autor: Łukasz Anioł / 14.03.2010
a |a |a

PLK: frajerska porażka Stali

Koszykarze Stali Stalowa Wola przegrali trzecie z rzędu spotkanie. Tym razem ulegli we własnej hali Kotwicy Kołobrzeg 71:79 (14:17, 24:20, 22:20, 11:22). Kibice po raz pierwszy w sezonie dali do zrozumienia, że oczekują zaangażowania i gry do końca.

Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na parkiecie był David Godbold, autor 20  punktów. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na parkiecie był David Godbold, autor 20 punktów.
fot. Piotr Morawski +

Pierwsze minuty meczu należały do Kotwicy, która rozpoczęła z wielkim animuszem od prowadzenia 6:0. Pierwsze punkty dla zielono – czarnych zdobył rzutem za „trzy” Michał Gabiński. Od tego momentu trwała wyrównana walka.

Stalowcy popełniali mnóstwo prostych, niewymuszonych błędów zarówno w defensywie jak i ataku. Proste piłki gubił Miszczuk, Partyka rozgrywał piłkę bez koncepcji, dodatkowo już po kilku minutach kapitan Stali złapał trzy przewinienia. W jego miejsce pojawił się na parkiecie Paweł Pydych i od tego momentu gra hutników wyglądała zdecydowanie lepiej. 

ZNAKOMITY GODBOLD

Znakomita gra Amerykanina Davida Godbolda i jego dwa celne rzuty zza lini 6,25 m. sprawiły, że „Stalówka” wyrównała stan meczu. Pierwsza kwarta skończyła się celną „trójką” Adama Harringtona. Pierwsze skrzypce wśród hutników rozgrywał jedyny obcokrajowiec wśród gospodarzy – Godbold, który efektownie punktował, a w obronie popisał się dwoma skutecznymi blokami.

Druga odsłona widowiska to wyrównana gra, którą celną trójką w ostatniej sekundzie zakończył Godbold. Trzecia część meczu przebiegała pod dyktando podopiecznych Pamuły. Ważne punkty zdobywali Wołoszyn i Andrzejewski. Po akcji dwa plus jeden Michała Gabińskiego zielono- czarni prowadzili 48:41. Kibice zgromadzeni w hali MOSiR przekonani byli, że to przełomowy moment gry i ich pupile dowiozą zwycięstwo do końca.

NIESMAK PO MECZU

Czwarta odsłona widowiska to niestety fatalna gra gospodarzy, którzy w tej kluczowej części meczu zdobyli zaledwie 11 punktów. Fatalnie pudłowali kolejno Miszczuk, Wołoszyn, Partyka, co skrzętnie wykorzystali „Czarodzieje z Wydm”. W najważniejszych momentach nie mylił się Harrington, indywidualnymi akcjami ogrywał Stalowców Omni Smith. Fani Stali zdegustowani nieporadnością koszykarzy wykrzykiwali: „Co to jest?!”, „Gamonie!”.

- Kibic może zrozumieć porażkę, gdy zawodnicy walczą, ale nie wybaczy braku ambicji i zaangażowania. Płacimy za bilety, dopingiem wspieramy drużynę, a oni w końcówce tak grali, jakby im się nie chciało – komentował Paweł, jeden z sympatyków koszykówki. Porażka hutników zmniejsza ich szanse na awans i zajęcie dobrej pozycji przed pre play off.

Stal: Godbold 20, Wołoszyn 15, Andrzejewski 14, Gabiński 8, Pydych 5, Miszczuk 4, Klima 3, Malczyk 2, Partyka

Kotwica: Harrington 23, Smith 16, Wichniarz 16, Harris 14, Diduszko 10, Bręk, Stelmach, Freeman

Sędziowie:
Dariusz Włodkowski, Marek Maliszewski, Marcin Koralewski

 


autor: Łukasz Anioł / 14.03.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz