a
a
Zwycięstwo w Warszawie pokazało, że koszykówka to wyjątkowo zespołowa dyscyplina sportu.
Początek spotkania nie zapowiadał wysokiego i pewnego zwycięstwa „Stalówki", ponieważ młody, ambitny zespół Polonii skutecznie bronił i wyprowadzał szybkie kontry. Efektem tego było prowadzenie po pierwszej kwarcie 21:18.
POPIS GOŚCI
Podopieczni trenera Pamuły szybko wzięli się w garść, zaczęli odrabiać straty i wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca meczu. Kluczem do sukcesu okazała się twarda obrona, z której wynikała duża ilość przechwytów. Stalowcy przede wszystkim królowali na desce. W całym spotkaniu zebrali 37 piłek, z czego aż 18 pod atakowaną tablicą.
Dla porównania, Polonii w całym spotkaniu udało się zebrać tylko 26 piłek. „Stalówka" imponowała spokojem w rozegraniu akcji, a ciężar gry spoczywał na kilku zawodnikach m.in. na Marcinie Malczyku, który w tym spotkaniu zdobył 13 punktów. Miał też osiem zbiórek i cztery przechwyty. Jedynym graczem, który próbował stawić czoło zielono - czarnym był doświadczony center Leszek Karwowski, autor 18 punktów.
ODMIENNE NASTROJE
To zwycięstwo podniesie zapewne morale koszykarzy Stali, ponieważ tuzów tej ligi mają już za sobą. Teraz pozostaje im walka z drużynami o mniejszym potencjale i szansa na czołową ósemkę wydaje się możliwa do zrealizowania. Ekipa z Podkarpacia zajmuje w dalszym ciągu 10 lokatę, ale decydujące wydają się być najbliższe spotkania, w tym z Treflem Sopot, które rozegrają już przed własną publicznością.
Po tej porażce Polonia ogranicza praktycznie do minimum swoje szanse na bezpieczny ligowy byt, ponieważ razem ze Sportino zamykają tabelę PLK.
Polonia 2011: Karwowski (18), Śnieg (8), Bigus (5), Lewandowski (5), Pamuła (5), Jankowski (5), Mokros (4), Berisha (2), Dudkiewicz (2), Kolowca (2), Wilczek, Linowski.
Stal: Godbold (16), Malczyk (13), Andrzejewski (13), Wołoszyn (11), Loyd (10), Gabiński (8), Miszczuk (5), Pydych, Klima.
Sędziowie: Andrzej Zalewski, Roman Kuczyński, Bartłomiej Wojdak.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS