a
a
Ciągle brakuje nam czasu. Doba mogłaby mieć 30 godzin, konto mogłoby być bardziej zapełnione, ksiądz znów narzeka na grzeszników, a grzesznicy na księdza. Dziecko gra 5-tą godzinę na komputerze, włóczy się po mieście albo uczy się tego, czego nie powinno od mądrzejszych kolegów. Ekspedientka w sklepie znów za wolno obsługuje, a tamten za wolno jedzie… Internet znów się zacina, a my się przecież spieszymy… Całkowicie przewartościowaliśmy świat i definicję czasu.
Chcemy, aby wszystko pojawiło się, kiedy pstrykniemy palcem. Młode małżeństwa kupują kotka zamiast myśleć o dzieciach. Nigdy nie mają wystarczająco pieniędzy, mieszkania, chęci, potem jest już zbyt późno… Zapominają, że to wszystko można zdobyć, wystarczy ciężka praca i myśl, że jest, dla kogo się starać. Wręczamy kolejny prezent dziecku, a przecież największym prezentem jesteśmy my i miłość. O dziwo najlepszym lekarstwem na chorobę życiowego ekspresu bez hamulców jest utrata zdrowia. Widzimy wtedy wszystko, co mogliśmy zrobić, co jest najważniejsze, gdzie popełnialiśmy błąd.
Ważne rzeczy stają się tak naprawdę błahe a to, co omijaliśmy, ważne. Spotykam sąsiadkę - smutną i zamyśloną. Opowiada mi historię kuzynki - Szczęśliwej matki dwójki dzieci. Wraz z mężem wybudowali dom, w którym zdrowie zostawił jej ojciec. Zadłużyli się na 200 tysięcy złotych. Dzwonili na święta z życzeniami. Po kilku dniach odzywa się już tylko tato kuzynki i mówi, że jego córka zmarła. Miała tętniaka.
Zapominamy, że życie jest jak zapalona świeczka. W każdej chwili może zgasnąć. I jak chaotyczny może wydawać się ten tekst, tak chaotyczne jest przecież nasze życie.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS