a
a
W półfinale tarnobrzeżanki zmierzą się z niezwykle mocną drużyną z Władywostoku.
W niedzielny wieczór tarnobrzeska drużyna pokazała nie tylko twardy charakter, w meczu trwającym trzy godziny, wariant maderski, czyli Qian, Xiao i Stefańska doskonale wypełnił swoją zwycięską misje, dostarczając przy okazji wielu emocji licznie zgromadzonej w hali OSiR publiczności.
Pierwszy pojedynek wieczoru to popis defensywnej gry Małej, z którą Anna Carina Jonsson w żaden sposób nie mogła sobie poradzić. Jako druga, do stołu podeszła Zhou Xiao, mając za przeciwniczkę fenomenalną Fu Yu. Na Bobasie klasa rywalki najwyraźniej nie zrobiła wielkiego wrażenia, Zhou grała swoje, ambitnie walcząc o każdy punkt. Ofensywa tarnobrzeżanki najwyraźniej zaskoczyła rywalkę, tracącą momentami pewność siebie. Do pełnego szczęścia gospodyni zabrakło niewiele, jednak odrobione przez Xiao dwa sety, wyraźnie zdeprymowały rywalki.- Szkoda tych końcowych piłek przegranych przez Bobi, tym bardziej, że grała dziś naprawdę świetnie – skomentowała Qian.
Trzeci pojedynek pomiędzy Kingą Stefańską a Belgijką Karen Odencamp wzbudził największe emocje tego wieczoru. Nieprzewidywalna kapitan tarnobrzeskiego zespołu i tym razem pokazała, że walecznością i ambicją może pokonać każdą rywalkę. Zwyciężając 3:2 zrewanżowała się tym samym przeciwniczce, za porażkę na Maderze w identycznym stosunku setów. – Niejednokrotnie słyszałam opinie, że swoją grą potrafię doprowadzić kibiców do stanów przedzawałowych – komentowała Stefańska.- Cóż mogę powiedzieć, taka moja rola – dodała z uśmiechem.
Na szlagier wieczoru, czyli mecz pomiędzy Li Qian a Fu Yu czekali wszyscy amatorzy tenisa, zgromadzeni w hali. Dwa pierwsze sety były bez historii, Li najwyraźniej nie potrafiła znaleźć skutecznej recepty na grę przeciwniczki. Przełamanie nastąpiło w trzeciej odsłonie, wygranej pewnie przez tarnobrzeżankę do sześciu. Niestety, w bardzo wyrównanym czwartym secie, górą okazała się być bardziej doświadczona zawodniczka przyjezdnych. - Szkoda, że dziś przegrałam z Fu, w końcu znalazłam na nią sposób, niestety, brakło mi trochę szczęścia, jestem też bardzo zmęczona po występach w turnieju Top 12 - powiedziała Li. - Mała wygrała strategicznego seta, po którym już wiedziałem, że każde zwycięstwo Zhou daje nam przepustkę do pierwszej czwórki – tłumaczył Nęcek.
Po meczu Li Qian w dwumeczu był remis, zarówno w zdobyczy punktowej jak i setowej. „Kropkę nad i” postawiła w ostatnim pojedynku Zhou Xiao, wygrywając z Anną Cariną Jonsson w identyczny sposób jak na Maderze, czyli bez straty seta. - Trzeba ogromnej odporności psychicznej, aby w kluczowym momecie rozegrać tak świetne spotkanie – skomentowała grę koleżanki Stefańska - O niczym tak bardzo nie marzyłam przez ostatnie dwa tygodnie, jak o tym, żeby menadżerowi drużyny przeciwnej zetrzeć zwycięstwem brzydki uśmiech z twarzy, który się tam pojawił po ich wygranej w Portugalii. Bardzo się cieszę, że udała nam się ta sztuka– dodała.
Po meczu trener Nęcek nie krył zadowolenia - Z jednej strony jesteśmy bardzo szczęśliwi z powodu wygranej, tym bardziej, że zakładaliśmy na ten sezon ósemkę a jesteśmy w czwórce. Przed nami pojedynek z niezwykle trudnym przeciwnikiem, drużyną z Władywostoku, z którą praktycznie żadna ekipa europejska nie ma zbyt dużo szans na wygraną – powiedział. – Już myślę o tym, czy będziemy mieli za co tam pojechać, jest to bowiem olbrzymi wysiłek finansowy dla naszego klubu - dodał.
KTS Forbet OWG Tarnobrzeg – ADC Ponta Do Pargo – Calheta Madeira 3:2.
Li Qian – Anna Carina Jonsson 3:0 (11-6, 11-5, 11-3)
Zhou Xiao – Fu Yu 2:3 (11-9, 8-11, 11-5, 9-11, 7-11)
Kinga Stefańska – Karen Odencamp 3:2 (11:4, 9:11, 11:7, 7:11, 11:9)
Li Qian – Fu Yu 1:3 (5:11, 9:11, 11:6, 9:11)
Zhou Xiao - Anna Carina Jonsson 3:0 (11:5, 12:10, 11:5).
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS