Mecz rozpoczął się dynamicznie. Kilka ciekawych akcji po obu stronach boiska. Już w 11 minucie mieliśmy szansę na zyskanie przewagi - po rzucie rożnym Treli, akcję próbował wykończyć Longinus Uwakwe - bez efektu.
Chwilę później Tomasz Wietecha faulował pomocnika śląskiej drużyny, Bartosza Iwana, we własnym polu karnym. Arbiter podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił w 24 minucie Krzysztof Kaliciak. Kwadrans później ten sam zawodnik podwyższył wynik na 2:0.
Od 63 minuty GKS grał już w dziewięciu - Mateusz Sroka i Adrian Napierała zeszli z boiska z czerwonymi kartkami. Mimo tej przewagi, stalowowolanom długo nie udało się oddać skutecznego strzału na bramkę rywala.
Po wielu nieudanych próbach, grająca bez pomysłu Stal w końcu zdobyła bramkę. Honor drużyny uratował w doliczonym czasie Jurij Mychalczuk.
Trener GKS Katowice - Adam Nawałka, nie krył zadowolenia. - Udało nam się przełamać złą passę i zdobyliśmy pierwsze zwycięstwo na wyjeździe - powiedział.
Jak oznajmił Przemysław Cecherz, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla przegranego meczu. - Największą bolączką jest obrona, to po jej błędach tracimy bramki - powiedział tuż po spotkaniu - Zdaję sobie sprawę, że moja sytuacja w klubie jest bardzo trudna, jestem do dyspozycji zarządu. Jeśli będzie mi dane, to zrobię wszystko aby poskładać zespół na środowe spotkanie w Gorzowie Wielkopolskim - dodał
Stal Stalowa Wola - GKS Katowice 1:2
Bramki:
Stal: Mychalczuk 93'
GKS: Kaliciak 24', 39'
Składy:
Stal: Wietecha - Szymiczek, Treściński (77' Czpak), Piszczek, Lebioda, Olszewski (46' Stachowiak), Uwakwe, Migalewski, Trela, Mychalczuk, Salami (47' Wasilewski).
GKS: Gorczyca - Sroka, Kamiński, Napierała, Niechciał, Goncerz, Cholerzyński, Hołota, Plewnia (85' Uszalewski), Iwan (74' Mikulenas), Kaliciak (68' Nowak).
Żółte kartki:
Wietecha, Migalewski, Treściński (Stal), Kamiński, Sroka, Iwan, Goncerz (GKS)]
Czerwone kartki:
Napierała, Sroka (GKS)
Sędziował:
Tomasz Grabowski (Kluczbork).