a
a
Kadra "Stalówki" składa się z rodzimych graczy. Jest tylko jeden "rodzynek", czarnoskóry David Godbold zdobywca 14 punktów.
Początek spotkania to skuteczna gra miejscowych głównie za sprawą Igora Milicicia, na którym spoczywał ciężar zdobywania punktów. Gdy jednak defensywa Stali większą uwagę zwróciła na chorwackiego rozgrywającego z polskim paszportem, wówczas oblicze gry ofensywnej AZS – u skoncentrowane było na silnym skrzydłowym, George Reese, który w tym okresie miał stu procentową skuteczność rzutów. Po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili aż 15 punktami.
STAL WALCZĄCA
W drugiej odsłonie spotkania miejscowi kibice przecierali oczy ze zdziwienia, gdy ich ulubieńcy z minuty na minutę tracili wypracowaną przewagę. Trener Mariusz Karol zdecydował się zmienić całą pierwszą piątkę i dać pograć rezerwowym. To było niczym woda na młyn dla przyjezdnych, którzy po „trójce” Wołoszyna zmniejszyli straty do pięciu oczek, przegrywając do przerwy 45:50.
Trzecia część widowiska to zażarta walka obu stron, w której dominowała chęć skutecznej i agresywnej obrony. Zielono – czarni dopięli swego i po celnym rzucie zza linii 6,25m Godbolda wyszli na prowadzenie 60:59. Chwila nieuwagi w defensywie, sprawiła, że akademicy szybko się pozbierali, dorzucili kilka punktów i przed ostatnią częścią tego meczu prowadzili trzema punktami.
Końcowe fragmenty spotkania to wyraźna przewaga akademików. Wykorzystywali błędy w ofensywie zmęczonych koszykarzy Stali i szybkimi kontrami seryjnie zdobywali punkty. Trener Pamuła nie miał wielkiego pola manewru, gdyż w protokole meczowym zgłoszonych było tylko dziesięciu graczy. Brakowało zawodnika, który uspokoiłby grę i poderwał zespół do walki. Odbiło się to na końcowym rezultacie 88:74, choć wynik był zdecydowanie gorszy niż gra Stalowców.
KOSZYKARSKIE DÉJÀ VU
Zawody te bliźniaczo podobne były do ostatniego spotkania „Stalówki” ze Sportino Inowrocław. Z tą jednak różnicą, że to drużyna z Podkarpacia schodziła z parkietu pokonana. Dwa tygodnie temu to zielono – czarni rozpoczęli mecz z wielkim animuszem i po pierwszej części gry wysoko prowadzili. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi w drugiej kwarcie i Sportino odrobiło straty. Następnie kilka minut wyrównanej walki, by ostatecznie wysoko zwyciężyć w czwartej odsłonie. Tym razem jednak AZS „wcielił” się w Stal, a na nieszczęście dla sympatyków zielono – czarnych, „duma Podkarpacia” w drużynę z Inowrocławia.
AZS: Reese 22, Swanson 14, Milicić 13, Kuebler 13, Kovac 10, Tica 9, Metelski 7, Arabas, Balcerzak, Surmacz
Stal: Godbold 15, Wołoszyn 13, Gabiński 12, Andrzejewski 9, Partyka 8, Miszczuk 6, Malczyk 6, Klima 5, Pydych
Sędziowie: Janusz Calik, Robert Aleksandrowicz, Tomasz Tomaszewski.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS