autor: Kamil Walter / 19.11.2010
a |a |a

Bike trial - w pogoni za pełnią życia

Łączy w sobie elementy akrobatyki i ekstremalnych ewolucji z ponad trzydziestoletnią historią. Już wkrótce stać się może jedną z dyscyplin olimpijskich. Uprawiany przez rzesze młodych ludzi na całym świecie - bike trial jest najbardziej widowiskową formą sportu rowerowego.

Łukasz Szczęsny "Szczęki" Łukasz Szczęsny "Szczęki"
fot. Kamil Walter

dodatkowe zdjęciaZobacz więcej zdjęć w galerii! +

Łukasza Szczęsnego "Szczękiego" spotkałem przy jednym z tarnobrzeskich banków, gdzie trenuje doś często. Jak sam mówi, do jazdy nadaje się praktycznie każde miejsce - od osiedlowych murków po bardziej wyrafinowane, gdzie ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Jego przygoda z trialem trwa już około sześciu lat. W 2003 roku spotkał chłopaka, który skacząc i wykonując różne ewolucje na rowerze, zainspirował go. - Strasznie mnie wtedy wzięło...nie mogłem przestać o tym myśleć, bardzo chciałem spróbować - wspomina Łukasz.

TRENINGI I SUKCESY

Dla chłopaka rozpoczęcie zabawy z trialem było czystą frajdą. I mimo wielu sukcesów, wciąż podchodzi do tego w ten sposób. Treningi były jedynie mało istotnym elementem - dodatkiem do całej zabawy, niełatwym, ale pożytecznym i skutecznym. - Na początku ćwiczenia zajmowały mi po osiem godzin dziennie, a jeździłem praktycznie każdego dnia, w każdej wolnej chwili - mówi Łukasz. Wkrótce zaczęły pojawiać się kontuzje. Im więcej nabierał doświadczenia, tym cięższych doznawał urazów. Najpoważniejszy - kręgosłupa, zmusił go do półrocznej rehabilitacji. Miał przed sobą wózek inwalidzki, albo pełny powrót do zdrowia i rozpoczęcie treningów. Wybrał zdrowie.

Łamiąc zalecenia lekarza, kategorycznie mówiące o jeździe tylko i wyłącznie dwa razy w tygodniu, Łukasz robił to codziennie. Mając w świadomości niebezpieczeństwo kalectwa, starał się, aby już wkrótce zmierzyć się z innymi miłośnikami bike trial'u. Pierwsze sukcesy nadeszły dość szybko i nieoczekiwanie. Był marzec 2006 r., wraz z grupą znajomych skupionych wokół mieleckiego klubu Sokół, wystartowali w Drużynowych Mistrzostwach Polski, zajmując trzecie miejsce. - To było niesamowite, pierwsze zawody, nerwy, siedem ekip...i trzecie miejsce - podkreśla "Szczęki".

Potem przyszedł czas na starty indywidualne. Bez odpowiedzialności za zespół, tylko on, i przeszkody. Nie sposób wymienić wszystkich triumfów, zawody w których zajmował miejsca na podium. Tylko w 2006 roku zdobył tytuł wicemistrza Lubelszczyzny. Rok 2008 przyniósł ze sobą kolejne zawody tym razem w Rzeszowie, na których był pierwszy oraz ogólnopolskie w Nowym Targu - zajął trzecie miejsce.

SPONSOROWANY I NIEDOCENIONY

Było tylko kwestią czasu, kiedy do Łukasza odezwie się sponsor. Istotnie, od dwóch lat Łukasz jeździ pod skrzydłami największego w Polsce sklepu trialowego. Zdaje sobie sprawę, że ma szczęście. W naszym kraju tylko około dziesięciu, może piętnastu osób może liczyć na wsparcie. - Takie są realia, i mimo tego jesteśmy w samej światowej czołówce. Spójrz, ostatnio na zawodach w Australii, drugie miejsce - tytuł wicemistrza świata zajął Rafał Kumorowski  - przypomina Łukasz.

Dla młodych sportowców liczy się każde wsparcie. Nie chodzi tu tylko o sponsoring, wiele do zaoferowania ma również szkoła - przydzielając stypendia sportowe, czy udostępniając miejsca do treningów. W przypadku "Szczękiego" to właśnie szkoła zawiodła. Studiując, trudno jest mu pogodzić częste wyjazdy z napiętym grafikiem zajęć na uczelni. Składając podanie o przyznanie subwencji, był jak najlepszej myśli. Niestety nie udało się, głównie ze względu na praktycznie zerową popularność i znajomość trialu wśród rektorów. - Trochę się rozczarowałem, bo oprócz mnie o stypendium starali się chłopaki mający jakieś osiągnięcia w szachach i tańcu towarzyskim - wspomina Łukasz.

TARNOBRZESKI TRIAL PARK

Dzięki jego pasji i zaangażowaniu, już wkrótce w Tarnobrzegu powstanie miejsce dla zapalonych miłośników jazdy ekstremalnej. Wszystko przy wsparciu OSiRu, który zajął się organizacją i przygotowaniem terenu. Kończą się właśnie ostatnie przygotowania. - Jestem jakby koordynatorem całego przedsięwzięcia, głównie ode mnie zależeć będzie ogólny wygląd parku - wyjaśnia. - Trial Park powstaje w bliskim sąsiedztwie z istniejącym już Skate Parkiem i będzie ciekawą alternatywą dla wielu młodych ludzi szukających zajęcia, a być może wykształci się tutaj przyszły
mistrz świata? - W dalszej perspektywie są również zawody. Zobaczymy, byłoby nieźle zorganizować coś takiego u nas, najbliższym miejscem, które nadaje się do podobnych rzeczy jest Mielec, który realizuje je od trzech lat - dodaje. Rozmawiałem już w tej sprawie z władzami OSiRu i w pełni mogę liczyć na pomoc. Prawdopodobny termin to przyszły rok - prognozuje Łukasz.

Dla Łukasza najważniejszy jest fakt, że miasto będzie miało profesjonalne miejsce, zaplecze w którym trialowcy będą mogli rozwijać swoje umiejętności. Zamiast skupiać się na zaczepkach ludzi, zarzucającym im wandalizm, zwrócą się ku zabawie w sportowej formie. Dla tej wygody i dla czegoś ważniejszego: zapomnienie w zabawie.


autor: Kamil Walter / 19.11.2010
 
Dodaj komentarz
Komentarze (1)

->
Dobry artykuł, fajnie, że ktoś pisze o m...
|megig
2009.10.09
11:18
Dobry artykuł, fajnie, że ktoś pisze o młodych utalentowanych osobach