a
a
Dyszlu: podstawą tańca jest wiedza. Ja ją zdobyłem z obserwacji środowiska i wyjazdów na zawody. Od innych grup można nauczyć się wiele.
TR24: Od jak dawna zajmujesz się breakdancem?
Mariusz Dyszlewski: Tańczę od 11 lat i zawdzięczam temu wszystkie fajne wydarzenia w moim życiu. Tak przetrwałem trudne czasy w szkole.
TR24: Istnieje osoba, która stanowi dla Ciebie autorytet, jeśli chodzi o taniec?
Mariusz Dyszlewski: Tak, to Dariusz Chmielowiec. Zobaczył jak tańczymy z chłopakami na ulicy i przyciągnął nas do TDK. Dał nam salę i możliwość działania przy Framie. To mój autorytet. Wskazał mi drogę, którą warto iść. Dużo mnie nauczył, pokazał jak przejść przez trudności życiowe.
TR24: Z czym one się wiązały?
Mariusz Dyszlewski: Nie było gdzie tańczyć, nie mieliśmy żadnego miejsca, więc ćwiczyliśmy na tarasie przy tarnobrzeskim bloku „Bułgar”. Darek walczył o nas. Dlatego też doszło wreszcie do zorganizowania pierwszej edycji SU 18.X.2003 roku.
TR24: Gdzie ona się odbyła?
Mariusz Dyszlewski: W TDK. Dyrektor domu kultury zobaczył, że młodzi ludzie robią ciekawe i fajne rzeczy i w każdej edycji nas wspiera. Sala jest zawsze wypełniona po brzegi. Współpracujemy również z ŚDK.
TR24: Istnieje opinia, że w Tarnobrzegu przyjezdne ekipy czują się jak w domu. Dlaczego?
Mariusz Dyszlewski: Pamiętam jak w wielu miastach po zawodach spaliśmy na mrozie na PKP. U nas tego nie ma. Moja mama na trzy dni przed turniejem gotuje bigos dla wszystkich uczestników. Gdy przyjeżdżają, pytają czy będzie bigos mamy? Grupy nocują w ŚDK, są właściwie pod opieką całego miasta. Rano wszyscy jedzą śniadanie. Co roku pieczywo zapewnia piekarnia Magdalenka. Rano można skorzystać z basenu, odświeżyć się przed dniem zmagań. Kto tu przyjeżdża, traktowany jest jak z „najwyższej półki”. Zwyczajnie, goście czują się u nas dobrze i chcą tu być.
TR24: Skąd w ogóle pomysł na zorganizowanie Stylowego Uderzenia?
Mariusz Dyszlewski: Z pierwszego wyjazdu na zawody Break Crew. Wtedy z chłopakami stwierdziliśmy, że chcemy to zrobić u nas, ale nie mamy miejsca. W końcu TDK zaproponował pokaz, a my zrobiliśmy z tego zawody. W pierwszej edycji wzięło udział osiem składów, w tegorocznej 32.
TR24: Co według Ciebie wnosi w życie kulturalne Tarnobrzega SU?
Mariusz Dyszlewski: Dużo ludzi zobaczyło, że taniec i kultura breakdance nie jest zła. Zaczęliśmy być doceniani jako tancerze, a nie tylko jako gimnastycy.
TR24: Jak twoim zdaniem reagują na wydarzenie młodzi?
Mariusz Dyszlewski: Całkiem pozytywnie, tym bardziej, że ta edycja dedykowana jest naszemu koledze Piotrkowi Jeżowi, który w ubiegłym roku zginął tragicznie w Machowie. Pomagał w organizacji imprezy.
TR24: Jesteś instruktorem breakdance w Tarnobrzeskim ŚDK, prócz tego prowadzisz inne zajęcia?
Mariusz Dyszlewski: Tak, w klubach osiedlowych na terenie miasta, w Grębowie w Gminnym Centrum Kultury, w Skopaniu w ŚDK, Nowej Dębie i co dwa tygodnie w Padwi Narodowej. Mój brat cioteczny Suchini ogarnia Sandomierz, Zaleszany i Gorzyce. Staramy się pracować pod nazwą BBoying School.
TR24: W jaki sposób to godzicie?
Mariusz Dyszlewski: Zajęci jesteśmy od rana do wieczora, a energię przejmujemy od dzieci.
TR24: Jak uważasz, co czerpią z tanća twoi uczniowie?
Mariusz Dyszlewski: Wielu ludzi wspiera on w trudach codzienności. Hip Hop wywodzi się z ulicy, dlatego pomaga.
TR24 sprawuje patronat medialny nad ósmą edycją Stylowego Uderzenia 2009. Zapraszamy na imprezę, z której Tarnobrzeg może być dumny! Początek już w najbliższy piątek w Środowiskowym Domu Kultury w Tarnobrzegu.
Stylowe Uderzenie rozpocznie się eliminacjami w piątek w Środowiskowym Domu Kultury w Tarnobrzegu o godz. 17.00, a podsumuje go sobotni finał w Tarnobrzeskim Domu Kultury - początek godz. 15.00
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS