autor: Łukasz Anioł/Wojciech Chodorek / 27.04.2010
a |a |a

Wasilewski: wychodzimy po to żeby wygrać (wywiad)

O nastrojach w drużynie zielono-czarnych, porażkach i nadziejach oraz kibicach TR24 rozmawia z Pawłem Wasilewskim.

zdjecia/2010/04/28/100_3329.JPG
fot. Wojciech Chodorek +

TR24: Jakie nastroje panują w drużynie przed meczem z Flotą po ostatnich słabych wynikach z Wisłą i z MKS-em Kluczbork?

Paweł Wasilewski: Nastroje przed każdym meczem są bojowe. Wiadomo, że na każdy mecz wychodzimy po to żeby wygrać, niestety nie udaje się nam to w tym sezonie w ogóle. Wygraliśmy tylko jeden mecz na cały sezon. To jest naprawdę tragedia. Oczywiście w środę wyjdziemy z takim nastawieniem jak na każdy mecz, będziemy chcieli w końcu wygrać.

TR24: Po Tobie i drużynie zawsze można się spodziewać walki. Teraz będziecie grać o honor i prestiż?


Paweł Wasilewski: Dokładnie. Teraz gramy dla siebie i dla kibiców, chociaż jest ich coraz mniej. Ale to my jesteśmy temu winni. W sobotę było mało kibiców. Być może chcieli oglądnąć mecz Wisły Kraków z Lechem Poznań.

TR24: A może wina leży gdzie indziej np. w zarządzie?

Paweł Wasilewski: Wiadomo, że po części wina leży po każdej stronie, ale to my wychodzimy na boisko, my gramy, a nie zarząd.

TR24: Brakuje Wam też trochę szczęścia.

Paweł Wasilewski: Oczywiście. Już w tej rundzie powinniśmy mieć chyba 12 punktów. Jak choćby mecze w Katowicach czy Bielsku Białej, gdzie praktycznie mieliśmy sześć punktów. W meczu z Kluczborkiem przy stanie 1-0 mieliśmy dwie 100 proc. sytuacje. Gdybyśmy je wykorzystali to pewnie trzy punkty zostałyby w Stalowej. Jeżeli chodzi o rzut karny, to chłopaki z obrony mówili, że karnego na pewno nie było. My takiego karnego w życiu nie dostaliśmy.

TR24: Ale ogólnie mecz z Kluczborkiem był dobry w Waszym wykonaniu.

Paweł Wasilewski: Mecz niezły. Mieliśmy sytuacje na 2-0, a wiadomo, że zwykle tak jest, że przy stanie 2-0 czy 3-0 jest już po meczu.

TR24: Piękne bramki strzeliliście…

Paweł Wasilewski: Bramka Krzyśka Treli to stadiony świata. Kibice powinni przychodzić na mecze, chociażby dla bramek, takich jak te. Powinniśmy ten mecz wygrać, ale niestety tym razem nie udało się.

TR24: Jak czuje się Twój brat Marcin, zawodnik Anderlechtu Bruksela?

Paweł Wasilewski: Już w miarę dobrze. On oczywiście chciałby za dwa tygodnie już zagrać. Grają wtedy ostatni mecz u siebie. Chciałby tak symbolicznie, chociaż na pięć minut wejść. Ale nie wiadomo czy się uda, bo jednak ból jest jeszcze odczuwalny. W prawej części stopy nie ma czucia, ale lekarze mówią, że to ma z czasem minąć.

TR24: Zatem życzę powodzenia we środę i szybkiego powrotu na boisko dla brata.


autor: Łukasz Anioł/Wojciech Chodorek / 27.04.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz