autor: Marta Pawłowska / 16.02.2010
a |a |a

W królestwie troskliwego papy

Białoruś zaczyna się na przejściu w Brześciu, kiedy do pociągu wpadają białoruskie babuszki, a z nimi handel i walka o wszystko, co turyści mają przy sobie. To początek białoruskiego dzikiego wschodu!

W Mińsku i na całej Białorusi nie brak ani starych samochodów, ani symboli przywiązania do ustroju. W Mińsku i na całej Białorusi nie brak ani starych samochodów, ani symboli przywiązania do ustroju.
fot. Mateusz Puchtel

dodatkowe zdjęciaZobacz więcej zdjęć w galerii! +

To taka nietypowa kraina, w której ludzie nadal wierzą, że w Katyniu mordowali Niemcy, a papa Łukaszenko troszczy się o nich i nigdzie nie ma lepiej. To kraina, w której telefon komórkowy doładowuje się jedynie w banku, a większość ludzi utrzymuje się z ukrywania zarobionych pieniędzy. Na Białorusi nadal czuje się polskiego ducha, ale Polacy są niemile widziani.

Reżim Aleksandra Łukaszenki przywykł już chyba do krytyki ze strony opinii międzynarodowej. Nie wzruszają żadne głosy, ani te z zewnątrz, ani z wewnątrz kraju. Najlepszym dowodem na to, jest aktualna sytuacja Polskiego Związku w tym kraju. Łukaszenko się nie boi, bo za nim stoi Moskwa.

KOZACZKI,WÓDKA I KRASIWA DZIEWUSZKA

Na Białoruś najłatwiej dostać się pociągiem. Granice tego odizolowanego kraju zaczynają się właściwie już na przejściu granicznym w Brześciu. Tam pociąg zatrzymuje się na kontrolę i zmianę podwozia.  Rozstaw szyn kolejowych jest szerszy niż w naszym kraju. Tuż po zatrzymaniu i polskiej kontroli, a następnie po dosłownym "przetrzepaniu" pociągu przez białoruską straż graniczną, do wagonów wpadają babuszki. Rozpoczyna się handel i walka o wszystko, co turyści mają przy sobie.

Wszystkie kobiety są charakterystycznie umalowane i ubrane w modne w całym kraju kozaczki, na wysokiej szpilce obite tandetnym futerkiem. Aż dziw bierze, że potrafią  tak szybko się w nich poruszać. Wszystkie również pachną intensywnie wódką. Jedne bez zaproszenia wchodzą do przedziałów inne stukają do okien. Próbują przekonać krzykiem i komplementami albo patrząc smutno i wyciągając zmarznięte, zmęczone ręce.

Sprzedają wszystko. Wódkę, piwo, nalewki, wodę, sok, mleko, kefirek, a nawet świeżo usmażone zawinięte w gazetę placki ziemniaczane. Choć bardzo tłuste, są ciepłe i wyjątkowo pyszne. Wszędzie tylko słychać krzyki sprzedających i targujących: „och jaka krasiwa dziewuszka!”, „Może wódeczki! To i piwko!”, „Pilnujcie portfeli!”. Podróżujący pierwszy raz są wystraszeni, bo nikt nad tym nie panuje, a pociąg zmieniają się w bazar. Każdy kto odpowie coś po rosyjsku od razu staje się przyjacielem i nie ma szansy, żeby kobiety opuściły jego przedział dobrowolnie.

Babuszkom nie sposób odmówić, bo gotowe są sprzedać wszystko i za każde pieniądze. Jak kantor przyjmą też każdą walutę. Mają doświadczenie, bo biznes się kręci. Czekają tak na każdy wjeżdżający pociąg, bo to ich jedyne zajęcie. Wita białoruski dziki wschód.

SPRZEDAJĄ WSZYSTKO

Białorusini sprzedają po prostu wszystko. Wielu skupuje stare popsute samochody, a później je naprawia i pozbywa się z zyskiem. Sprzedają używane ubrania, sprzęty, meble, jedzenie, alkohole i papierosy.

Handel odbywa się praktycznie wszędzie. Na ulicach, pod sklepami, w środkach komunikacji. Kiedy jedzie się pociągiem z mniejszych miejscowości do Mińska, niemal na każdej stacji wchodzą ubrani bardzo skromnie ludzie, zajmujący się obwoźnym handlem.  W okolicach karnawału i Nowego Roku to przede wszystkim sztuczne ognie i kalendarzyki, sprowadzane z Polski. Można kupić też rękawiczki oraz słynne w kraju i zagranicą książki kucharskie „Sto przepisów na kartoszki”.

HANDLARZE WALUTY

Białoruś i jej mieszkańcy cierpią z powodu bezrobocia. Mimo noworocznych zapewnień dyktatora, ludzie nie mają pracy. Ciężko tutaj o dokładne statystyki, ponieważ nie mówi się o tym co złe. Opinia publiczna nie ma do tego najmniejszego prawa. Jak wygląda realna sytuacja, można się przekonać jedynie odwiedzając to miejsce.

Od samego rana do wieczora po ulicach snują się setki ludzi, smutnych i przytłoczonych. Ci, którzy mają legalną pracę, zajmują się przede wszystkim rolnictwem, które nie jest zbyt dochodowe. Dla znacznej większości społeczeństwa jedynym źródłem utrzymania są biznesy prowadzone na czarno. – Większość Białorusinów utrzymuje się z operacji bankowych – mówi 21-letni Kirill, mieszkający w Maladechnie.

Tajemnicze operacje bankowe to nic innego, jak wykorzystywanie zmian kursów walut. Ludzie wykupują za wszystkie posiadane białoruskie ruble dolary lub euro, i czekają aż kurs się chociaż trochę poprawi. Wtedy wymieniają je ponownie na ruble, robią zakupy, wykupują w banku zasilenie telefonów komórkowych, opłacają rachunki i znowu zaopatrują się w euro i dolary. I tak codziennie. Pod kantorami i bankami od rana do wieczora są bardzo długie kolejki. To chyba najlepiej funkcjonujące instytucje w tym kraju. Nie mogą narzekać na brak klientów.

Wielu Białorusinów, jako dodatkowe źródło zarobków, prowadzi swó własny interes. Chodzi tutaj przeważnie o różnego rodzaju handel z tzw. "czarną ekonomią". Tylko unikanie płacenia podatków, daje szansę na utrzymanie siebie i rodziny, dlatego większość z nich ukrywa jak może zarabiane na boku pieniądze.

SZANSA NA MIESZKANIE

Życie na co dzień jest szare i przytłaczające. Nie ma pracy, a więc i pieniędzy, a przez to nie istnieje zbyt wiele alternatyw. Jednak cały kraj ożywa wieczorem, kiedy w telewizji odbywa się losowanie tamtejszego Lotto. – Wszyscy oszaleli na tym punkcie – przyznaje ze śmiechem 20-letnia Natasza, studiująca w Mińsku lingwistykę. Wygrać można mieszkanie w stolicy. Losowanie wygląda bardzo nietypowo i niepoważnie. Kule z szarego, płóciennego worka losują przypadkowo wybrane osoby z widowni. – Tutaj jest tak mało radości i nadziei, dlatego wszyscy wyczekują na to losowanie. Mają nadzieję, że coś się zmieni. Wygrać coś za darmo? To daje iluzję zachodu – tłumaczy 44-letnia Alla, mama Kirilla.

Dzieci po szkole przeważnie udają się do salonów gier, chyba że posiadają komputery w domu i większość czasu spędzają grając w GTA i tym podobne gry. Te, które mają internet przeglądają dostępne serwisy. Na Białorusi można mieć dwa rodzaje internetu. Jeden to krajowy i pozwala oglądać wszystkie strony, ale jest bardzo drogi, bo w wersji modemowej. Drugi jest tani, ale można oglądać na nim tylko strony i serwisy białoruskie i to też wyłącznie te wybrane.

Niektóre dzieci i młodzież, jak 14-letni Seva, oprócz gier komputerowych i internetu, poświęcają dużo czasu na sport. Trenuje pływanie i chodzi na treningi dwa razy dziennie, o 6.00 rano przed szkołą i około 15.30 po lekcjach. – Sport to jedyna szansa, żeby się tutaj jakoś wybić – mówi chłopiec. Ma nadzieję, że kiedyś weźmie udział w Olimpiadzie i zarobi tyle pieniędzy, żeby być niezależnym. Oprócz pływania na Białorusi popularne są jeszcze hokey, boks i piłka nożna.

UNOSI SIĘ POLSKI DUCH

Tata Sevy jest Polakiem. Nie jest to odosobniony przypadek. Polaków spotyka się na Białorusi na każdym kroku. Z uśmiechem witają rodaków. Nie bez powodu na Nowy Rok 2010  we wszystkich miastach najwięcej sztucznych ogni wystrzeliło o godzinie 1.00 czasu białoruskiego, czyli polskiej 24.00. Mimo, że cały dzień propaganda białoruska oblegała wszystkie stacje telewizyjne.

W przed dzień Nowego Roku na czterech z pięciu kanałów telewizyjnych, dostępnych dla większości Białorusinów Łukaszenko zdawał raport z tego, jak sytuacja w kraju się poprawia, jak wzrasta PKB, zmniejsza się bezrobocie. Podkreślał, że nigdzie nie ma państwa, które tak opiekuje się obywatelami. Nawet w Sylwestra rodziny nie poszły na zabawy, tylko zasiadły przy wspólnych stołach, by o 23.00 wysłuchać życzeń głowy braterskiej Rosji, a później o 24.00 papy Łukaszenki.

MUSZĄ SIEDZIEĆ CICHO

Nawet posiadający większą świadomość studenci wychodzą z założenia, że w kraju nie jest źle. – Będę głosować na Łukaszenkę, bo zrobił wiele dobrego dla kraju – mówi 21-letnia Alina, studentka lingwistyki. – Nie ma na kogo głosować, bo nawet jeśli pojawi się ktoś z opozycji, kto ma szansę, zostaje zamknięty w więzieniu. Musimy akceptować sytuację, bo inaczej nie skończymy studiów – dodaje jej koleżanka Vika, studiująca ekonomię. W dniu wyborów, na uniwersytetach wiszą listy wyborcze oraz te z nazwiskami studentów. Jeśli nie zagłosują i nie zostaną odznaczeni, mogą obawiać się o skończenie szkoły.

Bycie absolwentem nie daje jednak wcale pewności zatrudnienia. – Ludzie z wyższym wykształceniem nie mogą znaleźć pracy. Jeśli już się uda znaleźć etat w zawodzie, zwykle nie jest to dobrze płatne. Przeważnie lepiej płatna jest fizyczna robota. Porównywalne stawki mają np. nauczyciele i zwykli kierowcy – żali się Alla, mama Kirilla, która z wykształcenia jest inżynierem.

MY OSTAJEMY MIMO KRYZYSU

– Ludzie myślą, że w kraju jest coraz lepiej. Tak mówią media i papa Łukaszenko. Żyje się ciężko, ale oni myślą, że tak jest wszędzie. Wiedzą tyle ile pokazuje im telewizja, a ona pokazuje troskliwego opiekuna narodu. Kryzys? Nie ma znaczenia. Jak mówi papa: przychodzi, odchodzi, a Białoruś ostaje – zaznacza Kirill.

Jest niewielu, którzy mają świadomość, że świat wygląda inaczej. Marzą wtedy przeważnie o lepszym życiu za granicą, gdzie mają wpływ na swoje wykształcenie i przyszłość. – Ja i moi rodzice wiemy, że jest dogodniej i próbowaliśmy o siebie zawalczyć uciekając z Białorusi. Niestety musieliśmy tu wrócić i teraz ja nie mogę podjąć dalszej nauki, a rodzice nie mają pracy – mówi Kirill – Nie wiem co będzie. Tutaj nic się nie zmieni, bo Łukaszenkę chroni Kreml. Tu nie ma życia. Nienawidzę Białorusi! – dodaje.


autor: Marta Pawłowska / 16.02.2010
 
Dodaj komentarz
Komentarze (12)

->
Naprawdę świetne zdjęcia! dobry fotograf...
|mati
2010.02.16
22:46
Naprawdę świetne zdjęcia! dobry fotograf! Niezły artykuł.

->
Bardzo nieszczęśliwy ten kraj! Nie powin...
|mc
2010.02.16
23:02
Bardzo nieszczęśliwy ten kraj! Nie powinniśmy zostawiać naszych rodaków samych sobie! Mogą liczyć tylko na naszą pomoc!

->
Pozwolę sobie dokonać sprostowania kilku...
|HeadShrinker
2010.02.18
15:07
Pozwolę sobie dokonać sprostowania kilku spraw, które wydają się stać w lekkiej opozycji do rzeczywistości. 1) Doładowywanie telefonów - można tej czynności dokonać również NA POCZCIE oraz za pomocą smsa - o ile się ma rachunek w banku - nie trzeba stać w gigantycznych kolejkach w tym celu. 2) "Trzepanie" na granicy - owszem, odbywa się ale po naszej stronie granicy jeśli już. Bowiem w drugą stronę nie za bardzo się opłaca przemycać np papierosy i alkohol. 3) Skupowanie złomu - w sensie samochodów "po przejściach" stoi na niższym niźli u nas "poziomie" - z prostej przyczyny, mniejszy popyt. 4) ZPB - czyli naszej martyrologii ciąg dalszy - Ilu polaków z Białorusi popiera ZPB? Czy jest tajemnicą fakt, że "Stawianie" się władzy w BY może się źle skończyć? I na koniec jesio jedno. Poczobut żalił się tym, że ma rozprawę i mogą go zamknąć na 15 dni - chciałbym czytelnikom uzmysłowić, że Białorusin, który rozwiesił na choince w centrum miasta - nieoficjalną flagę (tzn pogoń) - może posiedzieć i 5 lat. To tak w ramach ukazania tego jak "źle" traktują tam szumiących naszych rodaków. 5) Bezrobocie po studiach - to fikcja - w BY istnieje NAKAZ PRACY DLA KAŻDEGO ABSOLWENTA. Owszem - po "wyczerpaniu" nakazu ktoś może mieć problemy z pracą - ale patrz punkt następny 6) Kraj ten utrzymuje SZTUCZNE ZATRUDNIENIE - tak jak to było u nas za słusznie minionych czasów - kilka kasjerek obsługujących jedną kasę - to standard. Poza tym - nawet bezrobotnych - "wrzuca" się do kołchozów. Bezrobocie nie jest więc tam aż tak duże (tak jak u nas za PRLu) 7) Zdanie dotyczące tego, że w BY "fizol" zarabia więcej niż człek po studiach - mnie rozłożyło. Autorce radze zapoznać się z pensjami np nauczycielek i murarzy - w naszym kraju ;] 8) W na Białorusi nie ma zwyczaju hucznego obchodzenia sylwestra. 9) Akapit dotyczący internetu jest nieprawdziwy - z netem u nich ja k u nas kilka lat temu - chodzi o transfer (pakiety się wykupuje) Jak masz więcej kasy - to bez limitu masz. Łazić można gdziekolwiek i po jakichkolwiek stronach 10) Byłem w tym kraju przez pewien czas i nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi na to, że jestem polakiem, mówię po polsku, etc - ludzie owszem patrzyli się z zainteresowaniem - ale bez wrogości. Zapewne na "ziomalskich" osiedlach dostałbym za "polskość" ale to samo spotkało by obcokrajowca na naszych "dzielniach" 11) Co mnie zaskoczyło w BY? Brak smutnych ludzi - gdyby nie wszechobecna grażdanka - Mińsk na ten przykład wyglądałby jak normalne europejskie miasto - tylko pozbawione pośpiechu. Zwracam uwagę na fakt, że sytuacja sprzed kilku lat - mogła tam zupełnie inaczej wyglądać - teraz było tak jak napisałem. 12) Co do kłamstw Katyńskich - reżim Łukaszenki jakoś za bardzo ich nie wspiera - bowiem w księgarniach Białoruskich można kupić historie polski - napisaną przez Jana Żarynia na ten przykład. Tzn nie przeczę, że część ludzi jest przekonana o tym, że to Niemcy mordowali polskich oficerów- ale nie generalizowałbym. Stwierdzenie, iż wszyscy tak myślą - jest dla Białorusinów krzywdzące. 13) Wsparcie Moskwy to taka "oczywista oczywistość" Tylko czemu w takim razie Baćka nie chce sprywatyzować przedsiębiorstw Białoruskich? Czemu nie chce otworzyć rynków ziemi? Czyżby bał się tych wspaniałych Rosjan? Bałby się tego, że wykupią co się da? (tak jak to zrobili z Czarnogórą na ten przykład) Historia Łukaszenki i Moskwy jest dość złożona i stwierdzenie "ma poparcie Moskwy" ukazuje brak znajomości tejże historii. W tym momencie przerwę z braku czasu. Dodam, iż ów artykuł trochę zasmucił moich znajomych Białorusinów - bowiem zdają sobie oni sprawę z tego, że niewiele można się dowiedzieć o ich kraju u nas - a jeśli nasza wiedza pochodzić będzie z podobnych artykułów - tedy będziemy mieli takie o Białorusi zdanie jakie o nas mieli inni za czasów PRLu.

->
Ręce opadają- gratuluje autorce kompetencji dziennikarskich
|wj
2010.02.20
11:48
Po przeczytaniu tego artykułu zrobiło mi się smutno, że po 20 latach demokracji można bez konsekwencji robić ludziom wodę z mózgu i dopuszczać się manipulacji . Być może nie zabierałbym głosu gdyby napisał to dziennikarz nieznanego portalu internetowego , w związku z tym iż autorka związana jest z opiniotwórczą gazetą sprawa wygląda zupełnie inaczej. Autorka swoje wywody na temat Białoruski opiera na krótkiej wizycie i rozmowami z kilkoma osobami. Równie dobrze każdy Polak który wyjedzie do USA i odwiedzi rodzinę na Greenpoincie mógłby po powrocie popełnić dzieło o stanie społecznym i gospodarczym Stanów Zjednoczonych. Proponuje aby autorka w przyszłości nie podejmowała tematów o których ma blade pojęcie bo propagowanie takich tekstów przynosi szkodę zarówno dla społeczności polskiej i białoruskiej . Białoruś posiada władzę autorytarną która rzeczywiście popierana jest przez społeczeństwo. Władza autorytarna ma to do siebie że ogranicza prawa obywateli i tępi wszystkie formy sprzeciwu wobec niej. Faktem jest taże że specyficzne położenie Białorusi i styl władzy podobny do ukrańskiego mogloby doprowadzić do rozkładu państwa i całokowitemu podporządkowaniu Rosji. Co do gospodarki - Stopa bezrobocia szacowana przez polski MSZ na 2006 rok to około 6 %. Faktem jest że Białoruś przez pewien czas rozwijąła się w tempie około 10 % PKB rocznie właśnie dzięki bliskości Rosji Białoruś otrzymuje tanio surowce ( gaz, rope ) skupia się na produkcji i eksportuje gotowe produkty do Rosji. Jeśli chodzi o współpracę z Zachodem trzeba przyznać że Łukaszenko zamierza aktywnie uczestniczyć w realizacji programu Partnerstwa Wschodniego oczywiście poza programami wspierającymi demokracje . Artykuły przedstawiane przez autorkę są tak samo szkodliwe jak wizerunek Polski przedstawiany przez Niemieckie media jeszcze 10 lat temu polegający na ukazaniu zdjęcia wozu ciągniętego przez konia jako charakterystyka polskiego rolnictwa i polskiej gospodarki.

->
WJ-> pozwolę sobie jedną kwestie por...
|HeadShrinker
2010.02.21
10:38
WJ-> pozwolę sobie jedną kwestie poruszyć jako ciekawostkę. Owo sławetne zdjęcie rolnika z koniem - nie pochodzi z Polski. Wykonano je w Holandii - ale nikogo to nie obchodziło. Przypisano je Polsce i tak już zostało.

->
Panowie maja problem z rozumieniem czytanych tekstow!!
|robin
2010.02.21
15:50
do moich szanownych przedmowcow! mam dziwne wrazenie, ze albo czytalismy dwa rozne teksty albo Polacy maja nadal permanetna trudnosc z rozumieniem tego, co czytaja. Nie moge zrozumiec, czemu ktos oburza sie czytajac artykul opisujacy po prostu zycie ludzi w tym kraju i to czy zyje im sie ciezko czy zle. oburzenie wywoluja wypowiedzi samych Bialorusinow??? chyba widzac codziennie w telewizji, co sie dzieje w tym kraju, nie mozna miec watpliwosci, ze jest tam zle i zyje sie ciezko!! co z tego, ze MSZ mowi o spadku bezrobocia i wzroscie PKB! nie to sie liczy, ale to, co dotyczy bezposrednio ludzi w tym kraju. Bylem na Bialorusi 1,5 miesiaca temu i jest ciezko. Rozmawialem z rodzina i przyjaciolmi i nadal nie maja pracy, mimo ze skonczyli studia!! jest ciezko! i jesli mowa o robieniu wody z mozgu to robia to wlasnie takie osoby jak Wy, komentujacy jako znawcy i specjalisci! Ja odebralem ten tekst b. pozytywnie. Motywujaco! bede jezdzic na bialorus po to, zeby wspierac rodzine i przyjaciol i po to, zebym pozniej mogl sam, tak jak w moim odczuciu i autorka, przekazywac jak jest rzeczywiscie – czyli jak mowia mieszkancy, a nie tamtejsze media i wladza. Jest ciezko, lepiej niz bylo - ale nadal ciezko!

->
Aaa i zapomnialem jeszcze o jednym. Ktos...
|robin
2010.02.21
16:09
Aaa i zapomnialem jeszcze o jednym. Ktos wspominal o tym, ze rezim nie wspiera klamstwa katynskiego. Otoz na wlasne uszy przekonalem sie o tym w muzeum Wojny w samym cetrum Minska. Tam przewodniczka bardzo pewnie, bez zadnych watpliwosci powiedziala, ze w Katyniu polskich oficerow pomordowali Niemcy. Co wiecej, kiedy oburzony zapytalem o to moich przyjaciol Bialorusinow, poiwedzieli z wielkim spokojem, ze to prawda i tak ich uczono w szkole! Czy to nie najlepszy dowod, ze klamstwo jest wspierane przez rezim? Ps. Do kolegi headshrinkera. Mam dziwne wrazenie, ze zbyt wiele naczytal sie na OFICJALNYCH – rzadowych stronach Bialoruskich. Ma pretensje do stawiajacych sie Polakow? O ile stawianiem mozna nazwac bycie w zwiazku zrzeszajacym mniejszosc narodowa, do ktorego ma prawo kazdy obcokrajowiec mieszkajacy w innym kraju. Po za tym Pan bez przerwy porownuje sytuacje tam z sytuacja w naszym kraju, co jest jakims totalnym absurdem, jak i wspominanie o NAKAZIE PRACY DLA ABSOLWENTOW, ktory owszem obowiazuje, ale nie sa oni zatrudniani w zawodzie, bo nie ma dla nich miejsc pracy. Ale to jak, juz wspomnialem byc moze, zbyt wielki wplyw bialoruskich tesktow propagandzkich, stad to zagubienie...

->
Robin->Przyznaje, że przez moment za...
|HeadShrinker
2010.02.21
16:19
Robin-> Przyznaje, że przez moment zastanawiałem się nad tym czy w ogóle odpowiadać na tę "polemikę". Tym niemniej to uczynię. 1) W moim komentarzu znalazło się kilkanaście konkretnych uwag dotyczących tekstu - Zasadnym byłoby - po zarzuceniu mi analfabetyzmu wtórnego odniesienie się choć do jednej z tych uwag - celem wykazania ich na ten przykład braku pokrycia w rzeczywistości. Nawiasem mówiąc - moja umiejętność czytania ze zrozumieniem - została zweryfikowana przez egzamin wstępny na bardzo oblegany kierunek - który to egzamin polegał właśnie na czytaniu ze zrozumieniem - nazywało się to "test umiejętności studiowania" to tak gwoli wyjaśnienia. Wracając do meritum - Waści umiejętność czytania ze zrozumieniem też kuleje - bowiem wyraźnie napisałem, że sami Białorusini byli tym tekstem zaskoczeni (szczególnie rewelacjami dotyczącymi np takiego internetu) Ja jeno przekazałem byłem ich opinie. Nie oburza mnie to, że rozmówca (rozmówcy) z Białorusi - narzekają na swój los - takie ich prawo. Natomiast drażni mnie fakt taki, że nikt nie zadał sobie trudu znalezienia kogoś kto pracę znalazł. Tak żeby porozmawiać z tymi, którzy jakoś tam żyją. Przypominam Waści, że w Polsce mamy 2mln bezrobotnych (a to i tak dzięki temu, że do jewrosajuzu możemy jeździć jako gastarbaiterzy) ciekawym jaka byłaby opinia na temat Polski takiego bezrobotnego po studiach - który nie może znaleźć pracy. I ciekawym jakbyś Waści zareagował na artykuł bazujący na takiej wypowiedzi. Pewnie byś powiedział, że jest tendencyjny i tak dalej. Byłeś/łaś na Białorusi? Świetnie - jak długo - z kim tam rozmawiałeś/łaś? Jedna osoba i jej rodzina ma problemy ze znalezieniem pracy? Przypominam że na Białorusi mieszka 10mln ludzi w sumie - jedna osoba nie jest na litość boską reprezentatywną grupą. Co do tych, którzy studia pokończyli - jak udało im się ominąć NAKAZ PRACY? Tak Btw przypomniało mi się cosik. Znany mi jest przypadek doktora religioznawstwa, który pracuje jako dozorca i musi sobie załatwiać zwolnienia za każdym razem gdy chce jechać na jakąś konferencje. Wyobraźmy sobie teraz co by było gdyby jakiś angielski reporter przeprowadził z nim wywiad i artykuł napisał na jego podstawie. Tytuł pewnie by był taki "Polska - piekło naukowców". ;] Bardzo bym prosił - o ile będziesz Waści chciał/a? Podjąć dyskusje - o argumenty "na temat" i o uważne przeczytanie niniejszej - oraz poprzedniej wypowiedzi. Pozdrawiam!

->
Się pospieszyłem z komentarzem i umknął ...
|HeadShrinker
2010.02.21
16:30
Się pospieszyłem z komentarzem i umknął mi ten drugi. Skoro reżim tak wspiera owo kłamstwo - skąd książki Żarynia? I to nie drukowane jak bibuła za PRLu tylko jako normalne książki historyczne. Co do oficjalnych tekstów propagandowych (nie propagandzkich) To moje informacje pochodzą z Białorusi - swoje widziałem to primo. Secundo - informacje pozostałe od samych Białorusinów mam. Zarówno tych, którzy są u siebie jak i tych, którzy są u nas na stypendiach (w tym całą grupa, której zdelegalizowali liceum - tak więc nie mają oni powodów do kochania Baćki) Ci sami Białorusini uważają, że ZPB przesadza i doprowadzi do tarć dyplomatycznych. A czemu ZPB to robi? Ostatnio powiedzieli publicznie czemu - bo chcą doprowadzić do tego żeby Białorusini przejrzeli na oczy, przestali się bać, etc. Innymi słowy zamarzyła się im rewolucja chyba. W imię czego ja się pytam? Skoro Białorusini sami nie chcą zmian - to po cholerę pchać się tam z naszą jakże "doskonałą" demokracją ( dzięki, której od początków wolnej polski - oglądamy te same ryje przy korycie) Co do tego nakazu pracy - to proszę bez kpin - inżyniera da się zatrudnić w zawodzie ale takiego socjologa to już nie bardzo. To i rozsyła się ich w różne miejsca. Proponowałbym porozmawiać z innymi niźli Waści koledzy Białorusinami - być może horyzonty by się poszerzyły dzięki temu. Ale lepiej czytać "propagandzkie" teksty na GW i tak dalej ;] Tak jest bezpieczniej - myśleć nie trzeba. A już Broń boże lepiej nie sięgać po literaturę dotyczącą tegoż regionu (np "kartofle i dżinsy" bądź też "naród ograbiony") Lepiej dalej tkwić w przekonaniu o swej wyższości ;] Pozdrawiam.

->
Objektywizm cd...
|wj
2010.02.23
16:38
Pomijając często trafne argumenty osób komentujących na temat faktycznej sytuacji na Białorusi chodziło mi głownie o to że dziennikarz który pisze na jakiś temat nie może podchodzic do niego z gotową tezą ani ujawniac swojej subiektywnej opinii. Dziennikarz ma obowiązek zapoznac sie z tematem a jezeli jego wiedza jest niewystarczająca zasiegnąc opinii ekspertów i dopiero wtedy zabierac się za pisanie pod kątem czytelnika któremu chce nakreslic temat a nie powielac stereotypy , ze oto za gorami za lasami jest taki kraj jak Białoruś i rządzi tam zły Łukaszenko , a w kraju tym panuje ogolna bieda i ludzie ta głownie piją wódkę i jedzą kartofle z kapustą. Byc moze po przeczytaniu tego typu propagandy ktos poczuje sie lepiej ale to jest dziennikarstwo na poziomie Faktu. Przy takich tekstach program "Warto rozmawiac" Jana Pospieszalskiego to szczyt obiektywizmu.

->
HeadShrinker i wj piszecie w kółko to sa...
|pl
2010.02.23
22:55
HeadShrinker i wj piszecie w kółko to samo. Dlaczego po prostu nie pojedziecie i zamieszkacie na tej Białoruśi, skoro wcale nie jest taka zła? Czytając niektóre fragmenty waszych wypocin, nawet wydaje się być miejscem lepszym do życia niż Polska. Prawda w oczy kole... Tak czy owak tam jest zle i to da się odczuć przebywając tam.

->
Być może powodem, dla którego piszemy w ...
|HeadShrinker
2010.02.24
10:53
Być może powodem, dla którego piszemy w kółko to samo jest fakt ślepego upory tych, których zdanie na temat Białorusi zostało uformowane na podstawie powierzchownych i niezbyt sumiennie napisanych artykułów? Ty jesteś modelowym przykładem człowieka, który w przypadku tematu Białorusi - bazuje na heurystykach i stereotypach. Refleksja jak widać Ci się rzadko zdarza. Nigdzie nie napisałem, że tam jest jakoś specjalnie dobrze - napisałem, że nie jest tak źle jak to zostało opisane. Napisałem również, że znajomym Białorusinom ten artykuł też wydał się przesadzony. Dla przykładu - jeden z nich powiedział, że jak żył na Białorusi lat 18 (teraz jest na stypendium w Polsce) i jak znał tam multum ludzi, z różnych środowisk, tak nigdy nie spotkał się z negatywnymi opiniami dotyczącymi Polaków. Jak mniemam jemu też byś doradził pomieszkanie na Białorusi? Zanim zaczniesz zabierać głoś w jakimś temacie - trochę się w nim rozeznaj.