a
a
To już kolejna minimalna porażka koszykarzy Stali w końcówce spotkania.
Początek spotkania należał do gości ze stolicy, którzy rozpoczęli z wielkim animuszem i po chwili prowadzili 6:0. Gospodarze szybko otrząsnęli się, doprowadzając do wyrównania. Jak ważni są czarnoskórzy gracze na tym poziomie rozgrywek Stalowcy przekonali się w końcówce kwarty kiedy to Miller rzutami z dystansu dał prowadzenie „Czarnym Koszulom".
- Koniecznie musimy zminimalizować ilość popełnianych błędów. Polonia zagrała znakomicie w ataku - mówił po spotkaniu najskuteczniejszy wśród Stali David Godbold.
Druga odsłona widowiska przy ul. Hutniczej to kapitalna gra zielono - czarnych. Skuteczność na dystansie, twarda defensywa i konsekwencja taktyczna zdezorientowały przyjezdnych i do przerwy gospodarze prowadzili 41:35.
UPADLI LECZ POWSTALI
Trzecia część widowiska w wykonaniu Stali przypominała wykres sinusoidy. Forma i jakość gry była w początkowych fragmentach żenująco słaba. Tylko dzięki nieskutecznej grze podopiecznych trenera Kamińskiego drużyna z Podkarpacia nie przegrywała wysoko. Strzelecką niemoc miejscowych przełamał dopiero David Godbold, który dał sygnał do ataku. Pod nieobecność kontuzjowanego Michała Gabińskiego więcej czasu na parkiecie spędzali Klima i Andrzejewski. Szczególnie ten drugi w końcówce trzeciej części gry imponował skutecznością, raz za razem zdobywając punkty.
DRAMATYCZNA KOŃCÓWKA
Ostatnie dziesięć minut gry to słaba gra Stalowców w ataku. Koszykarze ze Stalowej Woli wyglądali tak jakby bali się tego, że mogą wygrać to spotkanie i zapewnić sobie ligowy byt bez konieczności oglądania się na innych. Słaba organizacja gry, brak pomysłu na akcje, mnożące się straty były niczym woda na młyn dla Polonistów, którzy odrobili straty i wyszli na minimalne prowadzenie.
W „Stalówce" brakuje klasowego playmakera, który w kluczowych momentach pociągnąłby grę hutników. - Powodem porażki jest brak w naszym zespole rozgrywającego, który w trudnych momentach wziąłby na siebie ciężar pokierowania zespołem - podsumował trener Bogdan Pamuła.
Kibice zgromadzeni w hali MOSiR mieli nadzieję na zwycięstwo, gdy kilka sekund przed końcem meczu Alexander trafił tylko jeden rzut wolny. Trener Pamuła poprosił o czas, by dokładnie rozrysować ostatnią akcję. Losy meczu miał rozstrzygnąć Andrzejewski. Jednak jego rzut z trudnej pozycji nie znalazł drogi do kosza i ze zwycięstwa cieszyli się gracze z Warszawy.
Mimo porażki sympatycy koszykówki w naszym regionie będą mogli w następnym sezonie znów podziwiać najlepszych graczy i najlepsze akcje. Na utrzymanie „Stalówki" w PLK na cztery kolejki przed końcem złożyła się porażka Polonii 2011 Warszawa z AZS Koszalin 109:112.
Stal: Godbold 16, Andrzejewski 14, Pydych 11, Miszczuk 9, Klima 9, Wołoszyn 7, Partka 2, Malczyk 1
Polonia: Miller 17, Alexander 13, Hughes 11, Perka 7, Nowakowski 6, Nana 6, Frasunkiewicz 6, Bacik 4, Przybylski, Ludwin
Sędziwie: Jakub Zamojski, Roman Putyra, Robert Mordal
Chopin miał problem z wiarą, ale kiedy poczuł, że to jego ostatnie chwile, uległ księdzu i wierze. Jak trwoga to do Boga...
Jerzy Zelnik, polski aktor filmowy i teatralny
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS