Okres świąteczny to dla handlu czas obfitości. Chętnych nie brakuje, tym bardziej, że w internecie można kupić większość rzeczy znacznie taniej niż w tradycyjnych sklepach, a na przesyłkę wystarczy poczekać najwyżej dwa dni. Przynajmniej tak zapewniają właściciele portali internetowych, zajmujących się handlem. Gorączka świąteczna, setki tysięcy zamówień, obciążeni kurierzy i kłopoty z punktualnością Poczty Polskiej, sprawiają, że wymarzony towar nie dociera do klienta w terminie.
Dzieje się tak dlatego, że jest to niezwykle skomplikowany proces. Stara prawda mówi, że im więcej ogniw w łańcuchu, tym łatwiej trafić na to słabe. Aby znaleźć odpowiedź na pytanie: jakie pułapki czyhają na wybrany przez nas przedmiot?, należy udać się na zaplecze dużej firmy handlującej za pośrednictwem internetu.
– Wszystkie zamówienia od klientów gromadzone są w bazach i uzupełniane na bieżąco przez pracowników sklepu. Następnie dane te są przekazywane do osób odpowiedzialnych za wysyłkę. Na ich barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. To właśnie oni wypisują faktury i paragony na zamówiony przez was towar. Niestety są tylko ludźmi, więc popełniają błędy – powiedział TR24 pan Dariusz, były kierownik magazynu w sklepie handlującym za pośrednictwem internetu.
– Wystarczy, że przekręcą nazwisko klienta, albo źle wpiszą kod pocztowy na liście przewozowym i przesyłka nie dotrze na czas do adresata. Nie jest to trudne zwłaszcza kiedy wysyła się ponad sto paczek dziennie – dodał.
PACZKA WĘDRUJE
Wypisane paragony, faktury oraz listy przewozowe wędrują do magazynu, gdzie są pakowane i przygotowywane do wysyłki. Kiedy pojawia się kurier wystarczy je załadować na samochód i życzyć kierowcy „szerokiej drogi”. Kurier odwozi paczki do głównego magazynu w danym województwie, gdzie następuje segregacja na regiony kraju, do których mają być przewiezione oraz rodzaj zapłaty, jaką wybrał klient (pobranie albo przelew).
Następnie znowu się je pakuje i przesyła do magazynów znajdujących się najbliżej kupujących. Tam po raz kolejny zmieniają pojazd i jadą do przyszłego właściciela. – Dostarczenie towaru ze sklepu internetowego do klienta nie jest sprawą prostą i wymaga ścisłej współpracy handlowców z logistykami. Ta sama paczka przechodzi przez dziesiątki rąk. Przez co rośnie ryzyko jej uszkodzenia – podkreśla nasz rozmówca.
KURIERZY NIE UŁATWIAJĄ ŻYCIA
Jak się okazuje również przejęcie towaru do magazynu nie jest sprawą prostą. Kurierzy mają to do siebie, że lubią przyjeżdżać o podobnej godzinie. – Wyobraźmy więc sobie następującą sytuację: trzech kurierów dobija się do drzwi i każdy z nich ma artykuły potrzebne do wysyłki. Za przyjęcie towaru odpowiada zwykle kierownik magazynu, albo inna upoważniona osoba. To właśnie on musi bardzo szybko sprawdzić, czy liczba i rodzaj towaru zgadza się z zamówieniem. W przypadku uszkodzenia sporządzić protokół szkody i szybko zaksięgować faktury zakupu – zaznaczył były kierownik magazynu.
Kurierzy też mają swoje problemy. – Ludzie narzekają na nasze opóźnienia, ale często jest tak, że ktoś źle wypisze adres na liście przewozowym. Nierzadko jest też tak, że magazynier w naszej firmie wsadzi paczkę nie do tego samochodu i ta ląduje na drugim końcu Polski. W każdej chwili może się nam zdarzyć awaria silnika. Podstawienie samochodu zastępczego też trochę trwa – powiedział TR24 pan Mariusz, kierowca z Tarnobrzega, pracujący w wiodącej firmie kurierskiej.
KLIENT NASZ PAN
Zdarza się, że kiedy paczka jest już w drodze dzwoni na przykład klient, że nie życzy sobie paragonu tylko fakturę na osobę, bo mu ktoś powiedział, że tak będzie lepiej. Magazynierzy muszą znaleźć paczkę, otworzyć ją i wyjąć paragon. Pracownik odpowiedzialny za wysyłkę wycofuje go i wypisuje fakturę. Nie ma problemu, kiedy jest to mały sklep, wysyłający do dziesięciu paczek dziennie, ale kiedy ich liczba jest bliska stu, zaczynają się schody. Brak zdecydowania klienta może się obrócić przeciwko niemu i zamówiony towar dotrze później.