a
a
Pierwsza odsłona widowiska w jednym z najlepiej rozwiniętych gospodarczo miast Polski przebiegała pod dyktando hutników. Już w 15 minucie w idealnej sytuacji znalazł się Wasilewski, którego podaniem obsłużył Abel Salami. Pojedynek „oko w oko" z golkiperem gospodarzy - Richardem Zajacem przegrał jednak „Wasyl". Kilkadziesiąt sekund później, po rzucie rożnym dość szczęśliwie piłka znalazła się pod nogami Daniela Treścińskiego, który uderzył z 17 metrów. Zielono - czarni dość nieoczekiwanie prowadzili z faworyzowanym Podbeskidziem. W tej części gry bielszczanie tylko raz zagrozili bramce Zarzyckiego - w 33 minucie gry Sylwester Matejuk znalazł się tuż przed bramkarzem Stali, ale znakomitą interwencją popisał się, mierzący 197 cm wzrostu, golkiper „Stalówki".
DRUGA POŁOWA - EMOCJI × 2
Na drugą część zawodów gospodarze wyszli z mocnym postanowieniem poprawy swojej gry i wyniku. Podopieczni Janusza Białka mogli podwyższyć rezultat, ale po uderzeniach Wasilewskiego i Gilara znakomitymi paradami popisał się słowacki bramkarz miejscowych - Zajac. Dopiero po godzinie gry wydarzenie boiskowe wyraźnie zdominowali gracze z Bielska Białej. Patejuk mając przed sobą tylko pustą bramkę, nie potrafił umieścić w niej futbolówki. Trener Robert Kasperczyk postawił wszystko na jedną kartę zmieniając stopera - Koniecznego na napastnika - Piotra Bagnickiego.
W 70 minucie spotkania bardzo ładnie z wolnego uderzył Kołodziej, piłka odbiła się od słupka i wpadła pod nogi Patejuka, który tym razem już nie spudłował, doprowadzając do wyrównania. Miejscowi kibice zacierali ręce i trzymali kciuki za komplet punktów ich ulubieńców. Tymczasem dość nieoczekiwanie Stalowcy po raz drugi wyszli na prowadzenie. Fantastycznie w 79 minucie z rzutu wolnego uderzył Paweł Wasilewski i Zajac musiał wyciągać piłkę z siatki.
MYSZKA ANTYBOHATEREM
„Stalówka" nie dowiozła jednak zwycięstwa do końca. W 84 minucie zawodów w polu karnym Malinowskiego faulował wychowanek zielono - czarnych Myszka, za co ujrzał drugi żółty kartonik. Opuścił boisko, a karnego na bramkę zamienił Kołodziej. To już drugi z rzędu wyjazdowy mecz, w którym indywidualny błąd Myszki kosztuje Stal utratę zwycięstwa i bezcennych punktów. W ostatnich fragmentach widowiska Podbeskidzie stworzyło jeszcze dwie dogodne sytuacje. Na szczęście dla ekipy z Podkarpacia Zarzycki nie dał już więcej się pokonać i podział punktów stał się faktem.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Stal Stalowa Wola 2:2 (0:1) Matejuk 70, Kołodziej 84 (k) - Treściński 16, Wasilewski 79
Podbeskidzie: Zajac - Danćik (84 Cieluch), Matusiak, Konieczny (65 Bagnicki), Osiński, Rocki (46 Matawu), Ocholeche, Kołodziej, Świątek, Malinowski, Matejuk
Stal: Zarzycki - Szymiczek, Treściński, Maciorowski, Lebioda, Gilar (58 Łętocha), Myszka, Trela (76 Gęśla), Łytwyniuk (70 Czpak), Salami, Wasilewski Żółte kartki: Konieczny, Osiński - Myszka, Wasilewski, Gęśla
Czerwona kartka: Myszka (83, za drugą żółtą)
Sędziował: Włodzimierz Bartos (Łódzki ZPN)
Widzów: 1600
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS