autor: Magdalena Sołtys / 03.12.2009
a |a |a

Stalowa Wola: przedszkolna debata rodziców z prezydentem

- Oprócz tego, że są przedszkola, trzeba jeszcze dojść do nich równym chodnikiem. Zadań dla miasta przybywa i koszty rosną. Trzeba podejmować trudne decyzje. Ludzie przeżywają dramaty, ale przedszkola trzeba zreorganizować - tak prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak, podczas środowej debaty, tłumaczył rodzicom  pomysł wprowadzenia podwyżek i zwolnienia części pracowników przedszkoli.

Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli. Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli.
fot. Magdalena Sołtys

dodatkowe zdjęciaZobacz więcej zdjęć w galerii! +

Szlęzak spotkał się z rodzicami, pracownikami przedszkoli i radnymi.  - Dzisiejsze spotkanie było dużym krokiem ku rozwiązaniu problemu przedszkoli. Mieliśmy okazję porozmawiać z drugą stroną konfliktu - prezydentem. W moim odczuciu był nastawiony pozytywnie, przynajmniej na początku. Później wkradły się emocje - powiedziała TR24 Eliza Walicha prezes związku zawodowego nauczycieli w Stalowej Woli. Dodała, że najważniejszym zadaniem jest teraz powołanie "komisji roboczej" radnych, prezydenta, dyrektorów placówek i przedstawicieli rodziców, aby wspólnie znaleźć rozwiązanie.

O 10 PROC. ZA DUŻO

Według obliczeń prezydenta, utrzymanie przedszkoli pochłania 10 proc. środków z budżetu miasta. - Odpowiadam głową za funkcjonowanie całego miasta. Za kilka lat będziecie się rozglądać za studiami dla dzieci. Nie chcę, aby stąd uciekali, bo nie mają przyszłości. Podstawą jest to, że macie mieszkanie i pracę. Jeżeli będziecie zarabiać po 7 tys. to wystarczy wam i na prywatne przedszkole. Trzeba myśleć o wszystkich i szukać oszczędności - tłumaczył rodzicom Szlęzak.

Zdaniem prezydenta, wyjściem jest wprowadzenie stawki 170 zł za dziecko uczęszczające do przedszkola oraz zwolnienie części pracowników. Radni najprawdopodobniej zagłosują za uchwaleniem takiego rozwiązania. - Byliście państwo politycznie podpuszczani. Komuś zależało na tym, aby powiecować. Propozycja podwyższenia opłat do 170 zł już była. Nie zgodzili się na nią radni - podkreślił prezydent. Podobnie mówił radny Dariusz Przytuła. - Można to było uchwalić miesiąc wcześniej - zapewnił. Oszczędności są prezydentowi potrzebne na realizację inwestycji i dbanie o uczelnie wyższe, które są według niego niezbędne do rozwoju miasta.

GROŹBA ZWOLNIEŃ

Na debacie najwięcej emocji budziła groźba zwolnień części przedszkolnej kadry. - Czy my nauczyciele jesteśmy mniej ważni od drogi czy studenta z obcego miasta - pytała jedna z nauczycielek. - Zarobki przedszkolanek są najniższe w mieście. Powinniśmy podążąć ku Europie, a cofamy się. Oszczędzać zacznijmy "na górze", a nie na dzieciach - dodała inna. - Dlaczego nikt nie policzy godzin pracy, którą wykonujemy ponad swoje obowiązki? Po redukcji personelu na oddziale zostanę sama z 25 dzieci - podkreśliła wychowawczyni z przedszkola im. Marii Montessori.

Prezydent powiedział, że docenia wysiłek rodziców i pracowników. - Mój błąd polegał na tym, że panie dyrektorki przychodziły i dostawały tyle, ile chciały. Muszę teraz tą żabę przełknąć - podkreślił Szlęzak. Rodzice nie kryli swojego niezadowolenia z prezydenckich postanowień. - Bajki pan opowiada. Tak na prawdę jest pan na usługach u nas - podkreślił jeden z mieszkańców. - To może nasze dzieci zaczną długopisy składać, aby mieć na przedszkole - pytał inny.

 


autor: Magdalena Sołtys / 03.12.2009
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz