a
a
Nowy zarząd musi zrobić porządek z miejscami "X", które są awaryjnym wyjazdem z parkingu w razie pożaru. Niestety dziś stoją na nim samochody.
Za zaistniałą sytuację użytkownicy obwiniają przewodniczącą zarządu Marzenę Kardasińską, która według nich wprowadziła despotyczne rządy na „Skarpę". Bezpośrednim powodem zwołania spotkania przez Jerzego Kolczyńskiego było ustalenie rocznych opłat za korzystanie z parkingu.
Według Kardasińskiej bloki sąsiadujące bezpośrednio z nim nie powinny płacić tyle, co inni za jego utrzymanie, ponieważ koszty te mają wpisane w czynsz. Dlatego ustaliła, że ich lokatorzy będą płacić tylko 10 zł rocznie, natomiast mieszkańcy z dalszych okolic mieli zapłacić nawet 40 zł. Zofia Litwin, która w poprzednim zarządzie zajmowała się księgowością wyliczyła, że każdy powinien płacić ok. 9 zł rocznie, by wystarczyło na opłaty.
PRZEWODNICZĄCA POZA ZASIĘGIEM
Obecny na spotkaniu prezes Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego Arkadiusz Witczyński zapewnił, że lokatorzy nie mają wpisanej w czynsz opłaty za parking, a płacą za niego tylko ci, którzy z niego korzystają. - Tłumaczyliśmy to dwukrotnie pani Kardasińskiej, ale ona powiedziała, że zjawi się u nas ze specjalistą od księgowości żeby udowodnić, że tak nie jest - mówił Witczyński. - Miała się zjawić po dwóch, trzech dniach. Mijają trzy tygodnie, a my nie mamy z nią kontaktu - dodał i podkreślił, że jakiekolwiek zmiany finansowe na podstawie wyliczeń samej przewodniczącej zarządu są niedopuszczalne.
Kardasińska nie pojawiła się także na poniedziałkowym spotkaniu, które cieszyło się prawie 50 proc. frekwencją. Według niej spotkanie nie było potrzebne. - Kiedy zobaczyła ogłoszenie o spotkaniu własnoręcznie je zdarła i nakazała dyżurnemu, by pilnował, aby nie pojawiło się kolejne - mówił organizator spotkania. Nam przewodnicząca byłego zarządu powiedziała, że nie wiedziała o spotkaniu. - Były tylko anonimowe kartki rozwieszone na osiedlu. Nikt się pod nimi nie podpisał. Potraktowałam to jako żart - podsumowała w rozmowie z TR24 Kardasińska.
Ostatecznie informacja o spotkaniu pojawiła się na klatkach i w skrzynkach pocztowych. Prezes spółdzielni podkreślał, że na „Skarpie" jest kilka problemów, które trzeba jak najszybciej rozwiązać jednak najbardziej bulwersujący jest podział opłat. - One powinny być zależne od tego ile, kto miejsc zajmuje na parkingu a nie od miejsca zamieszkania - zaznaczał.
"NASI I OBCY" KARDASIŃSKIEJ
Niejasne okazały się także dążenia przewodniczącej zarządu do usunięcia z parkingu kierowców, którzy nie są mieszkańcami dwóch sąsiadujących z nim bloków. - „Skarpa" działa od 1996 roku jako parking społeczny, na którego budowę od początku składali się jego użytkownicy, a pani Kardasińska chce ich teraz stąd wyrzucić żeby zapewnić miejsca innym - mówił oburzony kierowca. Witczyński uspakajał, że nikt z zarządu nie ma prawa odbierać miejsc obecnym użytkownikom.
Kiedy już ta sprawa została rozwiązana pojawił się nowy problem. Chodzi o pieniądze, które zebrała była przewodnicząca od kierowców za korzystnie z parkingu. Do tej pory nie trafiły do spółdzielni. - Zawsze przy okazji składek ustalany jest termin ostateczny, do którego wszyscy muszą wpłacić pieniądze żebym ja mogła je przekazać spółdzielni. W tej chwili zapłaciło tylko 30 na 130 użytkowników parkingu - tłumaczyła w rozmowie z nami Kardasińska. - Przecież nie będę z własnej kieszeni zakładać za tyle osób. Tym bardziej, że są tacy, którzy zalegają z płatnościami na dwa lata wstecz. Prezes spółdzielni o tym wie - dodała i poinformowała, że w najbliższym czasie ogłoszony będzie kolejny termin zapłaty.
ODWOŁAĆ ZARZĄD
W końcu zgromadzeni zdecydowali, że odwołają cały zarząd. Pozwolił im na to regulamin parkingu, w którym nie ma opisanej procedury powołania, ani odwołania zarządu. - Skoro można było wybrać panią Kardasińską przy 15 proc. frekwencji to przy prawie 50 proc. można ją tym bardziej odwołać - powiedział jeden z oburzonych kierowców. Ostatecznie za odwołaniem było 57 osób, jedna była przeciwna, sześć się wstrzymało. Dla byłej przewodniczącej sprawa ta formalnie nie istnieje. - Nie zostałam o niczym poinformowana - podkreśliła.
NOWI LUDZIE, NOWE ZADANIA
W nowym zarządzie pojawili się przedstawiciele wszystkich bloków, których lokatorzy mają miejsca na „Skarpie". Między nimi pozostał Aleksander Ochorok, który w zarządzie Kardasińskiej zajmował się sprawami technicznymi. Kierowcy uznali, że bardzo dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków i powinien zajmować się tym w dalszym ciągu. Oprócz niego do zarządu weszło jeszcze osiem osób, a wśród nich Zofia Litwin, która kiedyś zajmowała się księgowością, Jerzy Kolczyński przewodniczący pierwszego zarządu, Henryk Szwedo i Andrzej Cal.
Przed nimi trudne zadanie. Muszą odebrać pieniądze od byłej przewodniczącej zarządu i zebrać resztę, by wpłacić je spółdzielni, poprawić numerację miejsc parkingowych i ujednolicić ich wymiary, uaktualnić listę użytkowników, odnowić ogrodzenie i wylać asfalt tam, gdzie go jeszcze nie ma.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS