a
a
Porażka Stali w Ostrowcu sprawia, że coraz bardziej realny staje się czarny scenariusz jakim jest spadek do II ligi.
Pierwsze 45 minut gry to wyrównane widowisko, w którym składnych akcji było jak na lekarstwo. Piłką więcej grali gospodarze, ale Stalowcy dobrze ustawiali się w obronie nie pozwalając piłkarzom KSZO rozwinąć skrzydeł. Pierwszy groźny strzał na bramkę miał miejsce w 17 minucie gry, kiedy to napastnik miejscowych Adam Cieśliński minimalnie chybił, uderzając z 20 metrów.
„ZŁAP MNIE BEJBE"
Dużo więcej w tym czasie działo się pod bramą główną stadionu. Kilkudziesięciu fanów KSZO zniesmaczonych długą kolejką do kas zdecydowało się siłą wedrzeć na trybuny. Policja i służby porządkowe były górą w tym „pojedynku", ponieważ zatrzymano ponad pięćdziesięciu kibiców. Na trybuny dostało się zaledwie dwudziestu.
Pierwsza groźna akcja „Stalówki" miała miejsce w 34 minucie meczu. Kapitan Stali - Krzysztof Trela dokładną, prostopadłą piłką uruchomił Wasilewskiego. Napastnik zielono - czarnych zamarkował uderzenie i wypuścił Iwana Łytwyniuka w uliczkę. Łytwyniuk oddał zbyt anemiczny strzał z 13 metrów i golkiper KSZO - Michał Wróbel nogą wybił piłkę. Chwilę później z ponad 30 metrów uderzał, bardzo aktywny w tym meczu Trela, jednak i z tym kąśliwym uderzeniem poradził sobie ostrowiecki bramkarz.
Próby pomarańczowo - czarnych zakończyły się powodzeniem w ostatniej akcji pierwszej połowy. W prawym narożniku boiska piłkę prowadził Frańczak. Trzech Stalowców próbowało mu ją odebrać, ale zdołał dośrodkować wprost na głowę znanego z występów w Stalowej Woli Krystiana Kanarskiego, który stojąc sześć metrów przed bramką pokonał Wierzgacza.
WIERZGACZ LEPSZY NIŻ BORUC
Druga odsłona widowiska to próby gości ze Stalowej Woli na wyrównanie stanu meczu i kontry „kszoków". Wszędobylski Trela dośrodkowywał z każdej pozycji, zarówno ze skrzydeł, jak i rzutów rożnych czy wolnych. Jednak poza zamieszaniem, nic groźnego z tego nie wynikło. Gwóźdź do trumny podopiecznym Białka wbił Frańczak w 75 min gry, gdy dobił futbolówkę to pustej bramki, po rozpaczliwej interwencji Wierzgacza. Trzy minuty wcześniej ten sam zawodnik mógł rozstrzygnąć losy meczu, jednak jego uderzenie z 12 metrów tylko otarło się o słupek bramki Stali.
- W drugiej połowie musieliśmy się odkryć, by zdobyć wyrównującą bramkę. Było jednak ciężko, straciliśmy drugiego gola, trzeba było gonić wynik - mówił po meczu najlepszy wśród gości Krzysztof Trela. - Nasza gra stawała się coraz bardziej chaotyczna, gdy zbliżaliśmy się do końca spotkania - podsumował Trela.
Do końca KSZO kontrolowało grę. Jedyną godną uwagi sytuacją Stali był błąd Wierzgacza w 85 minucie meczu. Kiks golkipera Stalowców bliźniaczo podobny był do pamiętnej bramki, jaką puścił Boruc w reprezentacyjnym spotkaniu w Irlandii Płn. Jeden ze stoperów Stali podał do popularnego „Stacha", ten naciskany przez Folca nie trafił w piłkę, która niechybnie zmierzała do bramki. Na szczęście dla przyjezdnych Wierzgacz szybko zorientował się i wybił piłkę tuż przed linią bramkową.
KSZO Ostrowiec Św. - Stal Stalowa Wola 2:0 (1:0) Kanarski 45, Frańczak 75
KSZO: Wróbel - Matuszczyk, Kardas, Ciesielski, Stachurski, Cieciura (86 Kajca), Skórnicki, Białek (76 Wieczorek), Frańczak, Cieśliński, Kanarski (Folc)
Stal: Wierzgacz - Lebioda, Treściński, Maciorowski, Szymiczek, Łytwyniuk (57 Mychalczuk), Łętocha, Trela, Gilar (78 Czpak), Gęśla (43 Salami), Wasilewski
Sędzia: Paweł Pskit (Łódzki ZPN)
Widzów: 1700
Chopin był normalnym, fajnym facetem, który potrafił się bawić muzyką i to jest w nim genialne.
Marek Torzewski, światowej sławy tenor
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS