a
a
Pierwsze święta poza Polską pani Renata spędziła w Izraelu i do dziś wspomina je źle. - Pamiętam jak jadąc autobusem w Wigilię, obserwowałam ulice, wystawy okien sklepowych, ludzi w autobusie, nie spieszących się przechodniów. Nic nie wskazywało na nadchodzące święta - opowiada. - Łzy kręciły się w oczach, gdy wyobraziłam sobie, że jestem tak daleko od rodziny, w obcym kraju. Kryjąc twarz w bluzkę powoli połykałam słone łzy - wspomina Kuksinowicz.
Niedługo później wraz z mężem przeprowadziła się do Johannesburga w RPA, gdzie do dziś prowadzi Galerię Sztuki, w której sprzedaje swoje obrazy malowane pod pseudonimem Rina De Kock. - To urocze państwo. Każdy mieszkający tu stwierdza, że to miejsce rzuca na nas jakiś czar, którego trudno się pozbyć - przekonuje pani Renata. Spędzane w Johannesburgu święta mimo, że z dala od rodziny wspomina z uśmiechem.
ŚWIĘTA POD NAMIOTEM
- Tutaj klimat świąt widać na ulicy gołym okiem. Wszystko przybrane jest pięknymi światłami i motywami świątecznymi. Ludzie nienasyceni są kupowaniem prezentów pod choinkę - relacjonuje pani Renata. Czas świąt, które w Afryce nazywa się Christmas, to okres wakacyjny. Prawie na miesiąc zakłady pracy są zamykane. Odpoczynek zaczyna się ok. 12 grudnia i trwa do 15 stycznia.
- Wolne od pracy dni pozwalają na podtrzymywanie zwyczaju wyjeżdżania na święta nad ocean. Państwo na ten czas jakby zamiera - podkreśla stalowowolanka. - Na drogach pojawia się wtedy wiele samochodów z przyczepami campingowymi, które zmierzają np. do Cape Province (Prowincja Przylądka Dobrej Nadziei) na pola namiotowe, nad Atlantyk lub North czy South Coast nad Oceanem Indyjskim - dodaje.
Pani Renata i jej mąż Marek również spędzali w ten sposób święta. Do dziś wspominają zabawne sytuacje, jakie widzieli na polach namiotowych. - Do końca życia nie zapomnę przystrojonych łańcuchami i światełkami namiotów - mówi Renata Kuksinowicz. - Najśmieszniejszy jednak był widok małego namiotu, do którego ktoś wstawił przystrojoną choinkę. To był szczyt świątecznego dziwactwa - dodaje.
ŚWIĄTECZNE GRILLOWANIE
W Afryce nie obchodzi się Wigilii. Najważniejszy dzień świąt to 25 grudnia, czyli Boże Narodzenie. - Tego dnia Afrykanerzy, czyli biali ludzie, mieszkający od trzech pokoleń w RPA wychodzą ze swoich namiotów wystrojeni w garnitury i idą do kościołów - opowiada Kuksinowicz. - Dla Polaka to niezłe widowisko - dodaje.
Pani Renata podkreśla, że w Afryce nie ma żadnych specjalnych tradycji świątecznych. Boże Narodzenie spędza się w rodzinnym gronie podobnie jak w Polsce. Afrykanerzy spotykają się jednak nie przy syto zastawionym stole, ale przy grillu. - Typowym pokarmem jest baranina na braju, czyli grillu. Do tego podaje się wiele świeżych sałatek i ciasta - mówi stalowowolanka.
Natomiast Zulusi - najliczniejsza grupa etniczna w RPA, zajadają się w święta potrawą z kiszek, którą po ugotowaniu łączy się z sosem i podaje z kukurydzianym grysikiem ugotowanym na twardo. Do tego podaje się alkohol, który nazywa się kompotem. Przyrządza się go plując do środka. - Tutaj nikt nie dba o kulinarne popisy - zaznacza pani Renata. Dzień spotkań rodzinnych, jedzenia i wręczania prezentów nazywa się w Afryce „Świta”.
W POLSKIM GRONIE NA BASENIE
Brak tradycji świątecznych w RPA nie przeszkadza jednak mieszkającym tam Polakom. - Staramy się wypełniać polskie tradycje staranniej niż w Polsce - ocenia pani Renata. - To nasza ambicja narodowa. Nie pozwalamy naszym dzieciom mówić w domu po angielsku i posyłamy je do polskiej szkoły - dodaje.
Kuksinowicz podkreśla, że w święta i przy okazji innych przyjęć spotykają się z zaprzyjaźnionymi polskimi rodzinami. Przy przygotowywaniu świąt dzielą się obowiązkami. - Ktoś lepi smaczne pierogi, inny wędzi pyszne kiełbasy. Radzimy sobie całkiem nieźle - podsumowuje. - Nazywamy się polsko - afrykańską rodziną i tak jest naprawdę - dodaje.
Jest jednak coś w afrykańskich świętach Polaków, o czym my - mieszkający w kraju możemy tylko pomarzyć zimą. - W grudniu tutaj jest środek lata. Każdy w swoim ogrodzie ma basen, więc dla zabawy wchodzimy do niego w czerwonych czapkach mikołajkowych, co dodaje tym świętom zimowego, europejskiego akcentu - podkreśla pani Renata. - Równie egzotycznym elementem są czarnoskórzy mężczyźni wystrojeni w czerwone mikołajkowe ubrania - dodaje.
Przeczytaj też: Boże Narodzenie na emigracji: spaghetti i klopsy
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS