autor: Anna Tomczyk / 13.06.2011
a |a |a

Dyrektor podkarpackiego NFZ oceniła sytuację stalowowolskiego szpitala

- Szpital w Stalowej Woli jest bardzo dobry, ale powinien ograniczyć ilość łóżek internistycznych, hospitalizacji, zatrudnienie na kardiologii i wzmocnić nefrologię oraz pediatrię i neonatologię - mówiła podczas roboczego spotkania w stalowowolskim starostwie Grażyna Hejda, dyrektor podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Hejda podkreślała także, że placówka w Stalowej Woli powinna zacząć współpracować z niżańskim szpitalem.

- Nie przyjechałam tutaj, aby chwalić szpital za to, że jest dobry, ale po to, aby podpowiedzieć w jakim kierunku powinien się rozwijać, aby był jeszcze lepszy i racjonalnie wykorzystywał pieniądze - mówiła podczas poniedziałkowego spotkania dyrektor podkarpackiego NFZ Grażyna Hejda. - Nie przyjechałam tutaj, aby chwalić szpital za to, że jest dobry, ale po to, aby podpowiedzieć w jakim kierunku powinien się rozwijać, aby był jeszcze lepszy i racjonalnie wykorzystywał pieniądze - mówiła podczas poniedziałkowego spotkania dyrektor podkarpackiego NFZ Grażyna Hejda.
fot. Anna Tomczyk +

Dyrektor podkarpackiego NFZ spotkała się w poniedziałek z przedstawicielami jednostek medycznych w Stalowej Woli, władzami Powiatu Stalowowolskiego oraz radnymi miejskimi i powiatowymi z komisji zdrowia, aby omówić sytuację tutejszej służby zdrowia. W starostwie pojawiła się również inicjatorka spotkania - poseł Renata Butryn, starosta Powiatu Niżańskiego Gabriel Waliłko oraz przedstawiciel wojewody Małgorzaty Chomycz.

Hejda uważa, że zarówno w stalowowolskim jak i niżańskim szpitalu jest za dużo łóżek internistycznych, które powinny być oddane na rzecz oddziałów specjalistycznych np. pediatrii i neonatologii czy nefrologii. W sumie takich miejsc w obu szpitalach jest 140, a jeśli dołączy się do nich łóżka z kardiologii liczba ta sięga prawie 200.

ODCHUDZIĆ KARDIOLOGIĘ

Dyrektorka podkarpackiego oddziału sugerowała, aby zmniejszyć zatrudnienie na stalowowolskiej kardiologii. - Liczba zatrudnionych na tym oddziale jest nieprawdopodobna, ale wcale nie przekłada się na spadek ilości zachorowań i zgonów z powodu chorób układu krążenia, a wręcz przeciwnie, ponieważ statystyki pokazują wzrost - podkreślała Hejda.

Edward Surmacz, dyrektor szpitala w Stalowej Woli przypomniał, że w placówce w ciągu roku ubyło już 100 miejsc w ramach restrukturyzacji, a 56 łóżek na stalowowolskiej internie oraz zatrudnienie na kardiologii są optymalne i mniejsze jego zdaniem być nie mogą.

- Ja muszę mieć określoną liczbę lekarzy i nie mogę pozwolić sobie na zatrudnianie ich w ilości co do jednego na styk, bo NFZ albo rozwiąże ze mną umowę z powodu niespełniania wymogów bądź centrala uzna, że powinien być jeszcze jeden - mówił Surmacz. - Na kardiologii mamy siedem osób, które specjalizują się i na dwa takie oddziały wcale to nie jest za dużo, tym bardziej, że mamy tam jeszcze trzy dodatkowe poradnie i pracownie hemodynamiczną - dodał.

INWESTOWAĆ W DZIECI I SENIORÓW

Hejda zaznaczyła, że ze statystyk wynika, że szpitale w Nisku i Stalowej Woli mają takie same braki. Według dyrektorki podkarpackiego NFZ placówki powinny ze sobą współpracować i uzupełniać się tworząc wspólne oddziały dla pacjentów z obu powiatów. - Tak dzieje się na całym świecie. Dzięki temu szpitale lepiej i rzetelniej wykorzystują pieniądze, a pacjenci mają lepszy dostęp do świadczeń - przekonywała i sugerowała, aby jedna z placówek skupiła się na rozwijaniu oddziałów pediatrycznego i neonatologicznego, aby stworzyć prężny ośrodek, gdzie leczone byłyby dzieci w poważnym stanie, które dziś kierowane są do Rzeszowa.

Zdaniem Hejdy również geriatria jest kierunkiem, w którym mógłby się rozwijać szpital w Stalowej Woli. Jak podkreśliła dyrektor NFZ na Podkarpaciu jest tylko jeden taki oddział, a ponieważ społeczeństwo się starzeje przydadzą się kolejne, aby zapewnić pacjentom kompleksową i specjalistyczną opiekę.

Wśród problemów z jakimi powinna jak najszybciej uporać się dyrekcja stalowowolskiego szpitala Hejda wymieniła jeszcze gwałtowny wzrost liczby hospitalizacji. Według dyrektorki podkarpackiego oddziału NFZ aż 1/3 pacjentów przyjętych w ubiegłym roku na czas leczenia do szpitala powinna zostać w domu.


autor: Anna Tomczyk / 13.06.2011
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz