Wiadomość wydrukowana ze strony twojregion24.pl
autor: Łukasz Anioł / 07.03.2010

Piłka nożna: falstart Stali (fotoreportaż)

Piłkarze pierwszoligowej Stali w sobotnim meczu na boisku KSZO Ostrowiec Świętokrzyski przegrali 0:2 (0:1) z gospodarzami. - Dobrze wykonywaliśmy stałe fragmenty gry, ale nie potrafiliśmy ich zamienić na bramki - podsumował kapitan „Stalówki" Krzysztof Trela. - Teren w Ostrowcu jest ciężki do zdobycia. Przyjechaliśmy tu po zwycięstwo, ale niestety się nie udało - dodał.

Pierwsze 45 minut gry to wyrównane widowisko, w którym składnych akcji było jak na lekarstwo. Piłką więcej grali gospodarze, ale Stalowcy dobrze ustawiali się w obronie nie pozwalając piłkarzom KSZO rozwinąć skrzydeł. Pierwszy groźny strzał na bramkę miał miejsce w 17 minucie gry, kiedy to napastnik miejscowych Adam Cieśliński minimalnie chybił, uderzając z 20 metrów.

„ZŁAP MNIE BEJBE"

Dużo więcej w tym czasie działo się pod bramą główną stadionu. Kilkudziesięciu fanów KSZO zniesmaczonych długą kolejką do kas zdecydowało się siłą wedrzeć na trybuny. Policja i służby porządkowe były górą w tym „pojedynku", ponieważ zatrzymano ponad pięćdziesięciu kibiców. Na trybuny dostało się zaledwie dwudziestu.

Pierwsza groźna akcja „Stalówki" miała miejsce w 34 minucie meczu. Kapitan Stali - Krzysztof Trela dokładną, prostopadłą piłką uruchomił Wasilewskiego. Napastnik zielono - czarnych zamarkował uderzenie i wypuścił Iwana Łytwyniuka w uliczkę. Łytwyniuk oddał zbyt anemiczny strzał z 13 metrów i golkiper KSZO - Michał Wróbel nogą wybił piłkę. Chwilę później z ponad 30 metrów uderzał, bardzo aktywny w tym meczu Trela, jednak i z tym kąśliwym uderzeniem poradził sobie ostrowiecki bramkarz.

Próby pomarańczowo - czarnych zakończyły się powodzeniem w ostatniej akcji pierwszej połowy. W prawym narożniku boiska piłkę prowadził Frańczak. Trzech Stalowców próbowało mu ją odebrać, ale zdołał dośrodkować wprost na głowę znanego z występów w Stalowej Woli Krystiana Kanarskiego, który stojąc sześć metrów przed bramką pokonał Wierzgacza.

WIERZGACZ LEPSZY NIŻ BORUC

Druga odsłona widowiska to próby gości ze Stalowej Woli na wyrównanie stanu meczu i kontry „kszoków". Wszędobylski Trela dośrodkowywał z każdej pozycji, zarówno ze skrzydeł, jak i rzutów rożnych czy wolnych. Jednak poza zamieszaniem, nic groźnego z tego nie wynikło. Gwóźdź do trumny podopiecznym Białka wbił Frańczak w 75 min gry, gdy dobił futbolówkę to pustej bramki, po rozpaczliwej interwencji Wierzgacza. Trzy minuty wcześniej ten sam zawodnik mógł rozstrzygnąć losy meczu, jednak jego uderzenie z 12 metrów tylko otarło się o słupek bramki Stali.

- W drugiej połowie musieliśmy się odkryć, by zdobyć wyrównującą bramkę. Było jednak ciężko, straciliśmy drugiego gola, trzeba było gonić wynik - mówił po meczu najlepszy wśród gości Krzysztof Trela. - Nasza gra stawała się coraz bardziej chaotyczna, gdy zbliżaliśmy się do końca spotkania - podsumował Trela.

Do końca KSZO kontrolowało grę. Jedyną godną uwagi sytuacją Stali był błąd Wierzgacza w 85 minucie meczu. Kiks golkipera Stalowców bliźniaczo podobny był do pamiętnej bramki, jaką puścił Boruc w reprezentacyjnym spotkaniu w Irlandii Płn. Jeden ze stoperów Stali podał do popularnego „Stacha", ten naciskany przez Folca nie trafił w piłkę, która niechybnie zmierzała do bramki. Na szczęście dla przyjezdnych Wierzgacz szybko zorientował się i wybił piłkę tuż przed linią bramkową.

KSZO Ostrowiec Św. - Stal Stalowa Wola 2:0 (1:0) Kanarski 45, Frańczak 75

KSZO: Wróbel - Matuszczyk, Kardas, Ciesielski, Stachurski, Cieciura (86 Kajca), Skórnicki, Białek (76 Wieczorek), Frańczak, Cieśliński, Kanarski (Folc)

Stal: Wierzgacz - Lebioda, Treściński, Maciorowski, Szymiczek, Łytwyniuk (57 Mychalczuk), Łętocha, Trela, Gilar (78 Czpak), Gęśla (43 Salami), Wasilewski

Sędzia: Paweł Pskit (Łódzki ZPN)

Widzów: 1700


autor: Łukasz Anioł / 07.03.2010