autor: Łukasz Anioł / 12.01.2010
a |a |a

PLK: na Podkarpaciu rządzi Znicz

Czarna seria koszykarzy Stali wciąż trwa. Czwartą z rzędu porażkę ponieśli w Jarosławiu ze Zniczem przegrywając 83:94 (21:21, 19:21, 20:19, 23:33). W „Stalówce" zawiedli wszyscy z wyjątkiem grającego niewiele ponad sześć minut Pawła Pydycha.

 Kolejny wyjazd Stali i kolejna porażka. Kolejny wyjazd Stali i kolejna porażka.
fot. Piotr Morawski +

Początek spotkania to wyrównana walka na parkiecie. Żadna z drużyn nie mogła wyraźnie odskoczyć, a wynik oscylował wokół remisu. Zielono - czarni sprytnie wykorzystywali wysokich graczy pod koszem. Gospodarze zaś, skutecznie grali na dystansie, trafiając co rusz zza linii 6,25 m.

BRAWO PYDYCH

Druga kwarta rozpoczęła się pomyślnie dla gospodarzy, którzy zagęścili obronę, i wyprowadzali skuteczne ataki. Koszykarze Stali nie mogli powstrzymać ani Williamsona, ani Chappella. Dopiero wejście na parkiet Pawła Pydycha, za Loyda, uspokoiło grę ofensywną przyjezdnych. Wychowanek „Stalówki" najpierw ładnie przedarł się pod kosz zdobywając dwa punkty, chwilę potem skutecznie przechwycił piłkę w obronie, by za moment trafić „trójkę" z ośmiu metrów. Wrzeszczał mobilizująco na kolegów, dokładnie ustawiając każdą akcje. To on zakończył celnym rzutem za trzy pierwszą połowę zmniejszając prowadzenie Znicza do dwóch oczek 42:40.

Bardzo dobrze trzecią kwartę rozpoczęli goście. Twardo grali w obronie, zaczęli trafiać Amerykanie Loyd i Godbold. Jednak wystarczyła chwila nieuwagi, brak koncentracji i nie upilnowanie Maysa by jarosławianie szybko doprowadzili do wyrównania. Znów gra toczyła się na styku, kosz za kosz.

MAYS 3×3

Przed ostatnią odsłoną gospodarze prowadzili jednym oczkiem. Zapowiadała się, więc dramatyczna i emocjonująca końcówka. Niestety amerykański rozgrywający Znicza Keddric Mays, trzema trójkami z rzędu praktycznie przesądził losy spotkania. Gościom zabrakło ambicji i woli walki. Brakowało zawodnika, który pociągnąłby grę w ofensywie. Loyd i Godbold indywidualnymi akcjami próbowali zdobywać punkty, Miszczuk mając na koncie cztery faule odpuszczał w obronie. Kibice na stojąco oglądali końcówkę spotkania, oklaskując zawodników Znicza, którzy sukcesywnie powiększali przewagę, wygrywając ostatecznie 94:83.

Znicz: Chappell (26), Mays (25), Williamson (22), Zabłocki (13), Witos (4), Sarzało (3), Szczotka (1), Mikołajko, Gazarkiewicz

Stal: Loyd (19), Wołoszyn (15), Miszczuk (14), Godbold (10), Pydych (8), Klima (5), Andrzejewski (4), Gabiński (4), Malczyk (2), Kasiulevicius (2)

Sędziowie: Jakub Zamojski, Andrzej Zalewski, Paweł Białas


autor: Łukasz Anioł / 12.01.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz