a
a
Od pierwszych sekund spotkania na parkiecie dominowała twarda, męska walka. Żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć choćby na kilka punktów. Wynikało to ze stawki tego spotkania, ponieważ obie drużyny dzieliły w tabeli tylko dwie pozycje. W akcjach ofensywnych z obu stron emanowała nerwowość. Po solidnej obronie w końcówce pierwszej kwarty i szybkich kontratakach, zielono - czarni odrobili kilka punktów i schodzili na dwuminutową przerwę mając dwa punkty straty.
ROZPRASZAJĄCE TRĄBKI
Kibice „Stalówki" przy wejściu na halę otrzymali gadżet w postaci zielonych trąbek, które miały przeszkadzać w ofensywnej grze sopocian. Trzeba przyznać, że huk instrumentów robił piorunujące wrażenie i niejednokrotnie przeszkadzał gościom w oddawaniu celnych rzutów. Szczególnie w drugiej kwarcie, którą podopieczni Bogdana Pamuły wygrali siedmioma oczkami. Stal grała szybko i pomysłowo w ataku.
W 18 minucie po punktach Gabińskiego prowadzili 33:32. Goście znad morza nieprzepisowo zatrzymywali koszykarzy Stali, szybko łapali faule zespołowe i gospodarze mogli wykazywać się skutecznością rzutów wolnych. Niestety nie powalała ona z nóg, ponieważ w całym meczu na 24 próby zawodnicy ze Stalowej Woli trafili tylko 16 razy. Na przerwę schodzili z czteropunktową przewagą.
A TO PREZYDENT!
Wierny swojej drużynie prezydent Sopotu Jacek Karnowski razem z kilkunastoma kibicami znad morza wspierał dopingiem koszykarzy Trefla. To dzięki niemu koszykówka na najwyższym poziomie rozgrywkowym pozostała w Sopocie po przeniesieniu drużyny Prokomu do Gdyni. Miły gest w jego kierunku wykonał spiker zawodów Adam Krotoszyński, ofiarując pamiątkowy kalendarz Stali.
„Trąbki kibica" to nie jedyna atrakcja, którą przygotował klub dla sympatyków koszykówki. W przerwie spotkania dziewczęta ze stalowowolskiej grypy cheerleaderek „Volta" umilały kibicom czas swoimi umiejętnościami.
KADZIULIS - ZMORA STALI
Na drugie dwadzieścia minut bardziej skoncentrowani i pewni siebie wyszli sopocianie. Szczególnie groźny okazał się litewski rzucający Gintaras Kadziulis. Raz po raz trafiał zza linii 6,25 m, a miejscowi nie potrafili go zneutralizować. Stalowcy zaczęli tracić głupio piłki w ataku. Nie trafiali z czystych pozycji. Dodatkowo na kilka minut przed końcem parkiet musieli opuścić kolejno Gabiński i Miszczuk z powodu pięciu przewinień. Na domiar złego kontuzji nabawił się Tomasz Andrzejewski i Stal pozostała bez centra.
Na 19 sekund przed końcem Stal przegrywała tylko dwoma punktami, a przy piłce był rozgrywający Jarred Loyd. Kibice obserwując ostatnie minuty na stojąco westchnęli z żalem i niedowierzaniem, gdy piłka po rzucie czarnoskórego playmakera nie wpadła do kosza.
Koszykarze z Podkarpacia przerwali akcję gości faulem, a na linii rzutów wolnych stanął Kadziulis. Huk trąbek osiągnął apogeum, decybele przekraczały wszystkie dopuszczalne limity. Mimo to Litwinowi nie zadrżała ręka i ustalił wynik spotkania na 65:69.
Stal: Miszczuk (16), Loyd (12), Andrzejewski (11), Godbold (8), Gabiński (8), Wołoszyn (6), Malczyk (2), Klima (2), Partyka.
Trefl: Kadziulis (19), Kitzinger (12), Kinnard (10), Stefański (8), Kuzminskas (7), Ratajczak (6), Malesa (5), Hawkins (2), Kowalczuk, Hlebowicki.
Sędziowie: Janusz Calik, Wojciech Imiołek, Wojciech Liszka.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS