a
a
Pomimo tych mankamentów spędzających sen z powiek trenerowi Bogdanowi Pamule, Siarkowcy zaproponowali gościom twarde warunki gry. Spotkanie otworzył Louis Truscott trafiając z półdystansu. Za chwile akcją 2+1 popisał się debiutujący w tarnobrzeskich barwach Rafał Rajewicz i na tablicy wyświetlił się wynik 7:4. Nieco pogubiony na początku Trefl nie mógł znaleźć recepty na dobrze dysponowanych koszykarzy Siarki i zrobiło się 11:6.
Widząc, iż gra nie wygląda tak jak powinna, trener Karlis Muiznieks poprosił o czas. Decyzja najwidoczniej jak najbardziej trafna i po chwili mieliśmy remis po 11:11 Od tego momentu przyjezdni nieco uspokoili grę ustalając wynik pierwszej kwarty z korzyścią dla siebie (16:20).
Druga kwarta to strzelecki festiwal Lorinzy Harringtona, który w ciągu minuty trzykrotnie punktował z dystansu w tym 2 razy za 3. Siarkowcy jednak nie złożyli broni i ostatecznie wygrali (19:16).
Gdy po przewie Trefl osiągnął najwyższą 7 punktową przewagę w meczu i wydawało się, że zacznie spokojnie „odjeżdżać” budując przewagę, do głosu doszedł wspomniany wcześniej nowy środkowy Siarki- Rafał Rajewicz. Odważne i dynamiczne akcje 22 letniego zawodnika sprawiały sporo problemów sopocianom, którzy w nieprzepisowy sposób powstrzymywali naszego gracza. Rafał ze stu procentową skutecznością wykorzystywał rzuty osobiste, dzięki czemu wyprowadził nasz team na prowadzenie 43:39. O tego momentu trwała zażarta walka „punkt za punkt” Na trzydzieści sekund przed końcem zawodów ulubieniec tarnobrzeskiej publiczności -Daniel Wall celnie przymierzył za trzy i na tablicy wyników było już tylko 63: 65 dla Trefla. Hala szaleje.
Po wznowieniu goście wyprowadzali ostatnia kluczową dla losów spotkania akcję i tutaj pojawiły się nie lada kontrowersje. Mianowicie zegar odliczający czas 24 sekund stał w miejscu...Umknęło to uwadze zarówno arbitrom jak i komisarzowi zawodów. Z prezentu nie skorzystał kadrowicz Adam Waczyński rozgrywający kapitalne spotkanie (21 pkt. ustalając tym samym swój rekord w sezonie) nie trafiając z najbliższej odległości do kosza. Wznowienie, piłka dla Siarki, jednak na składną akcję pozostało już tylko 2, 4 sekundy. Wall podaje piłkę przez całe boisko do Truscotta. Amerykanin wchodzi pod kosz jednak potrojone krycie i w efekcie skuteczny blok Liubotiny rozwiewa wszelkie marzenia o ewentualnej dogrywce.
Wielki smutek i żal bo zwycięstwo znów było tak blisko i szkoda niewykorzystanej szansy. Jednak naszym zawodnikom należą się wielkie brawa i słowa pochwały za heroiczną walkę przez całe spotkanie, mimo wąskiej kadry i kontuzji trapiących nasz zespół. Miejmy nadzieję, że uda się jak najszybciej dograć sprawy organizacyjne i już od następnego meczu będzie mógł zagrać Australijczyk z Polskim paszportem – Stefan Błaszczyński.
„Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.”
Albert Einstein
Kultura i rozrywka
Sport
Nasze sprawy
Styl życia
Religia
Tam warto być
Informator
Ogłoszenia
Redakcja
Kontakt
Reklama
Polityka prywatności
RSS