autor: um tarnobrzeg / 07.02.2011
a |a |a

Koszykówka: Siarka Tarnobrzeg przegrywa z Treflem Sopot dwoma punktami

Sobotnie spotkanie w Tarnobrzegu przyciągnęło na halę ponad 1000 widzów. Wierna i żywiołowo reagująca publika postanowiła wspomóc swoich zawodników w meczu o ligowe punkty. Przeciwnik nie byle jaki, mający spore aspiracje, posiadający w składzie reprezentanta kraju Filipa Dylewicza oraz uzdolnionego Pawła Kikowskiego. Niestety gospodarze przystąpili do tego spotkania w okrojonym składzie bez kontuzjowanego Bartosza Krupy i z „wąską” ławką rezerwowych.

zdjecia/2011/02/07/aaa.jpg
fot. um tarnobrzeg +

Pomimo tych mankamentów spędzających sen z powiek trenerowi Bogdanowi Pamule, Siarkowcy zaproponowali gościom twarde warunki gry. Spotkanie otworzył Louis Truscott trafiając z półdystansu. Za chwile akcją 2+1 popisał się debiutujący w tarnobrzeskich barwach Rafał Rajewicz i na tablicy wyświetlił się wynik 7:4. Nieco pogubiony na początku Trefl nie mógł znaleźć recepty na dobrze dysponowanych koszykarzy Siarki i zrobiło się 11:6.

Widząc, iż gra nie wygląda tak jak powinna, trener Karlis Muiznieks poprosił o czas. Decyzja najwidoczniej jak najbardziej trafna i po chwili mieliśmy remis po 11:11 Od tego momentu przyjezdni nieco uspokoili grę ustalając wynik pierwszej kwarty z korzyścią dla siebie (16:20).

Druga kwarta to strzelecki festiwal Lorinzy Harringtona, który w ciągu minuty trzykrotnie punktował z dystansu w tym 2 razy za 3. Siarkowcy jednak nie złożyli broni i ostatecznie wygrali (19:16).

Gdy po przewie Trefl osiągnął najwyższą 7 punktową przewagę w meczu i wydawało się, że zacznie spokojnie „odjeżdżać” budując przewagę, do głosu doszedł wspomniany wcześniej nowy środkowy Siarki- Rafał Rajewicz. Odważne i dynamiczne akcje 22 letniego zawodnika sprawiały sporo problemów sopocianom, którzy w nieprzepisowy sposób powstrzymywali naszego gracza. Rafał ze stu procentową skutecznością wykorzystywał rzuty osobiste, dzięki czemu wyprowadził nasz team na prowadzenie 43:39. O tego momentu trwała zażarta walka „punkt za punkt” Na trzydzieści sekund przed końcem zawodów ulubieniec tarnobrzeskiej publiczności -Daniel Wall celnie przymierzył za trzy i na tablicy wyników było już tylko 63: 65 dla Trefla. Hala szaleje.

Po wznowieniu goście wyprowadzali ostatnia kluczową dla losów spotkania akcję i tutaj pojawiły się nie lada kontrowersje. Mianowicie zegar odliczający czas 24 sekund stał w miejscu...Umknęło to uwadze zarówno arbitrom jak i komisarzowi zawodów. Z prezentu nie skorzystał kadrowicz Adam Waczyński rozgrywający kapitalne spotkanie (21 pkt. ustalając tym samym swój rekord w sezonie) nie trafiając z najbliższej odległości do kosza. Wznowienie, piłka dla Siarki, jednak na składną akcję pozostało już tylko 2, 4 sekundy. Wall podaje piłkę przez całe boisko do Truscotta. Amerykanin wchodzi pod kosz jednak potrojone krycie i w efekcie skuteczny blok Liubotiny rozwiewa wszelkie marzenia o ewentualnej dogrywce.

Wielki smutek i żal bo zwycięstwo znów było tak blisko i szkoda niewykorzystanej szansy. Jednak naszym zawodnikom należą się wielkie brawa i słowa pochwały za heroiczną walkę przez całe spotkanie, mimo wąskiej kadry i kontuzji trapiących nasz zespół. Miejmy nadzieję, że uda się jak najszybciej dograć sprawy organizacyjne i już od następnego meczu będzie mógł zagrać Australijczyk z Polskim paszportem – Stefan Błaszczyński.


autor: um tarnobrzeg / 07.02.2011
 

Ta wiadomość nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Możesz być pierwszy!
Dodaj komentarz