a
a
Jak będzie radził sobie zespół Stali bez najskuteczniejszego gracza - Jarreda Loyda, przekonamy się w kolejnych spotkaniach PLK.
Pierwsze dziesięć minut spotkania to popis miejscowych. Twarda skuteczna obrona, szybkie kontrataki, dwie „trójki" Miszczuka i zielono - czarni prowadzili 13 punktami. Ozdobą tej części gry i całego meczu była dwójkowa akcja rodem z NBA Loyda i Godbolda: typowego alley oop'a efektownym wsadem zakończył Godbold.
STREFA ZASTOPOWAŁA „STALÓWKĘ"
Drugą kwartę dwoma celnymi rzutami zza lini 6,25 metra rozpoczął Wołoszyn. Kibice w hali MOSiR zaczęli zastanawiać się iloma punktami podopieczni Pamuły zmiażdżą inowrocławian. Jednak to goście seryjnie zaczęli zdobywać punkty. Zmienili system obrony z „jeden na jeden" na „strefę". Stalowcy nie mieli sposobu by przedrzeć się pod kosz gości, dodatkowo mnożyły się straty, a o jakości gry decydowała nerwowość i niedokładność. Sportino szybko odrobiło starty i na przerwę schodzili przegrywając tylko jednym oczkiem 40:39.
TWARDA WALKA
Trzecia część gry to prawdziwa męska walka o każdy fragment parkietu i każdą piłkę. Wynik oscylował wokół remisu. W drużynie gości nie do zatrzymania był mierzący 213 cm wzrostu Tomasz Kęsicki i skuteczny na dystansie Wiaczesław Rosnowski. - Wytrzymaliśmy presję dzięki dobrej obronie oraz dobrej skuteczność w ataku. Dołożyliśmy dwie, trzy trójki, których brakowało nam we wcześniejszych meczach i to zadecydowało, że z dwóch czy jednego punktu różnicy zrobiła się taka przewaga - podsumował ten fragment gry trener Pamuła. Na kilka sekund przed końcem trzeciej odsłony spotkania celną „trójką" popisał się kapitan Stali Rafał Partyka, dzięki któremu gospodarze prowadzili 11 punktami.
OWACJA DLA LOYDA
Stal wyraźnie dominowała na dystansie trafiając w całym meczu 13 razy na 29 prób (44 proc. skuteczności). W tym aspekcie koszykarskiego rzemiosła przyczyny porażki swojej drużyny upatrywał opiekun Sportino. - Pierwsza połowa nie była zła w naszym wykonaniu. Zagraliśmy dobrze strefą. W drugiej Stal dobrze rzucała zza linii 6,25 m., przez to nie udało nam się wygrać - powiedział podczas konferencji prasowej Aleksander Krutikow.
Do ostatniej syreny zielono - czarni kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie, zwyciężając ostatecznie różnicą 15 punktów. Po ostatniej syrenie kibice owacją na stojąco podziękowali rozgrywającemu już nie Stali, a Turowa Zgorzelec - Jarredowi Loydowi za dwadzieścia ligowych spotkań w barwach beniaminka z Podkarpacia. Loyd dał się poznać stalowowolskiej publiczności jako skromny, ambitny i efektowny koszykarz, bez którego trenerzy będą mieli problem z obsadzeniem „jedynki".
- Pragnę podziękować Stali, za to, jak mnie zaakceptowali. Dziękuję także fanom, cudownym kibicom - mówił na pożegnanie Loyd.
Stal: Wołoszyn (21), Godbold (19), Loyd (11), Gabiński (10), Miszczuk (10), Partyka (8), Klima (3), Malczyk (2), Andrzejewski (2)
Sportino: Kęsicki (19), Day (17), Rosnowski (13), Bogavac (9), Greene (6), Łuszczewski (3), Żytko (2), Storożyński (2) Stanevicius, Wierzbicki
Sędziwie: Andrzej Zalewski, Artur Fiedler, Janusz Kiełbiński
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS