a
a
Poseł Antoni Błądek uważa, że poseł Renata Butryn zapraszając Hejdę działała na szkodę społeczności lokalnej. Butryn podsumowała korzyści wyniakające z poniedziałkowej wizyty dyrektor podkarpackiego NFZ.
Błądek skrytykował parlamentarzystkę za - jego zdaniem - „bardzo szkodliwe dla ogółu społeczności lokalnej działania przedwyborcze”. Według posła, zaproszenie do Stalowej Woli Hejdy to okazja dla Narodowego Funduszu Zdrowia do ataku na stalowowolski i niżański szpital oraz zapowiedź planowanych zmian restrukturyzacyjnych tutejszej służby zdrowia, a co za tym idzie ograniczeniem zatrudnienia i utrudnieniem dostępności do usług medycznych.
- Z roboczego spotkania nie wynika nic pozytywnego dla naszych placówek służby zdrowia. Nie będzie więcej środków finansowych, ani większej liczby procedur medycznych. Pozostała jednak niebezpieczna i niesłuszna krytyka stalowowolskiego szpitala - ocenił w swoim oświadczeniu poseł i nazwał dyrektor podkarpackiego oddziału NFZ „egzekutorem naszych szpitali”, oceniającym placówki w sposób subiektywny.
NIESMAK CZY SUKCES?
Parlamentarzysta uważa, że robocze spotkanie w starostwie i wizyta w szpitalu nie pozostawiły nic pozytywnego poza „niesmakiem i poczuciem niedowartościowania oraz niesprawiedliwej oceny pracowników stalowowolskiego szpitala”.
Innego zdania jest Butryn. Według posłanki, wizyta Hejdy otworzyła stalowowolskiej służbie zdrowia drzwi do rozmów z NFZ, który może pomóc, a nie coś zabrać czy likwidować. Parlamentarzystka podkreśliła, że pomysł zorganizowania takiego spotkania zrodził się cztery miesiące temu z potrzeb i problemów, jakie sygnalizowali lekarze i pacjenci w biurze poselskim. - Głównym celem tej wizyty było zwiększenie dostępności do usług medycznych np. okulistycznych, neurologicznych czy ortopedycznych, dla pacjentów poprzez podnoszenie ich jakości i pozyskiwanie nowych specjalistów - wyjaśniła Butryn.
„NIKT NIE CHCE LIKWIDOWAĆ ŁÓŻEK”
Poseł zaznaczyła, że organizując spotkanie nie planowała żadnej korzyści dla siebie jako posłanki, ale jako pacjenta. - Jestem tutaj i mieszkam tu. Jeśli zachoruję, będę musiała skorzystać z pomocy szpitala w Stalowej Woli lub Nisku, podobnie jak moja rodzina oraz mieszkańcy naszych powiatów - mówiła Butryn.
Parlamentarzystka wyjaśniła, że przygotowana przez dyrektor podkarpackiego NFZ analiza stanu lokalnej służby zdrowia oparta była jedynie na statystykach i liczbach, które nie ukazują stanu faktycznego, z którym Hejda mogła zmierzyć się podczas wizyty w szpitalu. - Dzięki niej pani dyrektor przekonała się, że liczba zatrudnionych na stalowowolskiej kardiologii nie jest zbyt duża, ale optymalna dla dalszego rozwoju tego oddziału - zaznaczyła Butryn.
Jednocześnie poseł odniosła się do informacji w oświadczeniu Błądka o nadwyżce łóżek internistycznych w liczbie przekraczającej 200 sztuk i rzekomych planach ich likwidacji. - Jestem zdumiona tym, że poseł napisał o nadwyżce łóżek w tak dużej ilości, podczas gdy liczba ta to suma wszystkich łóżek. Świadczy to o tym, że jako starosta nie miał pojęcia ile miał na oddziale łóżek i ile w ogóle może ich być -podkreślała Butryn. Zaznaczyła, że Hedja nie mówiła o likwidacji nadwyżki łóżek, ale o potrzebie przeznaczenia części z nich np. w Nisku na diabetologię i leczenie skomplikowanych przypadków cukrzycowych oraz inne oddziały, w których jest za mało miejsc.
Przeczytaj też:
Dyrektor podkarpackiego NFZ oceniła sytuację stalowowolskiego szpitala
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS