego miasta?


FZ: Kolejny problem to ucieczka młodych ludzi do dużych miast za pracą. Część z nich wyjeżdża na studia i zaczyna w ich trakcie pracę. Wymusza to na nas system, ponieważ ktokolwiek po studiach idzie do pracy otrzymuje pytanie o doświadczenie zawodowe. Przepraszam bardzo, ale jakie on może mieć doświadczenie zawodowe skoro studiował? W związku z tym ludzie pracują w czasie studiów chociażby dorywczo żeby po ich skończeniu cokolwiek wpisać w CV. Często też ta praca staje się pierwszym miejscem zatrudnienia po studiach. Im większe miasto tym większe możliwości zatrudnienia i tym większe zarobki. Młodzi dopóki są silni i zręczni starają się utrzymać przy dużych miastach i ich zgiełku i tam zaczynają układać sobie życie. My musimy ich jednak zatrzymać w Stalowej Woli, aby miasto się nie starzało. Żeby to zrobić oprócz budownictwa potrzebujemy uczelni na wysokim poziomie, aby młodzież mogła tu studiować, a później pracować za przyzwoite pieniądze. Przyzwoitą płacę natomiast zapewnią inwestorzy, renomowane firmy, które zatrudniają tysiące ludzi. Władza musi się do tego dostosować.

AT: Jakie planuje Pan inwestycje w Stalowej Woli?


FZ: Podstawową rzeczą jest skomunikowanie miasta z głównymi drogami kraju. Jak będzie budowana „dziewiętnastka” to musimy do niej doprowadzić naszą obwodnicę. To nasz obowiązek. Chciałbym też zmienić nieco komunikację w mieście poprzez budowę tunelu pomiędzy ul Energetyków i Grabskiego. Ponad to chciałbym przebudować ul. Przemysłową na dwupasmówkę i wybudować wiadukt nad torami w kierunku ul. Szopena z węzłem na ul. Podskarpową i wyjazdem na most, którym jedzie się na Brandwicę. Jest to rozwiązanie o tyle ważne, że dzięki temu w godzinach szczytu miasto nie będzie zakorkowane na osi torów kolejowych. Chcę też poprowadzić kanalizację szerokopasmową do końca w całym mieście oraz monitoring, szczególnie na drogach wjazdowych i wyjazdowych Stalowej Woli.

AT: Gdyby miał Pan rozwiązać problemy obecnej kadencji takie jak np. prywatyzacja przedszkoli albo sprawa krzyża na os. Młodynie, jakby Pan to zrobił?

FZ: W Stalowej Woli nie ma problemu krzyża, tylko kultury. Jeśli następuje gdzieś problem prawny to należy rozwiązać go w sposób merytoryczny bez niepotrzebnego nagłaśniania i dzielenia ludzi. Przy okazji tej sprawy między prostych ludzi wprowadzono dylemat - Państwo czy Kościół. Trzeba pamiętać, że nasz kraj jest Państwem od momentu chrztu. Może powinniśmy się uczyć od ks. Jakuba Świnki, który tak wiele pracował nad zjednoczeniem Polski po podziale dzielnicowym. Mamy krzyż, szanujemy go i powinniśmy go również pielęgnować. Nie powinniśmy posługiwać się nim jak instrumentem, bo się obróci przeciwko nam.

AT: A przedszkola?

FZ: Można mówić, że podział jest sprawiedliwy, bo może jest, ale nie załatwia on problemów. Równie dobrze możnaby dawać wszystkim rodzicom po 300 zł w formie talonu czy gotówki, ale to nic nie rozwiąże. Takie problemy rozwiązuje się na spokojnie, a nie na zasadzie, że jak tego nie zrobicie to wyrzucę was z pracy, a jak nie to przedszkole i tak sprywatyzuję. Nie wolno bawić się społeczeństwem.

AT: Ostatnio w Rozwadowie odkryto szczątki Ratusza. Jak Pan sądzi, czy to powinien być impuls dla miasta, aby zacząć tam coś robić i zamieniać rozwadowski rynek w coś w stylu „starego miasta” Stalowej Woli?


FZ: Zdecydowanie tak, ale jest jedna podstawowa kwestia. Najpierw miasto musi przejąć budynek, który tam stoi, zburzyć go i wybudować Ratusz, ale zanim to się stanie musimy się zastanowić, jakie będzie jego przeznaczenie, kto ma się o to troszczyć, kto ma za to płacić i jaką będzie miał funkcję, bo przecież Ratusz nam potrzebny nie jest. Rozwadów i Charzewice to nasza najstarsza dzielnica i musimy o nią dbać i ją pielęgnować, ale każda wydana przez nas złotówka musi być wydana rozumnie. Odtwarzając Ratusz można zorganizować w nim np. galerię, ale trzeba o tym wcześniej pomyśleć, ponieważ pod kątem przeznaczenia tego budynku trzeba zmienić zagospodarowanie całego rynku, który obecnie jest zarośnięty drzewami. Trzeba też pomyśleć o zakończeniu przejazdu tamtędy i wyprowadzić ruch na ul. Dąbrowskiego aż do wieży ciśnień. Jeśli zrobimy sobie tylko kawałek to będą sobie z nas żartować, bo to będzie przypominać historię wiaduktu nad Podskarpową, na który nie było dojazdu.

AT: W mediach od dawna pojawią się informacje, że faworytem tych wyborów jest obecny prezydent Andrzej Szlęzak. Gdzieniegdzie mówi się, że jego najpoważniejszym konkurentem jest starosta Wiesław Siembida z racji swojego stanowiska. Jak Pan ocenia swoje szanse?

FZ: Myślę, że jestem dość dużą alternatywą dla tego co dzieje się teraz, a nie przysparza nam za dużo radości. Wydaje mi się też, że jestem bardzo dużą alternatywą dla pana starosty, który z pewnością będzie się starał, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jedni mają twardy elektorat, który zagłosuje na swojego kandydata, a inni obiecują sobie, że to, co było to taka przyszłość świetlana. Ja natomiast nie chcę działać politycznie, ale wykonawczo. Uważam, że nie wystarczy mieć pomysł. Ten pomysł musi być jeszcze realny. To, za co ja się brałem zawsze doprowadzałem do końca.

AT: A co Pan myśli ogólnie o sondażach przedwyborczych? Czy to nie jest swego rodzaju manipulacja społeczeństwem? Próba wmówienia ludziom, że ci kandydaci się liczą i dlatego warto oddać na nich głos, a resztę w ogóle pominąć?

FZ: Z pewnością tak, bo mamy swoje słabości i jak słyszmy, że ktoś jest najpoważniejszy to my chcemy się przyłączyć do tego szczęścia, tego totolotka, że dobrze trafimy i też wygramy. Jednak to nie na tym polega. Jeśli między kandydatami jest różnica pięcioprocentowa to jest to błąd np. specjalistycznych firm. Ja nie chcę być wyrocznią. Chciałbym, aby społeczeństwo oceniało to, co się działo i jeśli ktoś chce oddać na mnie głos niech nie dziękuje tylko uwierzy, że potrafię jeszcze więcej.

AT: Jak Pan ocenia kampanie samorządowe, w której uczestniczą takie osoby jak Jarosław Kaczyński, Józef Oleksy czy Aleksander Grad? Czy te nazwiska według Pana pomogą kandydatom?


FZ: Myślę, że miasto powinno stać na to, aby wybrać z siebie najlepszego kandydata, który potrafi poprowadzić je we właściwym kierunku. Najlepszy kandydat wcale nie musi wspierać się autorytetami politycznymi czy artystycznymi. On i bez chwalenia da sobie radę i przekona ludzi do siebie. Kiedy szukaliśmy dla siebie partnera czy partnerki na całe życie nie prosiliśmy żadnego autorytetu ani politycznego ani artystycznego o wsparcie. Dlatego, że był to wybór poważny. Wybierając niepoważnie i nie mając nic od siebie do zaoferowania będziemy się posiłkować innymi osobami. To już jest oszukiwanie społeczeństwa, bo komitet chce, aby wyborca zobaczył kogoś innego niż tego, kto rzeczywiście jest kandydatem. Jeśli komuś zależy na tym, aby jakaś partia przejęła miasto to proszę społeczeństwo, aby unikało tych ludzi.

AT: Jeśli pierwsza tura nie rozstrzygnie tych wyborów, a Pan znajdzie się w drugiej to z kim chciałby Pan wtedy konkurować?


FZ: Jest mi to obojętne. Ja rozmawiam z całym społeczeństwem i nie dzielę przeciwników. Jestem do zaakceptowania przez obie strony i chyba właśnie, dlatego jestem tą propozycją poważną. Nie chodzi o to, że nie mam charakteru, ja umiem ze wszystkimi rozmawiać, bo ja widzę ludzi i Polaków, a nie wrogów politycznych. To jest według mnie po stokroć ważniejsze niż przynależność polityczna. Jeśli ktoś nie chciałby tego zrozumieć to proszę sobie wyobrazić, że jesteśmy w czasie wojny w okopach. Jeśli ktoś będzie ranny to nie będzie się liczyło to czy on jest z prawej czy z lewej, z jakiej opcji tylko to, że jest rodakiem i trzeba mu pomóc. Tak samo jest tutaj. Musimy widzieć, że największą wartością w naszym życiu jest człowieczeństwo, a na drugim miejscu jest fakt, że jesteśmy Polakami. Cała reszta nie jest już aż tak ważna. To tak jak w przyjaźni. Różne poglądy i upodobania w niej nie przeszkadzają.

AT: Wybiegając w przyszłość i zakładając, że wygra Pan wybory, proszę powiedzieć jak na koniec Pana prezydentury będzie wyglądać Stalowa Wola.

FZ: Myślę, że za cztery lata Stalowa Wola powinna być pięknym i nowoczesnym miastem. To powinno być młode, uśmiechnięte miasto, do którego młodzi chętnie wracają. Chciałbym organizować dla nich plenery i imprezy artystyczne, ponieważ mamy tutaj warunki do tego. Nie brakuje nam również wielu kreatywnych ludzi tylko trzeba im pomóc. Mam też nadzieję, że uda się wybudować potrzebne nam drogi, sieć szerokopasmowego internetu i hospicjum.


autor: Anna Tomczyk / 16.11.2010
 
Dodaj komentarz
Komentarze (5)

->
Głosujmy na Siembidę! Tylko ON jako wiel...
|miła
2010.11.17
10:38
Głosujmy na Siembidę! Tylko ON jako wielki miłośnik i zapalony kibic sportowy może zmienić stalowowolskie podejście do sportu.

->
"Jednym z nich jest na pewno ucieczka mł...
|xXx
2010.11.17
12:36
"Jednym z nich jest na pewno ucieczka młodych ludzi z powodu braku mieszkań." - prawdę mówiąc pierwsze słyszę... brak mieszkań?!? Ludzie młodzi uciekają przez brak perspektyw zawodowych i brak pomysłów na zaoferowanie ludziom jakiejś rozrywki po pracy. Taki młody człowiek, dajmy na to po studiach, ma marne szanse na kredyt mieszkaniowy, bo płace w mieście są małe. A poza tym człowiek nie może żyć samą pracą, PUB'ami i spacerami - w mieście nic się nie dzieje w sferze kultury - a jest to bardzo ważne, aby miasto tętniło życiem. Ale co ja tam wiem...

->
Coś panu nie wyszło z informatyzacją sta...
|niko
2010.11.17
17:13
Coś panu nie wyszło z informatyzacją stalowej woli ! a miał być monitoring, darmowy internet. a tu klapa !! czy to nie pan był odpowiedzialny ze szlęzakiem za informatyzację stalowej woli ??

->
Mądry wybór
|stalowiak
2010.11.17
17:17
Nareszcie przeczytałem mądry wywiad z mądrym człowiekiem.To co mówi jest realne i trzyma się "kupy" choć nie brakuje tu pobożnych życzeń.I przekonuje mnie do siebiep.Zaborowski,bo zna miasto jak żaden z kandydatow i na drugi dzień po zwycięstwie może przystąpić do pracy.Dla mnie jest też ważne,że jako jedyny kandydat robi sobie kampanię wyborczą nie w czasie pracy i jak sądzę za swoje pieniądze.To uczciwy czlowiek ,który rozwinie skrzydła nie czując nieprzychylnego oddechu Szlęzaka,gdy był jego zastepcą,a to,że chce pracować na wlasne nazwisko tylko świadczy,iż jest odważnym człowiekiem.Głosuję na p. Zaborowskiego!!!

->
jestem za nim.
|blasterr
2010.11.17
21:21
jestem za nim.