a
a
WSPÓŁPRACOWNICY
Mastalerz pytany przez Dziubińskiego o swoich współpracownikach po ewentualnej wygranej w wyborach, podkreślił, że „nie ma legitymacji do wskazywania nazwisk”. – Ja wiem, że pan tego nie może pojąć – mówił. Zaznaczył, że posiada kserokopie poprzednich porozumień koalicyjnych Dziubińskiego, w których, jak powiedział, „konkretna osoba personalnie przypisana jest do stanowiska”.
– Tak jest z panem Gospodarczykiem, który najmocniej pana krytykował w kampanii wyborczej. To, że jest dzisiaj u pana boku (…) zawdzięcza pan wyłącznie temu, że Gospodarczyk dwukrotnie spotykał się ze mną i nie interesowały go kwestie programu, drugiej tury i oferty dla mieszkańców, ale stanowisko wiceprezydenta. Ja w coś takiego nie wszedłem, nie zgadzam się na to, żeby rozpoczynać dyskusję od stanowisk – podkreślił.
– Ja złożyłem publiczną deklarację, że nikt z szefów partii politycznych nie będzie ani wiceprezydentem, ani sekretarzem, ani skarbnikiem miasta (…). Pan doskonale wie, kto jest moim faworytem, bezpartyjnym fachowcem, który będzie dbał o finanse lepiej niż dotychczasowy skarbnik. Dlatego dziwię się, że pan z tak wielką determinacją drąży ten temat – zaznaczył Mastalerz.
RADNY Z PiS, PREZYDENT Z TPP
Z kolei Dziubiński zaprzeczył twierdzeniu kontrkandydata, ze jakoby wstydzi się swojej przynależności do PiS i znajomości z prezesem partii. – Pan mi schlebia mówiąc o mojej przyjaźni z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim, byłym premierem i kandydatem na prezydenta – odpowiadał Dziubiński. – Dziękuję za tak ciepłe słowo pod moim adresem. Znamy się, ale przyjaźń, to na pewno za dużo powiedziane – dodał.
Podkreślił, że nie wypiera się przynależności szefostwa w PiS. – Na radnego startowałem z Prawa i Sprawiedliwości i wysoko sobie to cenię (…) natomiast zdecydowałem się na kandydowanie z Tarnobrzeskiego Porozumienia Prawicy, ponieważ spodobało mi się hasło Platformy Obywatelskiej, która mówi: „samorząd daleko od polityki” – dodał.
– Jeżeli policzymy wszystkich członków Tarnobrzeskiego Porozumienia Prawicy, którzy weszli do rady miasta i nie wycofali deklaracji, to mamy większość w radzie miasta – dodał prezydent. Przytoczył tu m.in. przykład Tadeusza Gospodarczyka, który od czterech lat jest członkiem TPP.
MASTALERZ W PARTII TUSKA?
Prezydent Tarnobrzega pytał swojego konkurenta czy zamierza wstąpić do Platformy Obywatelskiej. – Jako młody człowiek zaczynał pan w prawicowej organizacji harcerskiej, później zmienił swoje poglądy. Stał się pan członkiem SLD, dzięki któremu awansował pan w hierarchii dość wysoko. (…) Czy już jest pan członkiem PO, czy stanie się pan członkiem PO 5 grudnia? – pytał prezydent.
Mastalerz oświadczył, że nie należy i nie będzie należał do żadnej partii politycznej. – Rozwiewam te wątpliwości i jestem pewien, że nie pobiję liczby partii, do których pan w swoim życiu politycznym przynależał, myślę, że to jest liczba dla mnie nieosiągalna – ripostował. – Był pan członkiem ZSL (…), był pan członkiem PC, AWS, PiS dlatego przy pana dokonaniach politycznych ja naprawdę jestem na początku tej drogi – dodał.
– Pańscy zastępcy pytali mnie pół roku temu czy w związku z nadchodzącymi wyborami samorządowymi zamierzam zapisać się do Platformy Obywatelskiej. W PO są wspaniali ludzie, podoba mi się ich program gospodarczy, który jest spójny z moją piramidą potrzeb mieszkańców – dodał. – Jak pan sobie przypomina, chciał mnie pan „skaperować” do AWS (…), ale ja poszedłem swoją drogą. I od tego czasu pan nie przepada za moją osobą. Nie jestem członkiem żadnej partii i nie będę do żadnej partii przystępował – zaznaczył.
SERCE DLA POWODZIAN
Kandydat lewicy pytał też prezydenta, dlaczego pieniądze z akcji charytatywnej „Serce dla powodzian” nie zostały przeznaczone na pomoc rzeczową dla osób poszkodowanych w powodzi, a na wypłatę zasiłków celowych. – Kiedy postulowałem o wypłatę do 5 tys. zł, skarbnik i pan mówiliście, że nie ma na to pieniędzy, tymczasem obracaliście pieniędzmi, które miały być przeznaczone na zupełnie coś innego – mówił.
– Od samego początku uznawałem, że wszelkiego rodzaju pomoc, która idzie z zewnątrz, czy to w formie pieniężnej, czy w formie organizacji kolonii lub darów, powinna być realizowana albo przez stowarzyszenia, które o to zabiegają, albo przez komitety, które to organizują lub ewentualnie przez MOPR – podkreślał Dziubiński.
– Trudno mi się dzisiaj wypowiedzieć na ten temat, ponieważ różne środki do kasy MOPR wpływały. (…) Pomoc, która wychodziła z mojej inicjatywy i odbywała się za akceptacją rady miasta, to kwota w wysokości 100 zł na jedną osobę, nie więcej jak 400 zł i ona była wypłacona w pierwszych dniach powodzi – przypomniał prezydent.
– Inną formą była pomoc w postaci refundacji kosztów czynszu wynajmu mieszkań. Ona również była z MOPRu. Natomiast środki, które wpływały do ośrodka pochodziły z różnych stron: darowizn, wpłat ale były również od marszałka. Trudno mi jest się odnieść do tego, co miejski ośrodek pomocy robił z tymi pieniędzmi (...). Urząd nie wypłacał, żadnych pieniędzy poza, pomocą udzieloną w listopadzie – dodał Dziubiński.
Kolejną debatę Dziubińskiego i Mastalerza można zobaczyć dziś w TVP Rzeszów o godz. 19:00. W czwartek o godz. 18:00 ma odbyć się druga debata w MTVT.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS