autor: Anna Tomczyk / 24.01.2011
a |a |a

Dlaczego stalowowolanie się rozwodzą?

789 spraw rozwodowych odbyło się w ubiegłym roku w tarnobrzeskim Sądzie Okręgowym. - W Stalowej Woli liczba rozwodów w porównaniu do lat poprzednich wzrosła o 100 proc. - informuje Joanna Szymczyk, rzecznik prasowy prezydenta miasta. Dlaczego tak się dzieje? Jakie są główne przyczyny rozwodów? Zapytaliśmy o to adwokata Dariusza Czecha, który od 10 lat zajmuje się rozwodami oraz o. Ksawerego Knotza, duszpasterza rodzin i małżeństw.

W 2010 roku w tarnobrzeskim Sądzie Okręgowym odbyło się 789 spraw rozwodowych. W 2010 roku w tarnobrzeskim Sądzie Okręgowym odbyło się 789 spraw rozwodowych.
fot. mbo +

Kiedy pojawia się temat rozwodu najczęściej myślimy – zdrada, jednak jak się okazuje to nie ona jest główną przyczyną rozpadu małżeństw w Stalowej Woli. Rozstają się młode małżeństwa nawet z rocznym stażem, ale zdarzają się również 80-letni małżonkowie, którzy stwierdzają, że nie chcą być ze sobą. Według adwokata Dariusza Czecha powody rozwodów są zależne od miejsca zamieszkania.

- U nas najczęstszym powodem rozstań, a następnie rozwodów są sprawy ekonomiczne związane z wyjazdami zagranicznymi - podkreśla w rozmowie z TR24 adwokat. - Do rozwodu dochodzi kiedy jedno z małżonków wyjeżdża na kilka tygodni za zgodą partnera, a przeciąga się to na kilka miesięcy. Temu, który wyjechał nie za bardzo chce się wracać, a ten który został stwierdza, że jest mu dobrze samemu – dodaje.

ALKOHOL I ZDRADA

Na drugim miejscu mecenas Czech wymienia nadużywanie alkoholu, czego konsekwencją są kłótnie przechodzące w awantury i przemoc w rodzinie. - Większość stanowią tu mężczyźni, choć sporadycznie zdarzają się też kobiety – informuje adwokat. - Alkoholicy wydają na alkohol pieniądze przeznaczone na utrzymanie domu i rodziny. Często zamiast zarabiać poświęcają swój czas na picie i towarzystwo, a następenie leczenie niedomogów. Wprowadza to do rodziny wielki zamęt – zaznacza mec. Czech.

Zdrada pojawia się dopiero na trzecim miejscu. - Wbrew opinii, że mężczyźni zdradzają częściej ja podzieliłbym tutaj winę po połowie na kobiety i mężczyzn, bo jakby nie było ci mężczyźni muszą z kimś zdradzać swoje żony – uważa adwokat. - Niemniej ujawnionych zdrad mężczyzn jest wiecej – dodaje. Małżonkowie nie dochowują wierności z bardzo różnych przyczyn.

MŁODOŚĆ, CIĄŻA I "NIEZGODNOŚĆ CHARAKTERÓW"


Kolejną przyczyną rozpadu wielu małżeństw jest młody wiek małżonków lub fakt, że nie dorośli do związku małżeńskiego, a mimo to pod wpływem jakiegoś zdarzenia zdecydowali się na ślub.

- Najczęściej dzieje się tak w przypadku nieplanowanej ciąży w młodym wieku. Takie małżeństwa niestety po kilku latach rozstają się z powodu trudności ekonomicznych i rozczarowania – wyjaśnia mec. Czech. - Uczucia tych młodych ludzi może są prawdziwe, ale decyzja o małżeństwie często nie jest dobrze przemyślana. Na początku myślą, że skoro będą mieli dziecko to wszystko będzie dobrze, ale często tak nie jest. Młodzi porównują się z rówieśnikami i stwierdzają, że skoro mają dość małżeństwa w wieku dwudziestu kilku lat to nie ma sensu się w nim męczyć przez kolejne lata – tłumaczy adwokat.

Ostatnim powodem rozwodów jest niedogranie małżonków. - Często winna tu jest zbyt krótka znajomość i oczekiwania względem partnera, które opieramy na wzorcach wyniesionych ze swoich domów – podkreśla mec. Czech. - Często małżonek w roli ojca czy męża nie jest taki jak nasz ojciec, albo żona taka jak matka. Jeśli są to wzorce pozytywne to z czasem małżonków zaczynają drażnić różnice. Jeśli są to wzorce negatywne, a zaczynają się podobieństwa dzieje się podobnie. Niepotrzebna jest tutaj zdrada, przemoc ani alkohol, aby doszło do rozwodu - wyjaśnia.

WEDŁUG OJCA KNOTZA


Według o. Ksawerego Knotza, rozwody są wynikiem tego, że ludzie mają coraz większy problem z umiejętnością wchodzenia w głębsze relacje i tworzenie trwałych więzi. - Organizacja życia temu nie sprzyja. Dzieci nie grają na boisku w gry zespołowe tylko w grę komputerową, która nie uczy współpracy z drugim człowiekiem – zauważa w rozmowie z nami o. Knotz.  

Autor książek dla małżeństw uważa, że młodzi nie mają świadomości potrzeby uczenia się jak budować więź między mężczyzną i kobietą, poznania swoich temperamentów, pracy nad sobą w związku. - Związek wydaje się sprawą prostą, naturalną, niemal oczywistą. Czasami jak ktoś kupuje samochód lub telewizor, to więcej ma motywacji dowiadywania się o markach i producentach niż chce się dowiedzieć na temat rozwiązywania problemów małżeńskich – podkreśla zakonnik.

Zdaniem o. Knotza w naszej mentalności brakuje kursów, szkoleń, wykładów i warsztatów dotyczących spraw małżeńskich. - Żeby sprzedać proszek do prania robi się warsztaty z marketingu i kto chce sprzedawać, to idzie się szkolić, dobrowolnie, zmotywowany do pracy. A ile par małżeńskich próbuje się doszkolić w temacie jak być małżonkiem? Przecież już są. Wiedzą już wszystko najlepiej, z domu się nie ruszą, o pomoc w większości nie poproszą, a potem jak już są poranieni i poniszczeni idą się rozwieść – podsumowuje duszpasterz małżeństw i rodzin.


autor: Anna Tomczyk / 24.01.2011
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz