autor: Łukasz Anioł / 01.03.2010
a |a |a

PLK: AZS Kosza Win

Nie było niespodzianki w Koszalinie, gdzie miejscowy AZS pokonał Stal Stalowa Wola 88:74 (36:21, 14:24, 19:21, 19:8). O porażce „Stalówki” w 21 kolejce Polskiej Ligi Koszykówki zadecydowały pierwsza i ostatnia kwarta, które goście wyraźnie przegrali.

 Kadra "Stalówki" składa się z rodzimych graczy. Jest tylko jeden "rodzynek", czarnoskóry David Godbold zdobywca 14 punktów. Kadra "Stalówki" składa się z rodzimych graczy. Jest tylko jeden "rodzynek", czarnoskóry David Godbold zdobywca 14 punktów.
fot. Piotr Morawski +

Początek spotkania to skuteczna gra miejscowych głównie za sprawą Igora Milicicia, na którym spoczywał ciężar zdobywania punktów. Gdy jednak defensywa Stali większą uwagę zwróciła na chorwackiego rozgrywającego z polskim paszportem, wówczas oblicze gry ofensywnej AZS – u skoncentrowane było na silnym skrzydłowym, George Reese, który w tym okresie miał stu procentową skuteczność rzutów. Po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzili aż 15 punktami.

STAL WALCZĄCA

W drugiej odsłonie spotkania miejscowi kibice przecierali oczy ze zdziwienia, gdy ich ulubieńcy z minuty na minutę tracili wypracowaną przewagę. Trener Mariusz Karol zdecydował się zmienić całą pierwszą piątkę i dać pograć rezerwowym. To było niczym woda na młyn dla przyjezdnych, którzy po „trójce” Wołoszyna zmniejszyli straty do pięciu oczek, przegrywając do przerwy 45:50.

Trzecia część widowiska to zażarta walka obu stron, w której dominowała chęć skutecznej i agresywnej obrony. Zielono – czarni dopięli swego i po celnym rzucie zza linii 6,25m Godbolda wyszli na prowadzenie 60:59. Chwila nieuwagi w defensywie, sprawiła, że akademicy szybko się pozbierali, dorzucili kilka punktów i przed ostatnią częścią tego meczu prowadzili trzema punktami.

Końcowe fragmenty spotkania to wyraźna przewaga akademików. Wykorzystywali błędy w ofensywie zmęczonych koszykarzy Stali i szybkimi kontrami seryjnie zdobywali punkty. Trener Pamuła nie miał wielkiego pola manewru, gdyż w protokole meczowym zgłoszonych było tylko dziesięciu graczy. Brakowało zawodnika, który uspokoiłby grę i poderwał zespół do walki. Odbiło się to na końcowym rezultacie 88:74, choć wynik był zdecydowanie gorszy niż gra Stalowców.

KOSZYKARSKIE DÉJÀ VU

Zawody te bliźniaczo podobne były do ostatniego spotkania „Stalówki” ze Sportino Inowrocław. Z tą jednak różnicą, że to drużyna z Podkarpacia schodziła z parkietu pokonana. Dwa tygodnie temu to zielono – czarni rozpoczęli mecz z wielkim animuszem i po pierwszej części gry wysoko prowadzili. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi w drugiej kwarcie i Sportino odrobiło straty. Następnie kilka minut wyrównanej walki, by ostatecznie wysoko zwyciężyć w czwartej odsłonie. Tym razem jednak AZS „wcielił” się w Stal, a na nieszczęście dla sympatyków zielono – czarnych, „duma Podkarpacia” w drużynę z Inowrocławia. 

AZS: Reese 22, Swanson 14, Milicić 13, Kuebler 13, Kovac 10, Tica 9, Metelski 7, Arabas, Balcerzak, Surmacz

Stal: Godbold 15, Wołoszyn 13, Gabiński 12, Andrzejewski 9, Partyka 8, Miszczuk 6, Malczyk 6, Klima 5, Pydych

Sędziowie: Janusz Calik, Robert Aleksandrowicz, Tomasz Tomaszewski.


autor: Łukasz Anioł / 01.03.2010
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz